Sport.pl

Obrona wygrała z atakiem, a Polkowice z naszymi akademiczkami

Obaj trenerzy byli po sobotnim spotkaniu zadowoleni z pracy wykonanej przez ich zespoły w obronie, a więc każdy od razu może sobie wyobrazić, jaki to był mecz. Koszykarki CCC miały 42 proc. celności rzutów z gry, a gorzowianki ledwie 27 proc. - I do tego polkowiczanki trafiały kluczowe rzuty, gdy nam udawało się je dochodzić - przyznała Taber Spani. Aktualne mistrzynie Polski wygrały z KSSSE AZS PWSZ 61:49.
Październikowa, pierwsza w tym sezonie wizyta w Polkowicach, zakończyła się naszą nieznaczną przegraną 57:65. Wypadliśmy wtedy naprawdę przyzwoicie, patrząc na skład KSSSE AZS PWSZ - Chinny Nwagbo kręciła się po hali o kulach, Iza Piekarska zagrała ze świeżo zaleczoną kontuzją nogi, a Sharnee Zoll-Norman (trzy poprzednie lata spędziła właśnie w CCC) wyszła na boisko praktycznie prosto z samolotu. W awaryjnym trybie ściągaliśmy nową rozgrywającą po tym, jak kontuzji doznała Andrea Riley. Zoll bardzo chciała się pokazać swoim byłym kibicom, ale bardziej grała emocjami niż w basket.

Grudniowego rewanżu pewnie nigdy nie zapomnimy, bo pierwszą kwartę w domu akademiczki wygrały z aktualnymi mistrzyniami Polski 17:0 (później prowadziły nawet 20:0), a całe spotkanie 69:61. Zastanawialiśmy się jak polkowiczanki zareagują na tamte wydarzenia, w kolejnym spotkaniu w swojej hali, już w drugiej fazie rywalizacji w Basket Lidze Kobiet, gdzie czołowa szóstka ma do końca marca wyłonić czwórkę, która zagra w play-off o mistrzostwo Polski. - Jestem przekonany, że CCC zrobi wszystko, aby za tamtą, bolesną wpadkę, porządnie się zrewanżować - przewidywał trener akademiczek Dariusz Maciejewski.

Nasze rywalki na pewno myślały o rewanżu, ale wciąż łączą obowiązki w Polsce z Euroligą, dlatego na gorzowianki wcale nie ruszyły z huraganowymi atakami. Tym bardziej że po drugiej stronie spotkały opór dobrze nastawionych akademiczek, głośno wspieranych przez ok. 30-osobową grupę kibiców. Odrzuciliśmy polkowiczanki spod kosza, na początku nie radziliśmy sobie tylko z Janel McCarville. Od początku gorzej szło nam w ataku, gdzie szybko daliśmy trzy straty, próbując dograć piłkę do Nwagbo. Mimo to wynik nie wyglądał źle, jeszcze w 6. min mieliśmy remis po osiem. Wtedy po naszej stronie pojawiły się na boisku dwie Katarzyny - Dźwigalska i Jaworska. Znacznie większą siłę wyprowadziły z ławki gospodynie - Belindę Snell i Agnieszkę Majewską. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że druga z wymienionych właśnie zaczyna grać wielką połowę. Majewska do końca drugiej kwarty trafiła wszystkie sześć rzutów z gry! Zdobyła 15 pkt, i to głównie dzięki niej ekipa CCC utrzymała przewagę, którą wypracowała sobie pod koniec pierwszej kwarty. W 10. min trójkę trafiła też Belinda Snell. Mocno kontrowersyjną, bo bardzo późno ruszył czas po wznowieniu gry przez Polkowice z autu. W kolejnej kwarcie przegrywaliśmy już 17:29, ale w żadnym wypadku nie poddaliśmy się. 11 pkt dała Piekarska (4/6 z gry), trafiając za 3 pkt m.in. z rogu boiska, gdzie również znajdowała dla siebie miejsce w pamiętnym meczu w Gorzowie. Po fragmencie 7:0 dla nas odrobiliśmy straty. I wtedy też usłyszeliśmy niepotrzebne gwizdki przy akcjach obronnych, szukającej w ataku skuteczności Taber Spani (1/5) i Dźwigalskiej. Czy naprawdę były faule? Snell i Walerija Musina wykorzystały trzy z czterech prób z linii rzutów osobistych, a połowę zakończyła trójką niesamowita Majewska. Gorzowianki miały problem z Nwagbo, która zbyt szybko złapała trzy ewidentne faule, dwa z nich pod koszem CCC. Na szczęście dobrą zmianę dała za nią młoda K. Jaworska. Choć jako drużyna trafiliśmy tylko 8 z 27 rzutów, przegrywaliśmy jedynie 29:35. Wciąż nie traciliśmy szansy na wyrwanie w tym spotkaniu bezcennego sukcesu...

Po długiej przerwie Majewska trafiła siódmy raz i dała swojemu zespołowi prowadzenie 39:31, a kryjąca ją Piekarska tylko z podziwem pokręciła głową. Znów odrobiliśmy część strat i niestety ponownie musieliśmy ukryć na ławce rezerwowych Nwagbo. Tyle tylko, że to nie był jej faul - już czwarty - na McCarville, jak wskazali arbitrzy, a Kasi Jaworskiej...

Na początku czwartej kwarty mieliśmy do odrobienia dziesięć "oczek", ale za chwilę już tylko sześć, gdy trójkę tuż przy ławce CCC trafiła Piekarska. Obrona całkowicie wzięła górę nad ofensywą, bo polkowiczanki zaczęły się mylić tak samo często jak nasze koszykarki. Raz, drugi, trzeci słyszeliśmy syrenę ogłaszającą koniec 24 sekund na rozegranie akcji - o dogodną pozycję do rzutu naprawdę w tym pojedynku nie było łatwo. Po naszej stronie miały je jednak Spani (4/14), Magda Losi (1/9) czy Zoll (0/9), niestety jedynie pudłowały. Nasza rozgrywająca myliła się nawet z najbliższej odległości. Ewidentnie wizyty w Polkowicach znów nie będzie wspominać zbyt dobrze. Gdy w 37. min mieliśmy na koncie w kwarcie zaledwie 4 pkt i przegrywaliśmy 42:54, pierwszy raz pojawiła się na boisku Claudia Trębicka. To już w tym momencie była desperacja i niestety oznaka ofensywnej bezradności, w tym spotkaniu niewiele byliśmy w stanie już zmienić. Zażarcie staraliśmy się bronić do ostatnich sekund, dlatego przewaga CCC już znacznie nie urosła. Nie da się ograć wciąż aktualnych mistrzyń Polski na jej terenie, gdy wpada nam ledwie jeden rzut na cztery. Szkoda...

CCC POLKOWICE - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 61:49

KWARTY: 19:12, 16:17, 13:9, 13:11.

CCC: McCarville 11, Leciejewska 7 (1x3), Musina 6, Skerović 2, Skorek 2 oraz Majewska 19 (2), Snell 11 (1), Owczarzak 3 (1).

KSSSE AZS PWSZ: Piekarska 15 (3x3), Spani 12, Nwagbo 7, Losi 4, Zoll-Norman 3 oraz K. Jaworska 5, Dźwigalska 3, Trębicka 0.

WYNIKI 1. KOLEJKI DRUGIEGO ETAPU:

CCC Polkowice - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 61:49, Artego Bydgoszcz - King Wilki Morskie Szczecin 69:54, Energa Toruń - Wisła Can Pack Kraków 73:70.



1. Wisła Can-Pack Kraków19371514:1062
2. CCC Polkowice19341271:998
3. Artego Bydgoszcz19321370:1192
4. Energa Toruń19311337:1264
5. KSSSE AZS PWSZ Gorzów19291386:1383
6. King Wilki Morskie Szczecin19281217:1231
W drugiej rundzie zostanie wyłoniona najlepsza czwórka, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

Więcej o: