Krzysztof Kasprzak: Przyszedłem wygrywać z Tomkiem Gollobem decydujące wyścigi

28-latek nie uniknie porównań do Nicki Pedersena, w końcu to właśnie Duńczyka ma w Stali Gorzów zastąpić. Od pierwszej chwili znalazł wśród żółto-niebieskiej fanów tylu zwolenników, co sceptyków. - Chciałbym was nie zawieźć i zostać tutaj na dłużej - zapowiada Krzysztof Kasprzak.
Po zmianie regulaminu ekstraligi wiadomo było, że jedynym żużlowcem z Grand Prix w Stali będzie Tomasz Gollob, a innego klubu musiał sobie poszukać Duńczyk Pedersen. Szukaliśmy następcy, najlepiej nowego lidera. Wygrała opcja - lepszy Polak, przynajmniej na papierze, oraz słabszy zawodnik zagraniczny (Michael Jepsen Jensen). Po bardzo przeciętnych dwóch sezonach w Tarnowie przechodzi do nas Krzysztof Kasprzak. Stawiając na niego zarządcy gorzowskiego klubu sporo ryzykują. Czy nie za wiele? Czym przekonał ich "Kasper"? Czy jego głównym atutem jest niski, pasująca do zespoły Stali kalkulowana średnia meczowa (KSM)? A może jednak coś więcej? Na te wszystkie pytania poniżej spróbuje odpowiedzieć sam nowy stalowiec.

Stal za trzecim podejściem

Dokładnie pamiętam moje wcześniejsze spotkania z prezesem Władysławem Komarnickim. Jedno, drugie, teraz trzecie Może trzeba było wcześniej zdecydować się na Gorzów? Nie ma co jednak teraz już tego rozpamiętywać. Jestem w Stali na 2012 rok i zrobię wszystko, aby nikt nie był zawiedziony. Takie zainteresowanie ze strony władz klubu na pewno bardzo zobowiązuje.

Gorzów na razie na rok

To nie tak, że nie chciałbym jeździć dla Stali dłużej. To nie jest jednak sztuka podpisać coś na lata, a potem obie strony się męczą. Po słabszych dniach mam również sobie bardzo wiele do udowodnienia. Muszę ścigać się tak, aby kibice uwierzyli w Kasprzaka i już w czerwcu, czy lipcu powiemy sobie, że pracujemy razem dalej. Leszno? Kto nie chciałby wrócić do domu. Na razie jednak mnie tam nie chcą. Do Gorzowa mam bardzo blisko i tutaj spokojnie też mogę się zadomowić. Macie super stadion, wielu kibiców, jest więc dla kogo zwyciężać. To niezwykle istotna sprawa. Motywacji z całą pewnością mi nie zabraknie.

Tarnów z tyłu głowy

To były naprawdę trudne dwa lata. Zakończyłem starty w sierpniu, a więc miałem sporo czasu, aby sobie ten czas poukładać, przemyśleć i nie żyć w stagnacji, ale zrobić krok naprzód. Zaległości finansowe? Pewnie, że były. To nie ułatwia przygotowań do kolejnego meczu. Nie chcę jednak zwalać na sprzęt, bo ten właściwie zawsze jest super. Nie wolno mi czepiać się motocykli, gdy w światowej drużynówce pojechałem w słabej formie na najtrudniejszy tor w King's Lynn i wykręciłem komplet. To coś siedziało we mnie. Jeśli jeszcze chcę skutecznie ścigać się z najlepszymi na świecie to o tarnowskich doświadczeniach nigdy nie wolno mi zapomnieć.

Sposób na 200 pkt

Dokładnie wiem jakie zdobycze przywoził dla Stali Nicki, ale szczerze mówiąc, wychodząc z tak trudnego, sportowego zakrętu, inne wyzwanie mnie nie interesowało. 7 grudnia, gdy wjeżdżałem do Gorzowa, aby podpisać tutaj kontrakt myślałem tylko, że właśnie zaczyna się dla mnie zupełnie nowy rozdział. Czas Kasprzaka znów wygrywającego w ekstralidze 15. wyścigi. Musi być zmiana mentalna, zrzucam parę kilogramów, współpracuję z psychologiem. I walka. Dla siebie, dla Stali, dla Polski. Naprawdę mam jeszcze całą masę niezrealizowanych, sportowych marzeń. Przede wszystkim jednak chcę sobie udowodnić, że wciąż wiele mogę zdziałać na torze. Ten gorzowski bardzo mi odpowiada. Gdzie jak nie tutaj miałbym się szybko odbudować.

Przy boku Tomasza Golloba

Gdy pierwszy raz wygrałem z Tomkiem to nie spałem chyba z tydzień. To prawdziwy profesor żużla. Dobrze go mieć po swojej stronie, a nie w parkingu przeciwników. Gdy się spotykaliśmy, rozmawialiśmy, natychmiast zastanawiałem się, dlaczego nie staram się być koło niego cały czas, korzystać z jego doświadczeń. A tutaj taki mistrz poleca ciebie do Stali. Fantastyczna sprawa. Kapitan gorzowskiej drużyny stwierdził, że może w waszym, a właściwie już w naszym klubie jeździć do końca swojej kariery. Dlaczego Kasprzaka nie miałoby być w najbliższych latach przy jego boku? To jest zdecydowania najkrótsza droga powrotna na żużlowe szczyty. Stal to nie czas na odcinanie kuponów, a realizowanie dużych ambicji.

O nowej drużynie

Już wcześniej widziałem, że macie tutaj wszystko naprawdę fajnie poukładane. Z Matejem Zagarem rywalizuję praktycznie od juniora. On mówi po polsku, dlatego traktuję go jak Polaka. Niels Iversen to najbardziej koleżeński zawodnik ze wszystkich Duńczyków. Trener Piotr Paluch sam wiele lat jeździł na żużlu, a więc wie z czym to się je, wiele na pewno podpowie. W tym wszystkim najważniejsze są jednak zwycięstwa. To one budują atmosferę, pozytywnie nakręcają kibiców i nas w parkingu, dodają pewności siebie. Gdy wszyscy są zadowoleni to zaraz wykonywana praca jest jeszcze lepsza i koło się zamyka. Wszystko idzie do przodu. Takiego sezonu życzyłbym sobie w 2012 r. Szczególnie po tym, co wydarzyło się w Tarnowie.

Derbowe dni

Mogłem startować także w Zielonej Górze, miałem również inne, konkretne oferty, ale chciałem przede wszystkim już znaleźć się przy boku Tomka Golloba. Nie będę dzielił meczów na derby i inne pojedynki, bo od początku sezonu mam sobie bardzo wiele do udowodnienia. Zamówiłem siedem silników, ćwiczymy m.in. z Rafałem Okoniewskim w Lesznie sześć razy w tygodniu. Przyjadę też na zajęcia z chłopakami ze Stali, mamy mieć również obóz z reprezentacją kraju. Podbudowa na pewno będzie, a równie ważna jest praca nad głową. Wraca stary dobry, szybko i groźny dla wszystkich Kasprzak. Tylko w ten sposób myślę o tym, co czeka mnie w Gorzowie. Nie chcę was rozczarować, to byłaby również moja, ogromna porażka.