Sport.pl

Sami wystawiliśmy się Wilczycom, to nas bez problemu zjadły [ZDJĘCIA]

Boleśnie przegrany sezon gorzowskich koszykarek i od stycznia jedynie gry o miejsca 7.-10.? Fatalna perspektywa, ale niestety to możliwe. Dziś to beniaminek ze Szczecina miał po swojej stronie drużynę, która w końcu zamęczyła akademiczki i zasłużenie zwyciężyła 80:73.
Od pierwszych minut to było bardzo dobre spotkanie. Widzieliśmy udane akcje, dobrze nastawionych rywalek, ale nasz KSSSE AZS PWSZ wyglądał jeszcze lepiej. Udane rzuty Izy Piekarskiej, trafienia z dystansu Magdaleny Losi - dobrze szukała swoich koleżanek Sharnee Zoll-Norman, która tym razem popisywała się także przed swoją życiową partnerką. Tylko jakby Taber Spani wyglądała gorzej, nie mogła się wstrzelić. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to będzie zdecydowanie najsłabsze spotkanie Amerykanki w Polsce, z efektywnością gry na zero... Pierwszą kwartę ostatecznie wygraliśmy 27:16, wyprowadzamy ostatnie w tej części kontry po przechwytach rezerwowych - Claudii Trębickiej i Katarzyny Dźwigalskiej. Gramy przez 10 minut na 69-procentowej skuteczności! Dominujemy na tablicach. Ten mecz musi być nasz...

W drugiej kwarcie celowniki mamy trochę gorsze, ale nasza skuteczność nadal jest powyżej 50 procent, tak jak szczecinianek. Tutaj dajemy sporo punktów z ponowienia. Gorzowianki miały na koncie aż osiem zbiórek w ataku, przy jednej gości. Dzięki temu jak zwykle zażarcie bijąca się na tablicach Chineze Nwagbo ma do przerwy zdobyte 13 pkt (6/8 z gry). Idealną połowę zaliczyła też Magda Losi - 11 pkt, 4/4 z gry, 3/3 za 3 pkt. Jeszcze na 0,6 sekundy przed zejściem do szatni z dystansu rzuca Spani i... piłka odbija się od obręczy. Panie sędzio! Przecież nasza koszykarka była faulowana, powinny być trzy dodatkowe rzuty. Gwizdki milczą, ale arbitrzy jakby próbowali zrehabilitować się przed Spani w trzeciej odsłonie tego pojedynku, gdzie przy celnej trójce zauważyli jeszcze faul Klaudii Sosnowskiej, choć właśnie tym razem interwencję mogli sobie odpuścić. Taber dodatkowego rzutu wolnego nie trafiła, a KSSSE AZS PWSZ wygrywał wtedy 54:43.

W przerwie widzieliśmy burzę mózgów na ławce rywalek, w której brał udział nawet fan tego zespołu z USA i to właśnie Wilczyce nieco lepiej wyglądały właściwie w całej, drugiej połowie, a powyższy wynik był ostatnim, tak wysokim prowadzeniem gorzowianek w tym spotkaniu. Jak we wcześniejszych pojedynkach bardzo szybko wycofujemy się z jakiejkolwiek rotacji, każda z naszych podstawowych koszykarek spędziła na boisku ponad 35 minut, młodzież w ogóle nie opuściła ławki rezerwowych, a np. Trębicka tym razem dostała siedem minut. Tyle po stronie Szczecina zagrała dziś 22-latka Martyna Cebulska, ściągnięta latem z pierwszej ligi z Ostrowa, a więc wcale nie ekstraklasowa zawodniczka pierwszego planu... Trener Krzysztof Koziorowicz konsekwentnie korzystał nawet z dziesięciu koszykarek i w końcu razem z drużyną odebrał za to niezwykle cenną nagrodę. - Szczerze przyznaję, że nie spodziewałem się zwycięstwa w Gorzowie. Tym większe słowa uznania dla moich dziewczyn - przyznał doświadczony szkoleniowiec rywalek.

Na naszej grze widać coraz większe rysy, a po drugiej stronie sprawy w swoje ręce wzięła filigranowa Naketia Swanier. Wykorzystała proste zasłony za linią trzech punktów, nakręcała też tempo gry, ostatecznie dając w trzeciej kwarcie 11 pkt. - Ostatnie spotkania grałyśmy tylko w szóstkę. W takiej sytuacji trzeba grać mądrze i podejmować właściwe decyzje. Nie biegniesz wtedy na maksa do każdej kontry - starą koszykarską prawdę przypomniała w minionym tygodniu doświadczona Amerykanka z Bydgoszczy Cathrine Kraayeveld. Wypisz, wymaluj sytuacja w Gorzowie. Tylko że nas nie pognębiły kontuzje, po prostu takich od dłuższego czasu dokonujemy wyborów i teraz musimy przełykać kolejne, piękne, ale strasznie gorzkie porażki, bo wartościowe rezerwy w KSSSE AZS PWSZ nie istnieją...

Szczecinianki robiły wszystko, aby jak najmocniej przewietrzyć gospodyniom płuca. Widzieliśmy, jak nasze koszykarki się starały, Chinny Nwagbo na zbiórce skakała między trzema rywalkami i nawet zabierała im piłkę. Rzut już jednak nie siedział, a gorzowskie dziewczyny, tyle samo czasu, co na grę, poświęcały na wycieranie potu z twarzy, choć na koszulkach trudno było już znaleźć suche miejsce. Pognębione? Zdołowane? Zwyczajnie jeszcze raz zabrakło zdrowia... Czwarta kwarta zabolała strasznie - polegliśmy w niej aż 9:23. - Ciężko drugi raz w taki sposób przegrać ze Szczecinem [na wyjeździe było 63:69] - przyznała Iza Piekarska. A nam szkoda wysiłku dziewczyn, zespołu z większym potencjałem niż na siódme miejsce w lidze, który przez te dziesięć kolejek został roztrwoniony.

Dlaczego KSSSE AZS PWSZ już nikt się nie boi? Do tego ewentualnie wrócimy w styczniu. Przecież gorzowianki cały czas są w grze o szóstkę. Dziś strasznie skomplikowaliśmy sobie naszą przyszłość w tym sezonie, ale póki piłka w grze, nie odbierajmy akademiczkom szans. Niech próbują. Prawdą jest niestety, że w pozostałych ośmiu grach możemy się pomylić raz, może dwa razy...

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - KING WILKI MORSKIE SZCZECIN 73:80

KWARTY: 27:16, 17:18, 20:23, 9:23.

KSSSE AZS PWSZ: Nwagbo 22, Losi 15 (3x3), Piekarska 14 (2), Spani 12 (2), Zoll 7 oraz Dźwigalska 3, Trębicka 0.

WILKI MORSKIE: Swanier 24 (3x3), Kaczmarczyk 17 (1), Sosnowska 11 (1), Radwan 9 (2), Erving 4 oraz Kotnis 7 (1), Cebulska 3 (1), Teclemariam 3, Mrozińska 2, Stasiuk 0.

WYNIKI Z 10. KOLEJKI:

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - King Wilki Morskie Szczecin 73:80, CCC Polkowice - Artego Bydgoszcz 68:60, Energa Toruń - Riviera Gdynia 81:65. Mecze MKS MOS Konin - Basket ROW Rybnik i Widzew Łódź - Wisła Can Pack Kraków odbędą się w niedzielę.



1. Wisła Can Pack Kraków918680:455
2. CCC Polkowice1018663:550
3. Energa Toruń1017721:650
4. Artego Bydgoszcz1016716:682
5. King Wilki Morskie Szczecin1016656:645
6. Basket ROW Rybnik914591:609
7. KSSSE AZS PWSZ Gorzów1014739:737
8. Widzew Łódź911555:657
9. Riviera Gdynia1011605:698
10. MKS MOS Konin99473:716
Czołowa szóstka po fazie zasadniczej w drugiej rundzie wyłoni najlepszą czwórkę, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

Więcej o: