Żenujące derby. Wyzwiska i kłótnie po śmierci żużlowca [WIDEO]

Cała Polska zobaczyła wczoraj żenujące sceny w wykonaniu pracowników Falubazu i Stali Gorzów. Wyzwiska i słowne przepychanki z parku maszynowego w Gorzowie transmitowała TVP Sport. Przedstawiciele klubów kłócili się, czy przerwać derby po śmierci żużlowca Lee Richardsona z Marmy Rzeszów
Richardson fatalnie upadł w niedzielnym meczu Betardu Wrocław z rzeszowianami. Trafił do szpitala, ale niestety lekarzom nie udało się uratować 33-letnie żużlowca. W Gorzowie trwały wtedy lubuskie derby. Po 7. wyścigach Stal wygrywała 26:16. To wtedy na stadion dotarła oficjalna informacja o śmierci Anglika. Mecz jednak nie został przerwany.

- Apelowaliśmy do pana, aby właśnie wtedy pojedynek przerwać - wypominała sędziemu Markowi Wojaczkowi gorzowska ekipa. Członkowie zarządu Stali namawiali do tego również trenera Falubazu Rafała Dobruckiego, ale jak twierdzą, ten chciał jechać dalej. - Zdanie zmienił się po 8. wyścigu, gdy już można było mecz zaliczyć.

Na filmie TVP Sport widać, jak do parku maszyn wchodzi prezes Falubazu Robert Dowhan i mówi: - Nie róbcie popeliny kurwa. Nie jedźcie, bo cała Polska mi napierdala. Ściągać czapki, nie wyjeżdżamy!

Prezes Falubazu zakazał zawodnikom wyjazdu na tor. Nagranie TVP Sport

Żużlowcy Falubazu zostali w parku maszyn i zostali wykluczeni za przekroczenie limitu dwóch minut na stawienie się taśmie startowej. Na torze pojawili się już wyłącznie gorzowianie i zaraz po wyścigu ogłosili, że nie mają zamiaru dalej uczestniczyć w farsie (Stal wygrywała 44:21). Zanim sędzia przerwał mecz, mieliśmy już tylko żenujące przepychanki słowne w parkingu z transmisją na całą Polskę.



Z sytuacji z twarzą wyszli jedynie komentatorzy TVP. Opuścili stanowisko komentatorskie na znak protestu wobec decyzji sędziów, którzy nie zdecydowali się przerwać zawodów, chociaż z Wrocławia dotarła tragiczna wiadomość o śmierci Lee Richardsona.