Sport.pl

Artego goni, ale mały generał daje serię i bezcenne punkty zostają w Gorzowie [ZDJĘCIA]

W pierwszej połowie prawie wszystko układało się po myśli koszykarek KSSSE AZS PWSZ. Dalej też miało być łatwo? Nic z tego, przecież gorzowianki, w drugiej fazie, co kolejkę walczą z najlepszymi w Polsce i ostatnio z nimi wygrywają, czołowa czwórka jest coraz bliżej. Z Artego Bydgoszcz pokonujemy 75:69. - Mimo bliskości rywalek, nawet w końcówce byłam spokojna. Czułam, że ten mecz mamy pod kontrolą - powiedziała nasza skrzydłowa Magdalena Losi.
Przed ligowym pojedynkiem zaprezentowały się gorzowskie, srebrne medalistki mistrzostw Polski juniorek starszych. Jeszcze raz brawa dla dziewczyn za fajny wynik, jednak najważniejsze, aby zdobywanie medali nie było celem samym w sobie, a drogą do regularnych występów naszych koszykarek w zespole seniorek. To jest kolejna drużyna AZS PWSZ U-20, w której ciekawych zawodniczek nie brakuje, a po euroligowych, tłustych latach, gdzie ze zrozumiałych względów, młodym trudno było przebić się do podstawowego składu, niestety nie można docenić, że któraś, choć jedna z przechodzących przez kolejne szczeble szkolenia koszykarek, zaczęła pełnić istotną rolę w pierwszym zespole. Takiego, własnego kręgosłupa, nie da się zbudować z dnia na dzień, potrzeba zaufania, wybaczenia na miesiące, nawet lata. Dziś "sreberka" reprezentowała Beata Jaworska, zagrała prawie 9 minut, zapisała na swoim koncie dwie zbiórki...

Zdążyliśmy się już zatem przyzwyczaić, że w tym sezonie marzenie wszystkich kibiców gorzowskiej koszykówki, jakim jest powrót naszej drużyny po trzech latach do czołowej czwórki ekstraklasy, może urzeczywistnić sześć doświadczonych zawodniczek, aktualnie stanowiących o sile KSSSE AZS PWSZ. Ostatnio między meczami mieliśmy spore przerwy i to bardzo pozytywnie wpłynęło na formę fizyczną akademiczek. - Wiedziałyśmy, że gra z Artego jest niezwykle istotna w kontekście dalszej części sezonu - mówiła Magdalena Losi, która przez drobny uraz nie miała udziału w poprzednim, niezwykle istotnym zwycięstwie w Toruniu. - Zresztą, czy są tu jakiekolwiek łatwe mecze? Przecież walczy ze sobą najlepsza szóstka w Polsce.

Zaczęło się od prowadzenia bydgoszczanek 9:2, ale dalej, dwie pierwsze kwarty przebiegały pod naszą kontrolą. Z rogu, naprzeciwko naszej ławki rezerwowych, dwie trójki "sprzedała" Artego Taber Spani. To były świetne chwile Amerykanki. Właśnie rzuty z dystansu, sprytne wyjścia na wolne pozycje po rozegraniu piłki z autu czy wreszcie umiejętne uwolnienie się od rywalki na pick'n'rollu. Spani co chwilę wskazywała palcem w niebo, a właśnie tak dziękuje Jezusowi za udane akcje... Po 20 minutach mieliśmy 10 pkt przewagi KSSSE AZS PWSZ i mecz pod pełną kontrolą gospodyń. - Przespałyśmy pierwsza połowę i później musiałyśmy gonić. Jak już dogoniłyśmy, to popełniłyśmy kilka szkolnych błędów, które na tym poziomie nie mogą się przydarzać - opowiadała skrzydłowa Artego Justyna Jeziorna.

My na ławce, z powodu kłopotów z faulami, musieliśmy trzymać Chinny Nwagbo, a bydgoszczanki goniły, w 33. min - Amerykanka chwilę wcześniej wróciła na boisko - przegrywały już tylko 54:55. Nic więcej zespół gości jednak w Gorzowie nie wyszarpał, bo po akademickiej stronie sprawy w swoje ręce wziął nasz mały generał. To było widać już w kolejnej akcji. - Iza do mnie, a Chinny pod kosz - zdecydowanym ruchem Sharnee Zoll wskazała, co tym razem zagra nasza drużyna. Po pick'n'rollu Amerykanka do końca spoglądała, czy odegrać piłkę. Miała wolną pozycję, a więc rzuciła. Na najbliższe minuty pozycja trzy metry od kosza Artego, stała się jej królestwem. Zoll zdobyła 11 pkt z rzędu. Super, że jakimś cudem taki gracz został z nami do końca sezonu...

- Dziś to był dla Gorzowa mecz o życie, który mógł dać nam komfort, ale tak nie jest - mówił trener gości Tomasz Herkt. - Teraz wiemy, że do końca o dwa miejsca w czwórce i występ w play-off będą walczyć trzy zespoły: my, AZS PWSZ oraz Energa Toruń, która mimo osłabień, właśnie zabrała ważne punkty w Szczecinie. W moim odczuciu ten mecz stał na wysokim poziomie. U nas brakowało kontuzjowanej Darii Mieloszyńskiej, dlatego obydwa zespoły znów grały właściwie siłą pierwszych piątek i dzisiaj Gorzów znalazł jedną zawodniczkę więcej, która punktowała na granicy powyżej 10 punktów. To zdecydowało o tym skromnym, ale jakże cennym zwycięstwie.

Napisaliśmy o szczególnych dokonaniach Spani i Zoll, ale KSSSE AZS PWSZ znów był dziś monolitem, od spotkania w Toruniu nasza gra ma inny, znacznie bardziej wartościowy wymiar, a z tego wypada się tylko cieszyć. Zespołowość, bilans na obwodzie i pod koszem, nietuzinkowa rozgrywająca, bijąca od tej grupy zawodniczek pewność siebie... Ściskajmy tylko mocno kciuki, aby starczyło zdrowia... W kolejnych meczach też walczymy u siebie. 1 marca gościmy aktualne mistrzynie Polski z Polkowic, które właśnie, jako druga drużyna w sezonie, ograła Wisłę Kraków.

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - ARTEGO BYDGOSZCZ 75:69

KWARTY: 22:20, 19:11, 14:18, 20:20.

KSSSE AZS PWSZ: Zoll-Norman, 21, Spani 19 (2x3), Piekarska 11 (1), Nwagbo 10, Dźwigalska 3 (1) oraz Losi 11, B. Jaworska 0, Trębicka 0.

ARTEGO: Metcalf 19, Carter 18, Jeziorna 12 (1x3), Lawson 12, Mowlik 5 (1) oraz Koc 3 (1), Pietrzak 0.

WYNIKI Z 5. KOLEJKI DRUGIEGO ETAPU:

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Artego Bydgoszcz 75:69, CCC Polkowice - Wisła Can Pack Kraków 62:55, King Wilki Morskie Szczecin - Energa Toruń 62:65.



1. Wisła Can Pack Kraków23441792:1288
2. CCC Polkowice23421552:1219
3. Energa Toruń23371581:1535
4. Artego Bydgoszcz23361628:1474
5. KSSSE AZS PWSZ Gorzów22341585:1598
6. King Wilki Morskie Szczecin22311387:1446
W drugiej rundzie zostanie wyłoniona najlepsza czwórka, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

Więcej o: