W derbowym protokole stoi czarno na białym "Podjęto decyzję o kontynuowaniu zawodów"

Nie mamy żadnych wątpliwości - po spotkaniu z sędzią Markiem Wojaczkiem po 8. wyścigu, mimo wiadomości o śmierci Lee Richardsona, zarówno Stal Gorzów i Falubaz Zielona Góra chciały kontynuować żużlowy, derbowy pojedynek.
Wokół niedzielnego derbowego starcia na żużlu, które zostało przerwane w Gorzowie po 11. wyścigach, wciąż wrze. Ile osób, tyle opinii, sprzeczne relacje obu stron biorących udział w tym pojedynku. Kiedy dotarła na stadion informacja o śmierci Lee Richardsona? Czy natychmiast należało przerwać mecz? Co ustalono w przerwie po 8. wyścigu? Dlaczego do 11. wyścigu wyjechali na tor tylko gospodarze? Wiele w tej sprawie wyjaśniają zapisy w oficjalnym protokole zawodów, podpisanym przez sędziego, kierownika zawodów, sekretarza meczu oraz kierowników obu drużyn.

- Szokująca i bardzo smutna informacja o śmierci Lee Richardsona dotarła do mnie tuż przed siódmym wyścigiem, po reakcji gości z Zielonej Góry można było wywnioskować, że dowiedzieli się też właśnie w tym momencie - opowiadał "Gazecie" w poniedziałkowe przedpołudnie wiceprezes Stali Ireneusz Maciej Zmora. - Natychmiast udaliśmy się z tym do sędziego Marka Wojaczka, który postępował zgodnie z regulaminem. Puścił ósmy wyścig, aby mecz mógł być zaliczony i wtedy udał się do parkingu.

Zmora później dowiedział się o zdarzeniach z parkingu, które miały miejsce po siódmym wyścigu. To wtedy świadomy nieszczęścia wiceprezes Stali Mirosław Maszoński, razem z trenerem Piotrem Paluchem zaproponowali szkoleniowcowi Falubazu Rafałowi Dobruckiemu, aby przerwać mecz właśnie w tym momencie. Wtedy usłyszeli, że próbujemy zawody dojechać do końca.

Kluczem do dalszych wydarzeń było spotkanie sędziego Wojaczka z zawodnikami, działaczami i trenerami obu stron w parkingu, w... toalecie. Aby uniknąć kamer. To tam sędzia miał powiedzieć żużlowcom, że gdy znajdzie się choć jeden, który nie chce dalej jechać to mecz zakończy po 8. wyścigach. Początkowo był za tym trener Dobrucki, ale gdy Paluch przypomniał mu, że chwilę wcześniej przecież chciał jechać, a nie przerywać pojedynek, szkoleniowiec Falubazu przyłączył się do głosu reszty, a brzmiał on: uczcimy pamięć Lee minutą ciszy, a potem w skupieniu dokończymy spotkanie, w hołdzie dla zmarłego żużlowca. Jak mówią naoczni świadkowie spotkania, żaden z 14 żużlowców biorących udział w zawodach nie zaprotestował! O tym pisze sędzia Wojaczek w protokole zawodów: "Po 8. wyścigu dalszy przebieg zawodów sędzia skonsultował z zawodnikami i kierownictwem obu drużyn - podjęto decyzję o kontynuacji."

Dalszy ciąg znamy, bo również te niegodne imprez sportowych przepychanki w parkingu, dokładnie pokazały kamery telewizyjne. Sędzia dalej trzymał się regulaminu. Twierdził, że uszanował wolę uczestników meczu, dlatego kontynuował zawody. Zagubił się dopiero po 11. wyścigu, do którego zawodnicy Falubazu już nie wyjechali. Prośbami i groźbami starał się przekonać gości, aby skoro wcześniej chcieli jechać, wrócili na tor. Tym bardziej, że stalowcy nie mieli ochoty na samotne występy. W końcu Wojaczek zdecydował się na przerwanie zawodów, a w protokole zapisał: "Na podstawie art. 27.5 po zakończeniu 11. wyścigu, w związku z postawą drużyny gości, zawody zostały odwołane - ostateczną decyzję podejmie Speedway Ekstraliga."

Co z tym meczem będzie dalej?

- Mamy 14 dni na podjęcie decyzji, teraz czekamy na pełną dokumentację tego spotkania - stwierdził prezes spółki Speedway Ekstraliga Ryszard Kowalski. - Po tym, co zostało zapisane w protokole, spodziewamy się zaliczenia wyniku z toru [44:21 dla Stali] lub nawet przegranej rywali walkowerem - dodał Zmora, wiceprezes gorzowskiego klubu. - Choć minęło już kilka godzin ciągle mam wrażenie, że nastroje w ekipie gości zmieniły się diametralnie po porażkach w dwóch kolejnych wyścigach. Skoro była taka wola wszystkich stron, trzeba było w powadze te zawody dokończyć, a nie zaczynać zupełnie niepotrzebne, żenujące widowisko. My też rok temu jechaliśmy do Wrocławia po śmierci Mateja Ferjana, który mieszkał w Gorzowie, wiele osób było z nim emocjonalnie związanych. Wtedy też była decyzja, że musimy jechać i ją uszanowaliśmy, a o Mateju, tak samo jak o Lee, nigdy nie zapomnimy, bo to przecież byli ludzie żużla.

Władysław Komarnicki, prezes Stali broni sędziego Marka Wojaczka. - Decyzję o przerwaniu meczu mieli podjąć zawodnicy i kierownicy drużyn. Po ósmym biegu stwierdzili, że chcą kontynuować zawody. Tłumaczyli, że chcą jeździć właśnie dla Lee. To ich decyzja, a prezesom klubów nie powinno być nic do tego. Ale szef Falubazu zrobił medialną szopkę w parku maszyn, zakazując jeździć swoim zawodnikom. To zagranie czysto marketingowe, pełne hipokryzji. Mam wrażenie, że Dowhanowi nie chodziło o pamięć o Richardsonie, a o to by nie przegrać z kretesem, bo Stal jeździła świetnie. Dowhan chciał wyjść z twarzą z derbów - ocenia Komarnicki i przypomina sytuację sprzed kilku lat, gdy w dniu meczu z Unią Leszno, w hotelowym pokoju znaleziono ciało Rafała Kurmańskiego. Żużlowiec odebrał sobie życie. Meczu jednak nie odwołano. - Choć żużlowcy na pewno bardziej przeżyli śmierć kolegi z drużyny - wspomina Komarnicki. Uważa, że cała sytuacja w parku maszyn obnażyła relacje w polskim żużlu. - Najgorsze słownictwo, pełne wulgaryzmów i agresji. To nie przystoi dżentelmenom. Cała Polska zobaczyła prostackie oblicze polskiego żużla. Jeśli, ktoś jeszcze zapyta mnie, dlaczego wycofuję się z żużla, odpowiem - właśnie dlatego! Człowiek przy zdrowych zmysłach, nie będzie chciał uczestniczyć w takich żenujących spektaklach. Niestety, dzięki działaczom Falubazu jest ich coraz więcej w polskim żużlu - tłumaczy Komarnicki.

Komunikat Głównej Komisji Sportu Żużlowego

W związku z tragiczną śmiercią Lee Richardsona w wyniku obrażeń, które odniósł podczas meczu ligowego pomiędzy Spartą Wrocław, a Marmą Rzeszów we Wrocławiu, składamy najszczersze wyrazy współczucia i głębokiego żalu rodzinie, przyjaciołom , współpracownikom z klubów żużlowych i miłośnikom talentu tego nietuzinkowego sportowca i wyjątkowego człowieka.

Apelujemy do całego środowiska o godne zachowanie, które pozwoli bliskim Lee Richardsona i całemu środowisku w spokoju przejść przez ten trudny okres.

W odniesieniu do wydarzeń zaistniałych na stadionie w Gorzowie, podczas meczu pomiędzy Stalą Gorzów, a Stelmetem Falubaz Zielona Góra z żalem odnotowujemy wiele niepotrzebnych, wręcz gorszących zachowań wśród działaczy, zawodników, udziałowców Spółki Ekstraliga Żużlowa i kibiców obecnych na stadionie podczas tego meczu.

Sędzia zawodów pan Marek Wojaczek podjął w naszym przekonaniu słuszną decyzję konsultując się z zawodnikami w sprawie dalszego ich przebiegu i na podstawie ich opinii postanowił zawody kontynuować. Trudno w tym miejscu odnieść się do motywów, jakie kierowały zawodnikami i działaczami obecnymi na spotkaniu z sędzią zawodów w parkingu, ale już kolejne minuty po wznowieniu zawodów pokazały, jak kontrowersyjna i brzemienna w skutkach okazała się ta decyzja.

PZM na podstawie umowy cywilno-prawnej przekazał prawa do organizacji i prowadzenia rozgrywek w najwyższej klasie rozgrywkowej spółce Ekstraliga Żużlowa, która samodzielnie i autonomicznie podejmuje wszystkie decyzje dotyczące jej kształtu, zasad funkcjonowania i regulaminów. Umowa ta wygasa z końcem rozgrywek w sezonie 2012.

Wydarzenia zaistniałe podczas ostatnich zawodów w Gorzowie Wielkopolskim będą miały z pewnością wpływ na negocjacje dotyczące umowy na kolejne sezony oraz staną się przyczynkiem do analizy regulaminów żużlowych , w tym zawartych w nich uprawnień i obowiązków sędziów podczas zawodów w przypadku sytuacji nadzwyczajnych.

Komunikat Speedway Ekstraligi

W odniesieniu do wydarzeń podczas meczu w Gorzowie wyrażamy wielki żal oraz przepraszamy wszystkich tych, którzy mogą czuć się urażeni zaistniałą sytuacją.

Ekstraliga z mocy prawa nie posiada bezpośredniego uprawnienia do ingerowania w przebieg zawodów w trakcie ich trwania. Jedyną osobą uprawnioną do tego typu działania jest sędzia, który jak wynika z naszych informacji był gotowy do ich przerwania.

Decyzję o kontynuacji zawodów na zorganizowanym przez sędziego po biegu 8 spotkaniu ustaliły oba zespoły biorące w nich udział. Na tym samym spotkaniu na którym podjęto powyższą decyzję - przyjęto również, że w czasie meczu nie będzie oprawy dźwiękowej, ani dopingu. Wznowienie meczu zostało poprzedzone minutą ciszy upamiętniającą Lee Richardsona. W związku z różnymi informacjami i wypowiedziami pojawiającymi się w mediach podkreślamy, że decyzja o kontynuowaniu zawodów została zapisana w protokole zawodów i podpisana przez kierowników drużyn reprezentujących kluby z Gorzowa i Zielonej Góry oraz kierownika zawodów i sędziego.

Niniejszym ubolewamy, iż tragiczna śmierć naszego kolegi stała się powodem do wielu nieporozumień i działań na szkodę całego środowiska żużlowego.

W momencie kiedy po rozegraniu wyścigu 11 nastąpiła zamiana stanowiska drużyny z Zielonej Góry - zawody zostały przerwane. Ubolewamy, że doszło do sytuacji w której po rozegraniu dwóch kolejnych biegów - transmisja telewizyjna z zawodów nadal pokazywała zamęt, który panował w parku maszyn.

Obecnie oczekujemy na sprawozdanie od sędziego zawodów, a Ekstraliga Żużlowa sp. z o.o. podejmie odpowiednie decyzje związane z przebiegiem tych zawodów w terminach regulaminowych.