Tło dla Wisły? Nie! Akademiczki napędziły mistrzyniom stracha [ZDJĘCIA]

Wygrana 71:66 ostatecznie pojechała do Krakowa, ale... - Myślę, że po meczu na takim poziomie nikt nie wychodził z hali niezadowolony - stwierdził trener Wisły Stefan Svitek. - Polegliśmy, ale z honorem, daliśmy emocje na całe spotkanie. Dla mnie wiślaczki to znów główny faworyt do złota, który niech jak najlepiej reprezentuje polską koszykówkę w Europie, a na krajowym podwórku bije się tak jak z nami i już nigdzie się nie potyka - dodał gorzowski szkoleniowiec Dariusz Maciejewski.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Najpierw mieliśmy prezentację i burzę braw dla Justyny Żurowskiej-Cegielskiej, Agnieszki Kaczmarczyk i Agnieszki Skobel. Byłe koszykarki KSSSE AZS PWSZ, ale również wielkie, zagraniczne gwiazdy Wisły, przyciągnęły do hali przy Chopina masę kibiców, którzy faktycznie nie mieli prawa być zawiedzeni. Krakowianki rozpoczęły od prowadzenia 7:0. - Dalej trochę się przestraszyłem, bo zaczął się wariacki basket, od kosza do kosza, a my chcemy grać inaczej, kontrolować spotkanie, jego tempo - opowiadał trener Svitek. - Widzieliśmy, jak Gorzów pokonał u siebie Bydgoszcz. Wtedy Artego nie miało nic do powiedzenia. Na szczęście w ofensywie szło po naszej myśli i wyszliśmy nawet na 23-punktowe prowadzenie.

Szkoleniowiec Wisły bił brawo już po pierwszej udanej obronie, gdzie jego zawodniczki zatrzymały Sharnee Zoll, i najlepszy sposób jeszcze raz objaśniał rezerwowym. Jeszcze jedna, dwie akcje i wiedzieliśmy, że cała defensywa krakowianek najpierw zwraca uwagę właśnie na akademickiego generała, aby nie dać się Amerykance rozhulać. Zoll to jednak nietuzinkowy gracz. Nie szukała rzutów na siłę, a zaczęła rozdawać asysty. Dzięki temu Alyssia Brewer trafiła wszystkie cztery rzuty w kwarcie otwarcia, aby pod koniec gestami wyrażać niezadowolenie, że na chwilę została zmieniona. Czy ta sytuacja zabrała jej koncentrację? Skuteczna Brewer znów wróciła na boisko dopiero po przerwie.

Większość doświadczonych koszykarek KSSSE AZS PWSZ ostatecznie walczyła praktycznie bez dłuższego odpoczynku. - Na takie rywalki jak Wisła trudno sięgać po młodzież - trenerowi Maciejewskiemu trzeba przyznać rację. - Dlatego na najtrudniejsze mecze przede wszystkim musimy być zdrowi. Wtedy za każdym razem powinniśmy walczyć z wiarą, że coś możemy ugrać, bez względu na klasę przeciwniczek.

Zanim jednak przeżyliśmy kwartę euforii, choć bez happy endu, zostaliśmy uraczeni niecodziennymi pokazami Allie Quigley. 28-letnia Amerykanka, posiadająca również węgierski paszport, w pierwszej połowie rzuciła 14 pkt, a w pierwszych minutach trzeciej kwarty - 13. To wtedy Wisła osiągnęła największą przewagę, a nam trudno było już uwierzyć, że coś jeszcze pozytywnego dla akademiczek może się w tym spotkaniu wydarzyć.

Gorzowski szkoleniowiec twierdził, że Quigley trafiała z trudnych pozycji, ale nam się wydawało, że robi to z wielką gracją i łatwością, jakby urodziła się do roli koszykarskiego strzelca. Wyjście po zasłonach? Proszę bardzo. Wjazd pod kosz? Nie ma sprawy. I jeszcze te manewry, po których Allie potrafi błyskawicznie uwolnić się od obrońcy i znaleźć sobie miejsce na rzut. Na pewno w tym sezonie jest jej łatwiej, gdy ma obok siebie w Wiśle Courtney Vandersloot. Obie niedawno poprowadziły Chicago Sky do wielkiego finału WNBA (tam przegrały z Phoenix Mercury), a teraz prowadzą krakowską drużynę do mistrzostwa Polski i fajnego wyniku w Eurolidze. - To niesamowita przyjemność oglądać ją na żywo - przyznał Maciejewski. - Ona trafia ponad 70 procent rzutów za dwa punkty, a przecież nie jest centrem, a więc to nie są próby blisko kosza. Fantastyczna zawodniczka. Robiła dziś dużą różnicę. Gdy jednak zeszła z boiska, zaczęliśmy odrabiać straty.

- Rezerwy mnie zawiodły. Dały gospodyniom uwierzyć, że mogą wrócić do tego meczu, a takim drużynom jak Gorzów nie wolno tego robić. Tu gra się bardzo ciężko, kibice są znakomitym wsparciem, przez 40 minut wywierają presję. Teraz mogę powiedzieć tylko tyle, że po prostu cieszę się z tej wygranej, bo w końcówce zupełnie przestaliśmy to spotkanie kontrolować - stwierdził Svitek.

Jeszcze w końcówce trzeciej kwarty trójki Zoll i Ogorodnikowej, zaraz na początku czwartej części pojedynku znów trafienie dystansowe naszej rozgrywającej i dwa Katarzyny Dźwigalskiej. Z wielkiej przewagi Wisły zostało już tylko sześć, a za chwilę pięć "oczek"! I mieliśmy kolejne szanse, aby dopaść mistrzynie! Niestety, tym razem piłka już nie wpadła do kosza. - Ostatnie akcje były trochę wariackie, ale takie musiały być, aby spróbować przechylić to spotkanie na naszą korzyść. Nie udało się, ale schodzimy z boiska z podniesionymi głowami, bo pokazaliśmy wszystko, na co nas aktualnie stać. Dla nas to było święto, a dla Wisły kolejne starcie między występami w Eurolidze. Sami jeszcze pamiętamy, że godzić te występy, podróże wcale nie jest tak łatwo. My walczymy dalej o swoje, za chwilę przed nami arcyważne pojedynki wyjazdowe, gdzie zdecydujemy o naszej przyszłości w tej lidze. A krakowiankom życzę, aby za każdym razem walczyły jak u nas i nikomu nie rozdały żadnych punktowych prezentów - zakończył Maciejewski.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - WISŁA CAN-PACK KRAKÓW 66:71

KWARTY: 17:25, 11:14, 17:23, 21:9.

KSSSE AZS PWSZ: Brewer 19 (1x3), Zoll-Norman 16 (3), Piekarska 12 (2), Ogorodnikowa 9 (1), Dźwigalska 8 (2) oraz Szajtauer 2, Czarnodolska 0, Trębicka 0.

WISŁA: Quigley 30 (1x3), Lavender 17, Vandersloot 7 (1), Cegielska-Żurowska 4, Skobel 3 (1) oraz Petronyte 6, Ouvina 2, Abdi 2, Kaczmarczyk 0.

WYNIKI Z 7. KOLEJKI:

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Wisła Can-Pack Kraków 66:71, Glucose ROW Rybnik - MKK Siedlce 68:63, Pszczółka AZS UMCS Lublin - Ślęza Wrocław 54:73, Artego Bydgoszcz - CCC Polkowice 66:64. Mecze Basket Konin - Widzew Łódź i Energa Toruń - Basket Gdynia odbędą się w niedzielę.



1. Wisła Can-Pack Kraków714556:380
2. Artego Bydgoszcz712564:479
3. Energa Toruń611474:408
4. CCC Polkowice611410:358
5. KSSSE AZS PWSZ Gorzów711529:494
6. Glucose ROW Rybnik711457:490
7. Ślęza Wrocław710495:500
8. MKK Siedlce79476:489
9. Pszczółka AZS UMCS Lublin68367:441
10. Basket Gdynia67376:459
11. Widzew Łódź67349:452
12. Basket Konin66384:487
Osiem najlepszych zespołów w sezonie zasadniczym zagra w play-off o mistrzostwo Polski, pozostałe będą walczyć o utrzymanie w TBLK.