Sport.pl

Raz, dwa... Dwanaście trójek plus obrona i nasze koszykarki wracają do gry!

Do gry z niezwykle prestiżową stawką - nadal walczymy o czołową czwórkę Basket Ligi Kobiet i dodatkowe mecze o mistrzostwo Polski. Zwycięstwo 80:70 w Toruniu, którego wcześniej nie potrafiły zdobyć teoretycznie silniejsze ekipy, może być dla zespołu KSSSE AZS PWSZ bezcenne. Smakuje podwójnie, bo byliśmy w starciu z Energą osłabieni. - Gorzów wygrał zasłużenie - przyznał trener gospodyń Elmedin Omanić.
W piątek, na ostatnim treningu przed wyjazdem do Torunia, odnowiła się kontuzja Magdaleny Losi. Ze składu wypadła też młoda Beata Jaworska, która skręciła kostkę. Obie wrócą do gry na kolejny mecz ligowy, ale z Energą wystąpić nie mogły. Gospodynie też miały swoje problemy, ale... - Nie mam zamiaru się nimi tłumaczyć, po prostu zagraliśmy fatalne spotkanie - powiedział trener Elmedin Omanić. - Przecież Gorzów przyjechał bez swojego podstawowego gracza. Mieliśmy kłopot z rotacją, ale po drugiej stronie nie stawiały nam się koszykarki z Krakowa, Bydgoszczy czy Polkowic. Dlatego nie ma dla nas usprawiedliwienia. Gratuluję rywalkom, a szczególnie znakomitej Taber Spani.

To nie były łatwe dni dla gorzowianek. Druga faza zaczęła im się tak samo jak cały sezon, czyli od porażek, a mecz u siebie ze Szczecinem, w którym można było odzyskać wiarę w siebie, został przełożony na marzec przez chorobę rywalek. Akademiczki wiedziały jednak, że obojętnie w jakim składzie w Toruniu przegrać nie mogą, bo sezon skończyłby się dla nich przedwcześnie. Co je tak naładowało? Może znakomita postawa kibiców, którzy wysłali Spani, Sharnee Zoll-Norman i Chinny Nwagbo do pierwszej piątki pokazowego meczu z reprezentacją Polski. Fani zrobili z nich gwiazdy, to z Energą zagrały jak gwiazdy...

Brak spotkania z Wilczycami chyba jednak to była korzyść, bo tym razem wytrzymaliśmy do końca praktycznie bez zmian - Katarzyna Jaworska spędziła na boisku w Toruniu sześć minut, Claudia Trębicka - pięć, a Magdalena Szajtauer - 25 sekund... Trębicka zdążyła jednak znaleźć się w rogu boiska, tuż przy trybunie dla kibiców i porazić przeciwniczki trójką...

Rzuty z dystansu są w tym sezonie naszą groźną bronią, z której jednak ostatnio nie korzystaliśmy. Dziś już na początku, gdy z rogu, tym razem przy gorzowskiej ławce, trafiła z dystansu Katarzyna Dźwigalska (zastępowała w pierwszej piątce Magdę Losi), czuliśmy, że będzie dobrze.

Gorzowianki trafiły 12 trójek, gospodynie zdecydowanie ponad normę - aż dziesięć. Widzimy zatem, co by było, gdyby koszykarki KSSSE AZS PWSZ, w czasie 26 prób - 46 procent skuteczności, świetnie! - pudłowały częściej. Nie, tym razem nie było pudeł, a kolejne ciosy z przygotowanych pozycji. Zoll rozdała w tym spotkaniu aż 11 asyst, cały zespół 24 (wyrównany rekord sezonu), a zdecydowanie jeszcze kilku podań otwierających drogę do kosza, naszym koszykarkom w statystykach nie zapisano. W pierwszej kwarcie, w której szybko wyszliśmy na prowadzenie i nie oddaliśmy go do końca spotkania, 10 pkt zdobyła Nwagbo, a później zaczął się koncert, znacznie świeższej i żwawszej niż we wcześniejszych grach Spani, wtórowała jej Iza Piekarska. Zawodniczki Energi robiły, co mogły, ale gdy tylko zbliżały się do akademiczek, natychmiast wysyłaliśmy im skuteczny cios. Jak nie trójkę, to trzypunktową akcję - kosz i jeszcze dodatkowy rzut wolny, za faul. Ci, którzy kiedyś grali w basket wiedzą, jak takie momenty odbierają energię...

Na koniec słowo o obronie drużyny KSSSE AZS PWSZ. Tym razem nie mamy prawa na nią narzekać, gdy tylko szybko wróciliśmy pod swój kosz, to praktycznie każdą akcja szła toruniankom jak po grudzie. Nie pomogło Energi sprowadzenie w ekspresowym tempie Joyce Iamstrong, która w tygodniu została ponownie wezwana z USA i w sobotę, parę godzin przed meczem, dotarła do Polski, na nic zdało się także aż 20 zbiórek w ataku gospodyń. My mieliśmy ich tym razem ledwie siedem, ale w punktach drugiej szansy przegraliśmy tylko 14:15, konsekwentnie, do ostatniej sekundy, wypychając rywalki spod naszego kosza.

Gdy na minutę przed końcem Weronika Idczak oddała rzut rozpaczy z miejsca, z którego miała bliżej do połowy boiska, niż gorzowskiego kosza, a w ostatniej akcji, po rzucie Piekarskiej z dystansu, piłka kilka razy odbiła się od obręczy, aż wreszcie i tak wpadła poczuliśmy, że ten mecz po prostu musiał być nasz. Aby nasze koszykarki były dalej w grze, aby dawały nam tak wielkie emocje jak dziś do końca marca, albo najlepiej jeszcze dłużej.

Teraz jest chwila na oddech, na wizytę w Gdyni drużyny U-20 (w środę zaczyna finały mistrzostw Polski) oraz trzech naszych zagranicznych koszykarek, które poczują się jak gwiazdy. Wracamy do ligi 22 lutego na mecz w domu z Artego Bydgoszcz. Do bydgoszczanek i torunianek straty już naprawdę niewielkie, a z siedmiu kolejnych gier, aż pięć zagramy u siebie. Który to raz w tym sezonie wracamy z dalekiej podróży, znów możemy wykrzyczeć: chce się żyć! Brawo!

ENERGA TORUŃ - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 70:80

KWARTY: 18:25, 13:18, 20:18, 19:19.

ENERGA: Velinović 19 (3x3), Dixon 18, Walich 12 (2), Idczak 7 (1), Ratajczak 4 (1) oraz Iamstrong 9 (3), Dosty 1, Gulak-Lipka 0.

KSSSE AZS PWSZ: Spani 30 (6x3), Nwagbo 20, Piekarska 14 (4), Zoll 8, Dźwigalska 5 (1) oraz Trębicka 3 (1), K. Jaworska 0, Szajtauer 0.

WYNIKI Z 4. KOLEJKI DRUGIEGO ETAPU:

Energa Toruń - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 70:80, Wisła Can Pack Kraków - King Wilki Morskie Szczecin 76:51, Artego Bydgoszcz - CCC Polkowice 65:71.



1. Wisła Can Pack Kraków22431737:1226
2. CCC Polkowice22401490:1164
3. Artego Bydgoszcz22351559:1399
4. Energa Toruń22351516:1473
5. KSSSE AZS PWSZ Gorzów21321510:1529
6. King Wilki Morskie Szczecin21301325:1381
W drugiej rundzie zostanie wyłoniona najlepsza czwórka, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

Więcej o: