Komentarz: Haniebna flaga na gorzowskim stadionie

W mowie prawniczej nazywa się to podżeganiem do nienawiści. W policyjnej - twardą prowokacją. W zwykłej - chamstwem i dolewaniem oliwy do ognia. Jeżeli ktoś się łudził, że żużlowa święta wojna nadaje kolorytu rywalizacji kto rządzi w Lubuskiem, to po niedzielnym meczu złudzeń się pozbawił. Zwłaszcza gdy zobaczył flagę z ?Katarzyna Jancarz? i nożem
Poniedziałek rano, kilkanaście godzin po meczu Stal - Falubaz w Gorzowie. W Radiu Zielona Góra żale kibiców Falubazu. Że musieli koczować pod stadionem kilka godzin pod eskortą policji. Że było nieprzyjemnie, wrogo. Ogólne narzekania. A ja sobie myślę, że mieli dużo szczęścia. I powinni podziękować policji, że bezpiecznie wrócili do domów.

Derby podglądałem w telewizji. Zapamiętam je na pewno już nie z ryku "Zdechł pies, Falubaz" i flag na których, mają psie mordy (ten wymiar chamstwa już się opatrzył) a z sektorówki, którą wywiesili fibice Falubazu. Hasło "W lewej flaszka, w prawej nóż. Katarzyna Jancarz". W rogu rysunek zakrwawionego noża. W ten sposób kibice Falubazu "uczcili" żonę, zabójczynię słynnego żużlowca Edwarda Jancarza, patrona stadionu w Gorzowie.

W mowie prawniczej nazywa się to podżeganiem do nienawiści. W policyjnej - twardą prowokacją. W zwykłej - chamstwem i dolewaniem oliwy do ognia. Pokazuje barbarzyństwo jakie wkroczyło na mecze żużlowe, które postrzegane były jako sympatyczniejsze od tych z ekstraligi piłkarskiej. Tyle że na tych drugich po takiej fladze na trybunach, mecz by przerwano i zagrożono odwołaniem.

Ciekawy jestem czy centrala żużlowa puści sektorówkę z nożem w niepamięć, czy jednak się tym zajmie i ukarze klub z Zielonej Góry. Piłkarskie kluby za takie wyczyny płacą słono. Choć to one i ich trybuny na stadionach pokazywane są jako niewyobrażalny przykład zdziczenia. Po niedzielnych derbach, futbolowi przybył poważny konkurent.