Sport.pl

Beniaminek odprawiony, a teraz czekamy na wielką grę AZS PWSZ [ZDJĘCIA]

Uczciwie przyznajmy, że to nie był jakoś rewelacyjnie spędzony wieczór. Gorzowianki zagrały tak, jak rywalki od nich tego wymagały, a najsłabszy zespół Basket Ligi Kobiet nie jest w stanie zawiesić poprzeczki zbyt wysoko. KSSSE AZS PWSZ bez fajerwerków wygrywa z MKS MOS Konin 91:73.
Gdy pod koniec trzeciej kwarty Sharnee Zoll popisała się znakomitą, choć trochę szczęśliwą asystą przez prawie całe boisko, a zaraz na początku czwartej kwarty no-look pass, czyli podanie bez patrzenia, znów od Zoll powędrowało do Taber Spani, nareszcie na twarzach akademiczek pojawiło się trochę uśmiechu. Było widać, że nasze zawodniczki pozwoliły sobie na żarty. Choć dziś słabiej broniliśmy, to musieliśmy ten mecz i tak wygrać, bo... - AZS PWSZ ma graczy z trochę innej półki, którzy w końcu i tak nas załatwią - przyznał szkoleniowiec gości Tomasz Grabianowski. Opiekun gości już przy stanie 9:2 wziął czas i przy ławce rezerwowych zwyczajnie zaczął szaleć. Latała tablica do rozrysowywania zagrywek, dzieci z gorzowskiej Mini Basket Ligi, siedzące niedaleko obozu gości, z pewnością dokładnie słyszały wszystkie przekleństwa... Takie zachowanie przy kobietach? Czasami trzeba gwałtowniej przywołać kogoś do porządku, poszukać metody na lepszą mobilizację, ale nerwy i krzyki na dłuższą metę nie sprawdzają się w żadnym zawodzie...

Fatalny początek sezonu ewidentnie odebrał spokój gorzowskiej ekipie. Wiedzieliśmy, jaką klasę prezentuje Konin, a jednak nawet przed takim spotkaniem słyszeliśmy, że "to będzie kolejny, ciężki mecz", zamiast "wygrajmy wysoko, ze świadomością swojej klasy, pokażmy kibicom kilka fajnych zagrań". Koszykarki potrafią czytać tabelę i te ostrzeżenia z pewnością brzmiały dla nich trochę niewiarygodnie. Szansy na trzy dogrywki i niespodziewane rozstrzygnięcie nie widziała Basket Liga Kobiet, nie bojąc się wyznaczyć na to spotkanie sędziego z Gorzowa - Łukasza Andrzejewskiego. Strach w postaci Jazmine Perkins miał również wyłącznie wielkie oczy. - Mamy takie Amerykanki, na jakie nas stać, pracujemy z nimi indywidualnie i mam nadzieję, że wkrótce poniosą nas one na trochę inny poziom - powiedział trener beniaminka.

Mieliśmy to spotkanie cały czas pod kontrolą. Bez szalonego wysiłku zagraliśmy na 50-procentowej skuteczności, mieliśmy 19 asyst (11 z nich dała Zoll) i 14 przechwytów (błyskotliwa Zoll - 5). W pierwszej kwarcie całkowicie wygnaliśmy rywalki z pola trzech sekund, wyżej broniliśmy jednak niezbyt uważnie i dlatego na początku przewaga KSSSE AZS PWSZ nie rosła jakoś oszałamiająco, bo koszykarki z Konina były dość skuteczne z półdystansu i dystansu. Na liderkę MKS MOS wyrosła Megan Kritscher, która do przerwy trafiła 6 z 8 rzutów. Mimo 195 cm wzrostu, nie robiła jednak tego wcale blisko kosza. Gdy przeciwniczki zbliżyły się na trzy "oczka" (31:28), przestaliśmy knuć długie akcje, a skorzystaliśmy z prostych rozwiązań, pokazując różnicę klas. Zoll dwa razy wbiła się pod kosz, Magda Losi cwanie ustawiła się za zasłoną koleżanki na wprost kosza i trafiła za 3 pkt, a Chinny Nwagbo przechwyciła piłkę, aby samotnie pognać na kosz Konina. Wreszcie Taber Spani dała jedną z trzech swoich trójek w tym spotkaniu. Ten rywal nie mógł nam zrobić krzywdy. Czy jednak nasze koszykarki i trenerzy mieli radość z tego, co działo się na boisku? Nie za bardzo było to widać. Sytuacja w tabeli jest trudna, nie ma co sobie dodatkowo dokładać stresu, budować atmosfery grozy. - Wytknę nam dziś zbyt wiele straconych łatwo punktów. Tego musimy się pozbyć, pilnować obrony. Wtedy będzie nam się grało jeszcze łatwiej - podsumowała Magdalena Losi.

My wytkniemy jeszcze postawę młodzieży. Gdzie te mecze, gdy chwaliliśmy siostry Jaworskie, czy Magdę Szajtauer. Nie udało nam się przez tą pierwszą rundę czasami przymknąć oko, trochę błędów przemilczeć i przez zaufanie, budowanie wyższego morale, wykreować sobie w ten sposób wartościowe rezerwy. Dziś młodych dziewczyn na boisku po prostu nie było, choć po dłuższej przerwie znów znalazły się dla nich minuty. Niestety, był to czas stracony. Nie ma wiary, nie ma pewności siebie. I wielkiej pomocy z ławki też raczej nie będzie, bo przed nami teraz same gry z tych o wszystko - czytaj: o awans do czołowej szóstki. A zawodniczka stłamszona i przygaszona to w twardej walce, pewnie już cały czas "na styku", żadna zawodniczka.

Rewanże startują już za tydzień. 16 listopada o godz. 18 zagramy u nas z Wilkami Morskimi Szczecin. W tym starciu będzie chodziło nie tylko o zwycięstwo, ale przynajmniej siedmiopunktową różnicę (na wyjeździe ulegliśmy drugiemu, znacznie mocniejszemu beniaminkowi 63:69). Czekamy na wielkie gry zjednoczonego jak jedna, twarda pięść KSSSE AZS PWSZ. Z wiarą dziewczyny! Stać nas na to!

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - MKS MOS KONIN 91:73

KWARTY: 25:16, 26:26, 27:16, 13:15.

KSSSE AZS PWSZ: Nwagbo 24, Spani 23 (3x3), Losi 19 (2), Piekarska 12, Zoll-Norman 9 oraz Trębicka 3 (1), Dźwigalska 1, Szajtauer 0, K. Jaworska 0, B. Jaworska 0, Kopciuch 0.

MKS MOS: Kritscher 19 (1x3), Perkins 13, Harris 10, Motyl 9 (3), Kaja 0 oraz Paździerska 10, Libertowska 8, Szemraj 2, Kuras 2, Mańkowska 0, Krzyżaniak 0, Gurzęda 0.

WYNIKI Z 9. KOLEJKI:

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - MKS MOS Konin 91:73, Wisła Can Pack Kraków - CCC Polkowice 70:53, Widzew Łódź - King Wilki Morskie Szczecin 55:60, Basket ROW Rybnik - Riviera Gdynia 67:52, Energa Toruń - Artego Bydgoszcz 73:81.



1. Wisła Can Pack Kraków918680:455
2. CCC Polkowice916595:490
3. Artego Bydgoszcz915656:614
4. Energa Toruń915640:585
5. King Wilki Morskie Szczecin914576:572
6. Basket ROW Rybnik914591:609
7. KSSSE AZS PWSZ Gorzów913666:657
8. Widzew Łódź911555:657
9. Riviera Gdynia910540:617
10. MKS MOS Konin99473:716
Czołowa szóstka po fazie zasadniczej w drugiej rundzie wyłoni najlepszą czwórkę, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

Więcej o: