Sport.pl

Nie tak miało być. Kiepski mecz akademiczek na otwarcie serii z CCC

- Ani przez moment w tym spotkaniu nie potrafiliśmy ustać doskonale grającym Polkowicom. Mam nadzieję, że pokażemy charakter i w drugim pojedynku w naszej hali zagramy zupełnie inny mecz - powiedział trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. Zespół KSSSE AZS PWSZ pobity na boisku CCC 51:69.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze "Gazety bliżej Ciebie" - znajdź nas na Facebooku!

Sezon zasadniczy wskazywał, że w tej parze ćwierćfinałowej powinniśmy mieć duże emocje i walkę o awans do ostatnich sekund. Gorzowianki i polkowiczanki wygrały po 15 meczów. CCC wyrwało czwarte miejsce i atut własnego boiska (pierwszy i ewentualnie trzeci pojedynek serii na swoim boisku) dzięki minimalnie lepszemu stosunkowi koszy zdobytych do straconych.

W dotychczasowych starciach CCC i KSSSE AZS PWSZ w obecnych rozgrywkach też wiele się działo. W październiku ubiegłego roku w Polkowicach: dogrywka i zwycięstwo gospodyń 69:67, a po meczu irytacja trenera akademiczek Dariusza Maciejewskiego, bo oddaliśmy wtedy wygrane spotkanie. - Nie rozumiem, jak mogliśmy dopuścić do oddania rzutu za trzy punkty. Mieliśmy ustalone, że wszystko przekazujemy w obronie, żeby nie doszło do takiej sytuacji - mówił gorzowski szkoleniowiec. W styczniu, w rewanżu w naszej hali, też mieliśmy dodatkowe pięć minut grania i zwycięstwo naszej drużyny 81:79, choć tym razem to rywalki miały sukces w garści. - Łut szczęścia był po naszej stronie - przyznał wtedy trener Maciejewski.

Na początek fazy play-off spotyka gorzowską stronę duże rozczarowanie. Po czterech minutach i 11 sekundach pierwszego ćwierćfinałowego pojedynku mieliśmy czas na prośbę gości, a więc lepiej walkę w tej serii rozpoczął zespół CCC. W tym czasie dwie straty dała, od początku mocno pilnowana, niedająca tyle jakości, ile zwykle potrzebujemy, Sharnee Zoll-Norman. Widzieliśmy tylko jedną jej udaną akcję dwójkową z Alyssią Brewer. Rywalki wygrywały 11:4, a za chwilę jeszcze wyżej po koszu Naketii Swanier. Po 10 minutach za bardzo jednostronnej walki było 24:10 dla Polkowic.

Niestety, nie były to dobrego złe początki dla akademiczek, bo po pierwszej i drugiej kwarcie nasza skuteczność nie przekraczała 30 proc., a przy tylu pudłach z tak dobrym zespołem jak polkowicki wyrównanej walki nawiązać się nie da. Pierwszą trójkę dała dopiero Natalia Sobek - była to siódma próba ze strony koszykarek KSSSE AZS PWSZ. Brewer miała do dłuższej przerwy 13 pkt na koncie, ale tylko sześć z 15 prób celnych (8/24 w całym pojedynku). Na przykład jej rzuty za 3 pkt w ogóle nie dotykały obręczy, a z linii rzutów wolnych trafiła ledwie jeden rzut na pięć (5/11 po 40 minutach). Dramat... Nie wyglądało to dobrze, bo niektóre podstawowe gorzowskie zawodniczki po prostu nam dziś nie pomagały. Jakby stremowane stawką spotkania, także stłamszone przez cwane i wyraźnie pewne swojej wartości rywalki. Druga kwarta skończyła się remisem, ale co z tego, skoro przegrywaliśmy dość wyraźnie po tym, co stało się na otwarcie pojedynku.

Dopiero w 24. minucie, gdy źle zaczęliśmy także trzecią kwartę i przegrywaliśmy już 24:42, pojawiła się na boisku Daria Stelmach, zdecydowanie najlepszy młody gorzowski gracz ostatnich miesięcy. Oczywiście to nie ona miała nam dziś zapewnić lepszy wynik, ale ten wyraźny podział i różne podejście do błędów graczy kontraktowych i młodych, ewidentny brak zaufania czasami w KSSSE AZS PWSZ są po prostu irytujące... Bohaterka po stronie CCC, tak wychwalana po dzisiejszym pojedynku Dominika Owczarzak, 23 marca skończy dopiero 21 lat...

Owszem, w wyjściowej piątce KSSSE AZS PWSZ po dłuższej przerwie mieliśmy trzy zmiany, ale np. kolejna szansa dla Oleny Ogorodnikowej to była pomyłka. Zresztą Ukrainka szybko, po kolejnych złych wyborach, powędrowała na ławkę rezerwowych. Źle weszliśmy w mecz, potem w trzecią kwartę i niestety - choć trzeba przyznać, że w końcu szarpaliśmy w obronie - w ataku już nawet nie zbliżyliśmy się do poziomu, na którym w poprzednich meczach walczyliśmy z CCC jak równy równym. Przegrywamy 10 minut 6:12, a w całym spotkaniu aż 30:50, gramy na koszmarnej 27-procentowej skuteczności...

W czwartej kwarcie, gdy już jest po meczu, nareszcie coś pozytywnego pokazała Ogorodnikowa, choć to wciąż nie był basket, jakiego z jej strony oczekiwaliśmy, a minut wyszło Ukraince prawie 25. Nie chcemy też słyszeć zdania, że "mecz zawaliła Iza Piekarska", bo tym razem słabych ogniw było znacznie więcej... Punktowała Brewer, ale rywalki korzystają z najlepszej recepty na naszą strefę w defensywie - trafiają za 3 pkt. I spokojnie utrzymują bezpieczną przewagę. O tym spotkaniu trzeba jak najszybciej zapomnieć i pokazać o niebo lepszą koszykówkę, jeśli mecz 21 marca w Gorzowie nie ma być ostatnią naszą grą w tym sezonie.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



CCC POLKOWICE - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 69:51

KWARTY: 24:10, 14:14, 12:6, 19:21.

Stan rywalizacji do dwóch wygranych: 1-0 dla CCC.

CCC: Owczarzak 20 (5x3), Sutherland 14, Kaczmarska 12 (2), Swanier 11, Greene 8 oraz Jeziorna 2, Majewska 2, Szczepanik 0, Bucyk 0.

KSSSE AZS PWSZ: Brewer 21, Zoll-Norman 9, Piekarska 3 (1x3), Czarnodolska 0, Dźwigalska 0 oraz Ogorodnikowa 7, Sobek 6 (2), Stelmach 3 (1), Szajtauer 2.

Więcej o: