Gollob w Goeteborgu poza półfinałami i czołową dziesiątką. Straty nie są jednak wielkie

W czwartej rundzie żużlowego cyklu Grand Prix wszystkich faworytów, ku uciesze gospodarzy, pogodził Szwed Fredrik Lindgren, który bardzo szczęśliwie, z ledwie siedmioma punktami znalazł się w półfinale. Tym razem zabrakło tam Polaków.
Pechowy "dzwon" we wtorek w lidze szwedzkiej, musiał zostawić na Tomaszu Gollobie jakiś ślad, bo kapitan Stali Gorzów, choć jego team zapewniał, że jest wszystko dobrze, w sobotni wieczór w Goeteborgu nie był sobą. Pierwsze dwa starty zawalił zupełnie, głównie przez kiepskie wyjazdy spod taśmy. Gdy w 12. wyścigu wreszcie super wystartował z czwartego pola, w wirażu "spotkał się" z Nickim Pedersenem, który wywiózł go jeszcze mocniej pod bandę i Gollobowi został w garści tylko punkt. Mimo tak beznadziejnego wejścia w turniej "Chudy" nawet z 7 pkt miał szansę na półfinał! Wygrał 13. wyścig, a w 18. starcie prowadził przez prawie trzy okrążenia. Wtedy pierwsze miejsce odebrał mu śmiałym atakiem po szerokiej Chris Holder. Gollob kończy zmagania na 11. pozycji, a z 7 pkt jedzie dalej Szwed Fredrik Lindgren, późniejszy zwycięzca wielkiego finału...

Gollob w klasyfikacji generalnej spada na piątą pozycję, ale do nowego - starego lidera, obrońcy tytułu mistrza świata Amerykanina Grega Hancocka, traci w tej chwili jeszcze niewiele, bo tylko dziewięć "oczek". Za dwa tygodnie w Kopenhadze bezwzględnie jednak, jeśli chce na poważnie wrócić do walki o złoty medal, znów musi porządnie zapunktować, a potem mocno poprawić na domowym torze, 23 czerwca w Gorzowie.

O niespodziewanym zwycięzcy Lindgrenie, który tak jak inni wszystkie wygrane dedykował tragicznie zmarłemu Lee Richardsonowi (w Goeteborgu uczczono jego pamięć minutą ciszy), już wspominaliśmy. Drugi w finale był Hancock, a trzeci świetnie ścigający się w tym turnieju Holder. W decydującej rozgrywce pojechał też, startujący z tzw. dziką kartą Thomas Jonasson, który w półfinale przeżył chwilę grozy. Na wyjściu z ostatniego wirażu staranował go największy przegrany imprezy - 14 pkt w fazie zasadniczej - Duńczyk Nicki Pedersen, który jednak potwierdził, że w tym sezonie znów jest w stanie walczyć o najważniejsze laury. Hancock, Holder, Pedersen, Crump... Polacy mają kogo w pocie czoła ścigać. Na razie główne role odgrywają inni, ale do końca mamy jeszcze osiem turniejów, cykl Grand Prix dopiero na dobre się rozkręca. Wszystkie straty spokojnie można odrobić...

WYNIKI:

1. Fredrik Lindgren (Szwecja) - 1. miejsce w finale, 15 (1,1,3,0,2,2,6), 2. Greg Hancock (USA) - 2. miejsce w finale, 15 (0,1,3,1,3,3,4), 3. Chris Holder (Australia) - 3. miejsce w finale, 17 (2,2,2,3,3,3,2), 4. Thomas Jonasson (Szwecja) - 4. miejsce w finale, 11 (2,2,2,2,1,2,0), 5. Nicki Pedersen (Dania) 14 (3,3,3,3,2,w), 6. Emil Sajfutdinow (Rosja) 12 (3,3,2,1,2,1), 7. Jason Crump (Australia) 11 (3,0,2,2,3,1), 8. Andreas Jonsson (Szwecja) 10 (2,3,1,3,1,0), 9. Jarosław Hampel (Polska) 7 (2,2,1,2,0), 10. Peter Ljung (Szwecja) 6 (1,2,3,0,0), 11. Tomasz Gollob (Polska) 6 (0,u,1,3,2), 12. Antonio Lindback (Szwecja) 5 (3,0,1,0,1), 13. Kenneth Bjerre (Dania) 5 (1,3,0,1,0), 14. Bjarne Pedersen (Dania) 4 (1,1,0,2,0), 15. Chris Harris (Wielka Brytania) 3 (0,0,d,0,3), 16. Hans Andersen (Dania) 3 (0,1,0,1,1). Rezerwowi Linus Sundstrom i Simon Gustafsson nie startowali.

CZOŁOWA DZIESIĄTKA PO 4. TURNIEJU: 1. Hancock - 58 pkt, 2. N. Pedersen - 56, 3. Crump - 55, 4. Holder - 52, 5. Gollob - 49, 6. Hampel - 46, 7. Sajfutdinow - 37, 8. Lindgren - 37, 9. Lindback - 31, 10. Jonsson - 30.

GRAND PRIX 2012:

9 czerwca - GP Danii, Kopenhaga; 23 czerwca - GP Polski, Gorzów; 28 lipca - GP Chorwacji, Gorican; 11 sierpnia - GP Włoch, Terenzano; 25 sierpnia - GP Wielkiej Brytanii, Cardiff; 8 września - GP Skandynawii, Malilla; 22 września - GP Nordyckie, Vojens; 6 października - GP Polski, Toruń.