Sport.pl

Nowy prezes AZS PWSZ dopilnował wygranej w Szczecinie. Dalej chcemy czwórki [ZDJĘCIA]

Od momentu, gdy pod koniec pierwszej kwarty gorzowianki zupełnie przejęły kontrolę nad wyjazdowym spotkaniem z Wilczycami, przestaliśmy się obawiać o wynik tej konfrontacji. Nasze koszykarki zrobiły w Szczecinie - wygrywamy 62:49 - jeden z trzech kroków, jakie muszą wykonać na finiszu drugiej fazy rywalizacji, aby dostać się do play-off. Misja trudna, ale nie niemożliwa.
Bliski wyjazd, nasze koszykarki jeszcze o coś grają, trudno się zatem dziwić, że hala Szczecińskiego Domu Sportu w 80 procentach była wypełniona kibicami z Gorzowa. Ciekawy obrazek widzieliśmy na trybunie, prawie naprzeciwko ławki rezerwowych KSSSE AZS PWSZ. Nieco niżej były, wieloletni prezes Zenon Głodek, dziś jedyny honorowy członek klubu, a nieco wyżej biznesmen Zbigniew Sosulski, właściwie od zawsze sponsor akademiczek, członek zarządu, a od piątku nowy prezes AZS PWSZ. Przy takim dopingu nie wypadało meczu z Wilczycami przegrać...

Janusz Woźny zrezygnował, bo dłuższy wyjazd zagraniczny uniemożliwiał mu sprawne zarządzenie klubem. W skład nowego zarządu, oprócz Sosulskiego ponownie weszli: Andrzej Kubzdyl, Jerzy Korolewicz, Ireneusz Madej, Arkadiusz Wołoszyn, Roman Sondej i Radosław Wróblewski oraz nowi - Artur Malec (prezes KSSSE), Krzysztof Kononowicz (prezes piekarni Leks) i Andrzej Graczykowski (prezes firmy Gomad). - Mam nadzieję, że Szczecin na dłużej zostanie w ekstraklasie, bo na ten bliski wyjazd mamy zapewnione fantastyczne wsparcie, wyjątkowo dużej grupy naszych kibiców. Tym, którzy byli z nami i za to, co pokazali, wielkie dzięki - mówił trener gorzowianek Dariusz Maciejewski.

Muszą wygrywać do końca. "Potrójna eksplozja"

Trzymeczowy finisz drugiej fazy rywalizacji w Basket Lidze Kobiet, po którym poznamy najlepszą czwórkę na play-off, zaczął się dla naszych akademiczek w sobotę, gdy niepomyślne wieści nadeszły do Gorzowa z Torunia. Tam Energa nieoczekiwanie łatwo ograła CCC Polkowice 54:47. Taki wynik oznacza dla drużyny KSSSE AZS PWSZ jedno: trzeba wygrać w środę u siebie z toruniankami i bezwzględnie zwyciężyć w sobotę w Bydgoszczy. Inaczej 29 marca skończymy sezon. Liga nakazała przesunięcie spotkań z niedzieli (wtedy wstępnie akademiczki miały grać z Artego), bo w najnowszym terminarzu, już na 2 i 3 kwietnia zarządziła pierwsze mecze w półfinale play-off. Tym, jeśli będzie nam dane, zaczniemy się jednak zajmować nieco później, najpierw spróbujmy dostać się do walki o medale. "Potrójna eksplozja" - takie hasło przygotowali gorzowscy fani na oprawę w Szczecinie. Z Wilczycami już raz eksplodowaliśmy. - Misja jest trudna, ale nie niemożliwa. Wiara w zespole jest, a to najważniejsze, walczymy dalej - powiedział trener Maciejewski. - Jak najbardziej wciąż myślimy o czwórce i będziemy o nią zaciekle walczyć, dopóki tylko będzie taka możliwość. Przy takim wsparciu fanów nie wypada myśleć inaczej - dodała kapitan naszej drużyny Katarzyna Dźwigalska.

W tygodniu poprosiliśmy Wydział Rozgrywek PZKosz o wyjaśnienie niuansu regulaminowego. Dostaliśmy odpowiedź, że do małej tabeli, między drużynami z taką samą ilością punktów, bierzemy pod uwagę wszystkie mecze z tego sezonu - z pierwszego i drugiego etapu. W następny weekend "grozi" nam również w jednym z wariantów wielkie liczenie, ale najpierw ekipa KSSSE AZS PWSZ po prostu musi wygrywać...

Wilczyce załatwione pod koszami

W Szczecinie zagraliśmy bez chorej na anginę Magdy Losi. Zastanawialiśmy się, jak gorzowianki wytrzymają ten serial trzech arcyważnych spotkań w siedem dni. Jeszcze chwilę i będziemy mądrzejsi, oby także dumni i szczęśliwi...

W pierwszej konfrontacji akademiczki nie napsuły nam nerwów. Gospodynie najlepszy fragment zagrały na początku spotkania, prowadziły 18:11, a 8 z 12 swoich punktów dała wtedy Agnieszka Kaczmarczyk. - My też nie graliśmy źle, ale rywalki jeszcze lepiej - mówił nasz szkoleniowiec. - Powoli jednak nasza maszyna też się rozkręcała, a gdy przesunęliśmy ciężar walki pod kosz, przejęliśmy inicjatywę.

Po pierwszej połowie nasze podkoszowe Chinny Nwagbo i Izabela Piekarska, we dwie wygrywały ze szczeciniankami 30:29, a cały zespół 39:28. To najlepiej świadczy, jaki to był mecz i jaką mieliśmy przewagę w polu trzech sekund. Amerykanka (23 pkt w całym meczu, 7/12 z gry) dołożyła aż 17 zbiórek, z tego 9 w ataku. Piekarska skończyła z dorobkiem 20 pkt. Trener gospodyń Krzysztof Koziorowicz powiedział krótko: to one zabrały ten mecz dla KSSSE AZS PWSZ. - My nie mogłyśmy wstrzelić się z dystansu, 20 prób i ani jednej, punktowej, [gorzowianki trafiły raz na 15 prób] to się rzadko zdarza - stwierdziła Kaczmarczyk. - Pod koszami zabrakło centymetrów, siły fizycznej. Gratuluję Gorzowowi wygranej i życzę tak samo skutecznej walki w pozostałych spotkaniach.

KING WILKI MORSKIE SZCZECIN - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 49:62

KWARTY: 18:18, 10:21, 17:11, 4:12.

WILKI MORSKIE: Kaczmarczyk 12, Mandir 8, Kraayeveld 6, Sosnowska 6, Radwan 4 oraz Kotnis 6, Mrozińska 4, Stasiuk 2, Maruszczak 1, Adamowicz 0.

KSSSE AZS PWSZ: Nwagbo 23, Piekarska 20 (1x3), Spani 8, Zoll-Norman 8 , Dźwigalska 1 oraz Trębicka 2, B. Jaworska 0, Czarnodolska 0.

WYNIKI Z 8. KOLEJKI DRUGIEJ FAZY:

King Wilki Morskie Szczecin - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 49:62, Wisła Can Pack Kraków - Artego Bydgoszcz 69:62, Energa Toruń - CCC Polkowice 54:47.



1. Wisła Can Pack Kraków26502021:1480
2. CCC Polkowice26471717:1353
3. Artego Bydgoszcz26411829:1637
4. Energa Toruń26411746:1737
5. KSSSE AZS PWSZ Gorzów26401841:1834
6. King Wilki Morskie Szczecin26351556:1704
W drugiej rundzie zostanie wyłoniona najlepsza czwórka, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

POZOSTAŁE MECZE KSSSE AZS PWSZ W DRUGIEJ FAZIE: środa 26 marca, godz. 18: Energa Toruń (dom); sobota 29 marca, godz. 18: Artego Bydgoszcz (wyjazd).

Więcej o: