Groźny upadek Tomasza Golloba w Szwecji. Skończyło się na strachu

Najważniejsza informacja: kapitan Stali Gorzów w końcu podniósł się z toru o własnych siłach, ale było naprawdę gorąco, bo wypadek wyglądał paskudnie.
W 4. kolejce szwedzkiej Elitserien, na ciężkim - mimo pięknej pogody - i mokrym torze, ekipie Hammarby, która była gospodarzem w pojedynku z aktualnymi mistrzami z Motali, szło jak po grudzie. Nie wiodło się również samemu Gollobowi. Żużlowiec Stali miał słabe starty, na trudnej nawierzchni nie szalał również na dystansie. Trzecie, czwarte, w końcu drugie miejsce - to był jego dorobek przed 14. wyścigiem. Goście wygrywali już zdecydowanie - 52:26. Mieli w swoich szeregach świetnych Przemysława Pawlickiego (14 pkt), Grega Hancocka (9 pkt) i Maćka Janowskiego (10+4 pkt).

Gdy tor przesechł, zobaczyliśmy znacznie lepsze oblicze Golloba. W końcu kapitan Stali Gorzów dobrze wyjechał spod taśmy i pewnie prowadził przed Hancockiem. Na wyjściu z pierwszego wirażu ostatniego okrążenia nagle "padł" jednak jego motocykl. Gollob natychmiast runął na tor, poturbowała go jeszcze maszyna. Wyglądało to naprawdę paskudnie. Żużlowiec długo leżał tuż przy bandzie, pierwsi próbowali mu udzielać pomocy Hancock i Chris Holder. W końcu dotarły służby medyczne i karetka. Gollob ostatecznie z transportu nie skorzystał. Najpierw usiadł na torze, a potem powoli wstał i udał się do parkingu o własnych siłach. Generalnie skończyło się tylko na strachu, choć stalowiec na pewno musi być porządnie poobijany, opiekujący się nim lekarze stwierdzili również wstrząs mózgu. Tą ostatnią informację przekazał szwedzkim mediom jeden z opiekunów zespołu Hammarby. Szczęście w nieszczęściu, bo już w sobotę kolejna runda Grand Prix, gdzie Gollob walczy przecież o mistrza świata. - Rozmawiałem z Tomkiem, jest cały - powiedział w środowe przedpołudnie trener Stali Piotr Paluch. - Nasz kapitan to jest człowiek z gumy. Przez najbliższe dwa dni powinien złapać trochę oddechu i całkowicie dojść do siebie. Na pewno pojedzie w sobotę w Goeteborgu.

Jeszcze raz znakomitą formę w tym sezonie potwierdził inny stalowiec Niels Kristian Iversen - Duńczyk zdobył w Szwecji 14 pkt. Krzysztof Kasprzak wywalczył we wtorek 11+1 pkt, a Michael Jepsen Jensen - 9+1 pkt.