Sport.pl

Po wyczekiwanym zwycięstwie koszykarek. Czy to początek lepszych dni dla AZS PWSZ?

Dwie wygrane w siedmiu meczach to wciąż bilans daleki od tego, na jaki w Gorzowie stawialiśmy przed rozgrywkami, które miały nam przypomnieć najlepsze dni naszego basketu. Sami wpędziliśmy się w kłopoty, tylko wielką serią możemy jeszcze spróbować ten sezon uratować. Damy radę? - W poniedziałek byłyśmy wszystkie na treningu, wszystkie jesteśmy zdrowe, więc wreszcie możemy normalnie trenować. Musimy wierzyć, że nasz los odmienił się na dobre - mówiła Izabela Piekarska.
Środową kolejkę Basket Ligi Kobiet zapamiętamy przez szczególny mecz w Krakowie, gdzie Wisła rozbiła MKS MOS Konin aż 97:19, wygrała kwartę do zera. Dbający o koszykarskie rozgrywki pań muszą cały czas główkować, jak budować prestiż i markę tej rywalizacji, bo sporo meczów mamy wyrównanych, ale zdecydowanie wciąż nie siłą nawet dziesięciu drużyn... Tym bardziej złości, że przy ekipie KSSSE AZS PWSZ widzimy tylko dwa zwycięstwa. Kontuzje, same nikłe porażki... Prawdziwi wojownicy, gdy cały czas piłka jest w grze, nie marnują czasu na wymyślanie tłumaczeń, szukanie alibi, tylko porażki "przyjmują na klatę". W trudnym czasie czyszczą problemy w zespole, jednoczą wokół wspólnego celu. W takim składzie oddamy ten sezon już w styczniu? Naprawdę ciężko to sobie wyobrazić...

Z Artego Bydgoszcz wygraliśmy po ciężkiej walce 76:71. Było widać, że obie strony mają problemy kadrowe, kiepska seria musiała też zabrać gorzowiankom wiele pewności siebie. Nasz sztab szkoleniowy pewnie przy szczegółowej analizie znajdzie w grze akademiczek sporo błędów, ale czyż jest jakakolwiek gra zespołowa bez pomyłek? Ważne, żeby błędy natychmiast zmazywać pozytywami, które budują team spirit, dodają odwagi, wiary. W tak stresujących dniach lepiej skupmy się na nich. Widzieliśmy, jak w spotkaniu z Artego podnosiła się Izabela Piekarska, bez której na pewno nie przepchnęlibyśmy na swoją stronę arcyważnej końcówki. - W poniedziałek byłyśmy wszystkie na treningu, wszystkie jesteśmy zdrowe, więc wreszcie możemy normalnie trenować - opowiadała Piekarska i komplementowała naszą nową rozgrywającą. - Super się gra z Sharnee Zoll, która w meczu z bydgoszczankami miała 12 asyst. Po prostu jest świetna, otwiera nam drogę do kosza tak, że aż strach tego nie wykorzystać. Zafunkcjonowała też dobrze obrona, bo w ostatnich meczach nieco tego elementu brakowało. Cieszy zwycięstwo i pozostaje nam wierzyć, że teraz będzie coraz lepiej.

Trener Artego Tomasz Herkt podszedł do podsumowania spotkania w Gorzowie w sposób bardzo analityczny. Wyszło mu, że jego drużyna była gorsza w niuansach, przegrała też słabszym zdrowiem: - Wystarczy spojrzeć w ostatnią rubryczkę statystyk: punkty po stratach 12 KSSSE AZS PWSZ - 11 Artego, punkty spod kosza 28 KSSSE AZS PWSZ - 28 Artego, punkty drugiej szansy 8 KSSSE AZS PWSZ - 9 Artego, punkty po szybkim ataku 9 KSSSE AZS PWSZ - 11 Artego i punkty zmienników 3 KSSSE AZS PWSZ - 0 Artego. Bardzo wyrównany mecz i praktycznie tutaj każdy mógł zostać zwycięzcą. Również w kwartach bardzo wyrównane wyniki. O wygranej Gorzowa zadecydowały szczegóły i detale, ale szczęście sprzyja lepszym, więc pozostaje mi pogratulować. Dla nas to kolejny ciężki mecz, bo można było zaobserwować, jak mieliśmy dziś wąską rotację. Dodatkowo jeszcze później grać nie mogła Justyna Jeziorna, która wciąż odczuwa skutki uderzenia w głowę. To musi rzutować na efektywność gry.

- Byliśmy świadkami kolejnego bardzo dobrego meczu w naszej hali - powiedział trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - Ostatnio ponosiliśmy porażki, ale z parkietu schodziliśmy z podniesioną głową. Przez te wszystkie kontuzje nawet nie wiecie, jaką radość sprawił mi poniedziałkowy trening, na którym wreszcie byliśmy w komplecie. Mogliśmy sobie pozwolić na większą rotację, bo wreszcie wrócił nasz kluczowy gracz. Co prawda Chineze Nwagbo miała problemy kondycyjne, bo przez dwa tygodnie nie była w koszykarskim treningu. Trochę jestem zły na samą końcówkę, bo musimy pamiętać, że Bydgoszcz to jest zespół, który również mamy szansę dogonić. Będziemy się starać wejść do szóstki i na pewno z Artego czeka nas rywalizacja do samego końca. Każde punkty są niezmiernie ważne, a my na dwie sekundy przed końcem pozwalamy jeszcze zdobyć rywalkom kosza. Myślałem, że mnie szlag trafi, bo może tych punktów zabraknąć.

Aby później liczyć kosze, teraz KSSSE AZS PWSZ musi serię zwycięstw powiększyć do czterech. W sobotę walczymy w Gdyni - Riviera w środę oddała punkty Widzewowi w Łodzi. A potem mamy dwie gry u siebie - spacerek ze słabiutkim Koninem i kluczowa gra, pierwsza w rundzie rewanżowej, wstępnej fazy rozgrywek ze Szczecinem. 16 listopada, koniecznie z bilansem 5-5 i w garści z wygraną minimum siedmioma punktami nad Wilkami (na wyjeździe ulegliśmy beniaminkowi 63:69), patrząc na tabelę BLK, powinniśmy krzywić się już znacznie mniej. Do końca pozostanie nam jeszcze osiem spotkań. To muszą być wciąż gry o wszystko, a nie ledwie o honor, bo inaczej szlag trafi pewnie nie tylko szkoleniowca akademiczek...

PROGRAM 8. KOLEJKI: Riviera Gdynia - KSSSE AZS PWSZ Gorzów (sobota 2 listopada, godz. 16), CCC Polkowice - Energa Toruń, Artego Bydgoszcz - Basket ROW Rybnik, MKS MOS Konin - Widzew Łódź, King Wilki Morskie Szczecin - Wisła Can Pack Kraków.



1. Wisła Can Pack Kraków714533:346
2. CCC Polkowice713460:367
3. Energa Toruń713514:422
4. King Wilki Morskie Szczecin711460:440
5. Artego Bydgoszcz711491:468
6. Basket ROW Rybnik711451:473
7. KSSSE AZS PWSZ Gorzów79499:511
8. Widzew Łódź78411:513
9. Riviera Gdynia78415:474
10. MKS MOS Konin77316:536
Czołowa szóstka po fazie zasadniczej, w drugiej rundzie wyłoni najlepszą czwórkę, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

Więcej o: