Po porażce w Tarnowie: Najpiękniejsze oblicze żużla

Tak to właśnie powinno wyglądać. Wyłącznie ekscytujące ściganie na odpowiednio do tego przygotowanym torze, z szacunkiem dla rywala, bez chamstwa w parkingu i na trybunach. - Takie zawody kibice kupią w każdej ilości - stwierdził zadowolony Tomasz Gollob, choć Stal minimalnie przegrała.
Po tym, co działo się przed tygodniem podczas lubuskich derbów, żużel potrzebował takiego meczu. W Tarnowie spotkały się obecnie dwie najlepsze drużyny w ekstralidze. Mieliśmy emocje do ostatnich metrów ostatniego wyścigu, kilka razy oglądaliśmy walkę aktualnego mistrza świata Grega Hancocka z Tomaszem Gollobem. Walkę fair, bez zajeżdżania sobie drogi, zamykania miejsca przy bandzie. - Przecież dokładnie o to w tej zabawie chodzi - mówił Hancock. - Przyjechali do nas rywale z najwyższej półki, z mistrzem ścigania Tomaszem. Mocne słońce szybko przesuszało nawierzchnię i mieliśmy małe problemy z wyszukaniem najszybszych ustawień motocykla. Stracić dziś punkty to nie był wstyd, bo zwyciężali faktycznie wyłącznie najlepsi.

Stalowcy przegrywali już różnicą 10 pkt, ale zdołali przed ostatnim wyścigiem doprowadzić do remisu. Decydujące starcie to jednak zwycięstwo gospodarzy 4:2 i wygrana przeciwnika w meczu 46:44. - Wracając z Tarnowa nie czuliśmy się jakoś strasznie przegrali - opowiadał trener gorzowian Piotr Paluch. - Mocny rywal jeździł u siebie, był faworytem i wygrał, choć tylko minimalnie. Przed zawodami znalazłem na tarnowskim torze dwa grosze. Gdy ruszał ostatni wyścig myślałem, że moneta przyniesie nam szczęście, jednak to my ostatecznie przegraliśmy o te dwa "oczka". Słaby start Mateja Zagara [0 pkt] i Bartka Zmarzlika [2+1 pkt]? Takie kłopoty mogą się czasami przytrafić. Zresztą wszyscy szukaliśmy sposobu na ten tor, stąd początkowe, dość pewne prowadzenie rywali. Fani na stadionie i przed telewizorami z pewnością zobaczyli kawał żużla. Na podobne ściganie zapraszamy w lipcu do nas. Wtedy spróbujemy się zrewanżować i zabrać nie tylko 2 pkt, ale i bonusa.

Rozmowny po niedzielnym meczu był kapitan Stali Tomasz Gollob (12+1 pkt). Słabszy na starcie, toczył fantastyczne boje na dystansie. I w przeciwieństwie do Krzysztofa Kasprzaka (9 pkt mimo narzekań), któremu w Tarnowie od dłuższego czasu nic nie pasuje, chwalił przygotowanie toru. - Do ścigania od krawężnika do bandy, takie zawody kibice kupią w każdej ilości - mówił Gollob. - Przyjemnie jest ścigać się z Gregiem Hancockiem, gdy wiesz, że rywal nagle nie zrobi ci żadnego psikusa, potrafi wygrać, ale i przegrać po sportowemu. Wynik meczu? Osobiście liczyłem na remis. Wracamy do domu z minimalną porażką. Wszyscy jednak powinniśmy czuć się zwycięzcami, bo daliśmy super pokaz żużla. Oby tak jak częściej.

W niedzielę 3 czerwca o godz. 19.30 Stal podejmie na swoim torze Unię Leszno.

RANKING STALOWCÓW PO 5. MECZU:

kolejno: ilość odjechanych wyścigów, ilość zdobytych punktów z bonusami, w nawiasie ilość bonusów, średnia biegowa, średnia meczowa

1. Niels Kristian Iversen (Dania) - 26, 60 (6), 2,308, 12,00

2. Tomasz Gollob - 25, 56 (6), 2,240, 11,20

3.(+1) Michael Jepsen Jensen (Dania) - 22, 46 (7), 2,091, 9,20

4.(+1) Krzysztof Kasprzak - 23, 46 (3), 2,000, 9,20

5.(-2) Matej Zagar (Słowenia) - 21, 42 (7), 2,000, 8,40

6. Bartosz Zmarzlik - 19, 33 (2), 1,737, 6,60

7. Adrian Cyfer - 14, 9 (2), 0,643, 1,80