Sport.pl

Piąta porażka naszych koszykarek. Jeszcze nigdy AZS PWSZ tak źle nie zaczął sezonu

Sześć minut bez punktów gorzowianek w trzeciej kwarcie zupełnie odmieniło losy sobotniego pojedynku w Toruniu. Właśnie wtedy w ekipie gospodyń obudziła się Lorin Dixon. Koszykarki Energi odskoczyły na 10 pkt i choć akademiczki w samej końcówce meczu desperacko starały się odrobić straty, ostatecznie przegrały 66:74.
Bilans 1-5 po sześciu ligowych pojedynkach to zupełnie nowa, strasznie przykra historia napisana przez zespół KSSSE AZS PWSZ Gorzów. W sezonie 2004/05, gdzie byliśmy beniaminkiem, mieliśmy na koncie trzy zwycięstwa i tyle samo porażek. W kolejnych ośmiu sezonach bilans 3-3 powtórzyliśmy jeszcze tylko raz. 4-2, 5-1, a nawet dwa razy 6-0 - tak najczęściej zaczynała rozgrywki nasza akademicka drużyna, który właśnie słynęła z dobrego startu. Przed obecnymi rozgrywkami nasz sztab trenerski miał kompletną ekipę wyjątkowo szybko, a jednak coś nie zagrało. Życie komplikują nam kontuzje, ale korzystanie tylko z takiego alibi byłoby pójściem na łatwiznę. Czegoś w tych wszystkich grach brakuje, bo przecież za każdym razem przegrywamy minimalnie... Czołowa szóstka to był plan minimum, a tak naprawdę marzyliśmy o zaciekłej walce o play-off, w którym w nagrodę wystąpi najlepsza czwórka Basket Ligi Kobiet... Dziś to, niestety, wydaje się być misja mało realna... W pozostałych dwunastu meczach trzeba już bezwzględnie wygrywać u siebie, zwycięstwa w Gdyni, Łodzi, Rybniku lub Bydgoszczy oraz Koninie też będą obowiązkiem KSSSE AZS PWSZ. Czy to wystarczy, aby jeszcze uratować obecny sezon? Rywalki absolutnie nie będą się na nas oglądać, tylko szybko wykorzystają nasze słabości - ROW właśnie wyrwał bezcenną wygraną w Polkowicach, gdzie też zagraliśmy dobre spotkanie, ale przegraliśmy. Po każdej następnej grze będziemy łapać się jakiejś nadziei lub zupełnie ją stracimy...

W Toruniu nie zagrała ciągle nie całkiem zdrowa Chineze Nwagbo. Tydzień temu w przegranym spotkaniu z Rybnikiem zdobyła 26 pkt i miała 14 zbiórek, ale trener Dariusz Maciejewski był bardzo zły, że cały tydzień nie trenowała i ?to nam kolosalnie zaburzyło grę?. Po meczu z ROW Chinny dalej leczyła się. Tym razem do autobusu jadącego na mecz z Energą już nie wsiadła. Mająca 188 cm wzrostu Talia Caldwell, wcale nie jakaś wielka gwiazda koszykówki, robiła pod koszami, co chciała, zdobyła 21 pkt (9/12 rzutów z gry), miała też 7 zbiórek. Jak rządziłaby na boisku przy Nwagbo? Tego już się, niestety, nie dowiemy.

- Przed nami najważniejsza gra roku, tak jak każda kolejna, walczymy! - takim wpisem na Twitterze zagrzewała nasz zespół do walki Sharnee Zoll-Norman. Widać było, jak Amerykance, zresztą jak wszystkim gorzowskim koszykarkom, zależało dziś na sukcesie, na przełamaniu złej passy. Początek był zdecydowanie dla nas. Nie daliśmy się rozpędzić błyskotliwej Lorin Dixon, dobrze funkcjonowała obrona strefowa, a prosta, szybka gra w ataku dawała akademiczkom cały czas kosze i prowadzenie, tym bardziej że ?siedział? gorzowiankom rzut z dystansu - do dłuższej przerwy oglądaliśmy aż 7 naszych trafień za 3 pkt na 17 prób. W pierwszych dwóch kwartach Energa prowadziła w tym meczu tylko przez kilkanaście sekund!

Miny nam zrzedły po słabej, trzeciej kwarcie. Przez sześć minut nie potrafimy zdobyć żadnego punktu, a u gospodyń otwiera się Dixon. W ciągu kilku minut zdobywa 12 pkt, do tego zapisuje w swoich statystykach przechwyty i asysty. Dalej po naszej stronie skuteczna jest przede wszystkim Taber Spani. Wracamy do dobrej obrony, ostatnie 10 minut wygrywamy 13:12. Przez dłuższy fragment stawiamy jednak na dwie nasze młode, wysokie koszykarki i niestety, wtedy zupełnie nie istnieje atak KSSSE AZS PWSZ. Gdy wraca Izabela Piekarska, nie daje koszy, ale mamy punkty innych - dwa razy Spani, raz Zoll i przegrywamy tylko 66:70! Dobija nas jednak prosta strata... - Wyrwaliśmy to spotkanie, bardzo się cieszę, bo wiedziałem, że Gorzów nam się mocno postawi, to zawsze jest bardzo groźny zespół - oddychał z ulgą trener Energi Elmedin Omanić. To dla niego był bardzo trudny tydzień, na kilka dni musiał opuścić zespół, uczestniczył w pogrzebie ojca. Komplementy od rywalek? Co nam po nich, gdy od stycznia realnie ?grożą? nam dodatkowe występy o miejsca 7.-10...

ENERGA TORUŃ - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 74:66

KWARTY: 18:24, 21:19, 23:10, 12:13.

ENERGA: Caldwell 21, Dixon 12, Tłumak 12 (2x3), Idczak 11 (3), Walich 8 oraz Gulak-Lipka 6, Ratajczak 4, Iamstrong 0.

KSSSE AZS PWSZ: Spani 22 (4x3), Zoll-Norman 18, Piekarska 9 (2), Losi 8 (2), Dźwigalska 7 (1) oraz Szajtauer 2, K. Jaworska 0, Trębicka 0, B. Jaworska 0.

WYNIKI Z 6. KOLEJKI:

Energa Toruń - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 74:66, CCC Polkowice - Basket ROW Rybnik 47:56, Artego Bydgoszcz - Widzew Łódź 69:64, MKS MOS Konin - King Wilki Morskie Szczecin 45:74. Mecz Riviera Gdynia - Wisła Can Pack Kraków odbędzie się w niedzielę.



1. Energa Toruń611442:361
2. CCC Polkowice611384:315
3. Wisła Can Pack Kraków510371:276
4. King Wilki Morskie Szczecin610408:364
5. Artego Bydgoszcz610420:392
6. Basket ROW Rybnik610390:401
7. KSSSE AZS PWSZ Gorzów67423:440
8. Riviera Gdynia56302:346
9. Widzew Łódź66348:451
10. MKS MOS Konin66297:439
Czołowa szóstka po fazie zasadniczej, w drugiej rundzie wyłoni najlepszą czwórkę, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

Więcej o: