Sport.pl

Dwa punkty za CCC i Wisłą. Faworytki BLK wyjeżdżają z Gorzowa bez strat [ZDJĘCIA]

Gdy w pięć dni właściwie w taki sam sposób przegrywasz dwa mecze, zastanawiasz się, czy już nie lepiej byłoby z faworytkami rozgrywek przegrać wysoko, bez tylu nerwów... My te porażki musimy przekuć w zabójczą moc na finisz drugiego etapu w Basket Lidze Kobiet. Skoro potrafimy bić się z najlepszymi, to mamy pełne prawo wyszarpać sobie miejsce w czołowej czwórce. KSSSE AZS PWSZ Gorzów przegrał z Wisłą Kraków 73:75.
Pewnie wszyscy pamiętają, ale przypomnijmy wynik sobotniego spotkania z wiceliderkami BLK, aktualnymi mistrzyniami Polski CCC Polkowice: 55:57... Dwa punkty za CCC, cztery dni później dwa punkty za liderującą rozgrywkom Wisłą. Kibicom z pewnością uciekło parę lat życia, ale bezcennych zdobyczy punktowych z tego dwumeczu, niestety, nie mamy żadnych. - Chcieliśmy wyrwać choć jedno zwycięstwo w tych dwóch ostatnich meczach. Nie udało się i nie możemy się już pomylić - stwierdził trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski.

Gdy zaczynała się ostatnia minuta spotkania z wiślaczkami, po wbiegnięciu pod kosz i punktach zdobytych mimo mocnego nacisku rywalki przez Taber Spani, przegrywaliśmy jedynie 69:72. Po przerwie na żądanie dla krakowianek niesamowita w tym meczu Allie Quigley trafiła jeden z dwóch rzutów osobistych. 28 sekund przed końcem na taką samą próbę jest wystawiona Magda Losi, ona ma jednak trzy rzuty, też trafia raz - 70:73. Znów mamy czas dla Wisły. Zespół gości przeniósł grę na naszą połowę, założył sobie długą akcję. Myli się jednak Quigley! Jej podanie wylądowało w rękach Sharnee Zoll-Norman! Nasza amerykańska rozgrywająca pędzi na kosz rywalek, ale przed linią rzutów za 3 pkt ostro hamuje. Sama nie rzuca, tylko rozgląda się, gdzie są jej koleżanki. Podała do najbliższej, do Katarzyny Dźwigalskiej. Kapitan akademiczek oddała piąty rzut w tym pojedynku, pierwszy celny... i jak ważny. Mamy remis! Hala PWSZ zatrzęsła się w posadach... Ostatni czas dla Wisły. Tym razem drużyna gości musi coś zagrać w trzy sekundy. Niestety, Quigley wygrała pozycję z Dźwigalską, jest faulowana. Trafiła jednego osobistego i... też drugiego, choć nie chciała - lecąca niżej niż zwykle piłka odbiła się od obręczy i ostatecznie wśliznęła się do kosza KSSSE AZS PWSZ. Teraz przerwa dla gorzowianek. Mamy 1,7 sekundy. Ryzykujemy. Nie chcemy doprowadzić do dogrywki, a wygrać! Spani dostała piłkę z autu i miała nie najgorszą pozycję! Piłka zatańczyła na koszu Wisły, ale nie wpadła. Koniec bez happy endu dla gospodyń. - Oglądaliśmy mecz, który Gorzów rozegrał z Polkowicami, i w tamtym spotkaniu AZS PWSZ świetnie wrócił do gry w drugiej połowie. Spodziewaliśmy się tego samego dzisiaj i obserwowaliśmy walkę do samego końca. To był ciężki mecz i bardzo się cieszymy, że wygraliśmy. Dzięki temu pewnie skończymy drugą fazę na pierwszym miejscu, a to dla nas bardzo ważna sprawa - powiedział Stefan Svitek, trener Wisły. - Wygrałyśmy też punktami zmienniczek, zawodniczki z ławki wniosły dziś naprawdę sporo - dodała Agnieszka Szott-Hejmej. - Myślę, że mecz mógł się bardzo podobać kibicom, bo do końca nie było wiadomo, który z zespołów zwycięży. Cieszę się, że nam się to udało. Miałyśmy też więcej szczęścia, bo popełniłyśmy dziś więcej strat, i to takich, które dawały łatwe punkty przeciwniczkom.

Gorzowianki tak jak w sobotę dla CCC, także dziś były dla Wisły równorzędnym przeciwnikiem. Od początku mieliśmy się wzorować w ofensywie na świetnej, trzeciej kwarcie ze spotkania z Polkowicami i w pierwszej części z krakowiankami błyszczeliśmy aż 53-procentową skutecznością. Po przerwie oba zespoły bardzo wzmocniły obronę, stąd mniej dogodnych pozycji i punktów. - To była fantastyczna promocja koszykówki, jestem dumny z postawy dziewczyn - opowiadał trener Maciejewski. - Tak naprawdę mieliśmy dwa problemy. Jeden w defensywie w drugiej kwarcie, na pick'n'rollach. W przerwie zmieniliśmy jednak obronę i było lepiej. Przez cały mecz był problem z Quigley, ostatnie punkty tej snajperki zadecydowały. Nie zadrżała jej ręka. Była dzisiaj doskonała, aczkolwiek mam małe pretensje do osób, które ją broniły. Mieliśmy powstrzymywać Allie agresywnie, na pograniczu faulu, a tego nie robiliśmy. Udało nam się dziś wybronić Zane Tamane i Jantel Lavender, które w ostatnich meczach zdobywały sporą liczbę punktów. Nasze zawodniczki podkoszowe zasłużyły więc na gratulacje, bo wygrać z taką dwójką to jest wielka sztuka. Nie udało nam się tylko jedno - wygrać zbiórki. Kapitalna była ta trójka Kasi Dźwigalskiej, która dała nam nadzieję, jednak basket jest taki, że odpowiednio wzięty czas i przeniesienie piłki zrobiło swoje.

Ostro z najlepszymi w lidze powalczyliśmy, ale ostatecznie nie zrobiliśmy im w Gorzowie żadnej krzywdy. Prosimy w rewanżu, aby tak poważnie jak KSSSE AZS PWSZ, CCC i Wisła traktowały do końca drugiej fazy rywalizacji także pozostałe drużyny, nie oddawały im punktów. W ten sposób mogą pomóc akademiczkom dostać się do czołowej czwórki. Oczywiście jeśli już od najbliższej środy nasze koszykarki znów wrócą do wygrywania, a w obecnej dyspozycji nareszcie powinny przełamać w tym sezonie rywalki ze Szczecina...

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - WISŁA CAN PACK KRAKÓW 73:75

KWARTY: 18:18, 25:29, 12:11, 18:17.

KSSSE AZS PWSZ: Spani 18 (2x3), Nwagbo 17, Zoll 15 (1), Piekarska 8, Dźwigalska 3 (1) oraz Losi 12 (3), B. Jaworska 0, K. Jaworska 0.

WISŁA: Quigley 27 (4x3), Lavender 9, Tamane 4, Pawlak 2, Skobel 0 oraz Żurowska 13, Szott-Hejmej 8, Ouvina 6, McCray 6, Krężel 0.



1. Wisła Can Pack Kraków25481952:1418
2. CCC Polkowice24441609:1274
3. Artego Bydgoszcz24381697:1514
4. Energa Toruń24381638:1620
5. KSSSE AZS PWSZ Gorzów24361713:1730
6. King Wilki Morskie Szczecin23321427:1515
W drugiej rundzie zostanie wyłoniona najlepsza czwórka, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

POZOSTAŁE MECZE KSSSE AZS PWSZ W DRUGIEJ FAZIE: środa 12 marca, godz. 18: King Wilki Morskie Szczecin (dom); niedziela 23 marca, godz. 16: King Wilki Morskie (wyjazd); środa 26 marca, godz. 18: Energa Toruń (dom); niedziela 30 marca, godz. 17: Artego Bydgoszcz (wyjazd).

Więcej o: