Sport.pl

Promocja koszykówki? Wolelibyśmy punkty. Przegrywamy z Rybnikiem po dogrywce [ZDJĘCIA]

W szalony sposób gorzowianki doprowadziły w meczu z ROW-em do dogrywki, ale tam ostatecznie rozprawiła się z akademiczkami wielka dziś sportową klasą, mająca 173 cm Amerykanka Rebecca Harris, która zdobyła 43 pkt i ani na sekundę nie opuściła boiska. Z bilansem 1-4 zespół KSSSE AZS PWSZ zostaje na siódmym miejscu w tabeli. Do upragnionej czołowej szóstki po pierwszej fazie rozgrywek, niestety, tracimy już dwa mecze.
Dzieciaki z Mini Basket Ligi, które do południa spotkały się na kolejnym turnieju, a wieczorem niesamowicie dopingowały swoje idolki z seniorskiego zespołu KSSSE AZS PWSZ Gorzów, nie mogły trafić na lepszy mecz. W tym pojedynku mieliśmy właściwie wszystko - superzagrania, bardzo dobrą skuteczność z obu stron, wielkie pojedynki strzeleckie i przyprawiające o palpitację serca zwroty akcji.

Duża niespodzianka to obecność w składzie gospodyń Chineze Nwagbo. Amerykanka jeszcze w środę w Polkowicach chodziła o kulach, a w piątek nie trenowała. Przed meczem z porządnie zabezpieczonym kolanem pojawiła się jednak na rozgrzewce i zdecydowała, że chce grać. Sądziliśmy, że zobaczymy ją na boisku przez parę minut w roli straszaka... Chinny widzieliśmy w akcji już w pierwszej kwarcie, ostatecznie wyszło jej aż 40 minut walki. Trener Dariusz Maciejewski narzekał po meczu, że ta sytuacja mocno zaburzyła grę gorzowskiego zespołu. Kto jednak dziś miałby zamiast Nwagbo rzucić te 26 pkt i zebrać 14 piłek? Na jednej nodze to genialny dorobek. A że przez problemy ze zdrowiem nasza środkowa popełniła dziś dużo błędów w obronie, w arcyważnej końcówce, niestety, zaczęła też niemiłosiernie pudłować z rzutów wolnych... Gdyby miała wartościową zmienniczkę, to zostałaby na ławce rezerwowych...

Nwagbo wchodziła na boisko przy prowadzeniu rybniczanek 14:6. Zdobyła cztery punkty z rzędu po asystach Katarzyny Dźwigalskiej i Magdaleny Losi, ale wynik był ciągle dla nas niekorzystny, bo akademiczki do przerwy zagrały po prostu fatalnie. Widać było, że Sharnee Zoll-Norman nie udało się zgrać z zespołem na trzech treningach. Gubiliśmy piłkę, a rywalki bezwzględnie to wykorzystywały. Do przerwy wygrywały aż 50:32. Po kontrach zdobyły 13 pkt, my ani jednego. Nasze straty zamieniły na aż 21 ?oczek?, gorzowianki po błędach koszykarek z Rybnika zdobyły zaledwie 2 pkt.

Dźwigalska, Losi i Zoll-Norman na obwodzie oraz Nwagbo i Taber Spani pod koszem - na taką piątkę postawił trener Maciejewski od trzeciej kwarty i pierwszej zmiany dokonał dopiero w 38. minucie. Amerykanka Spani, która już w środę w Polkowicach pokazała, że na pozycji numer cztery w Polsce gra się jej lepiej, zaczęła swój wielki pokaz strzelecki. Po dwóch jej trójkach wrzuciliśmy bieg nieosiągalny dla ROW-u. W ślady 22-latki poszły także jej koleżanki z drużyny. Przewaga rywalek topniała w oczach. W końcówce trzeciej kwarty znów piłkę w rękach miała Spani. Trafiła z dystansu, a prawie równo z syreną, niezwykle efektownym rzutem z boku boiska ustaliła wynik po 30 minutach fantastycznej walki na 67:68. Do odrobienia został tylko punkt. - Pierwsza połowa, niestety, zaważyła na wyniku, robiłyśmy wszystko, aby się podnieść, ale to kosztowało nas sporo sił - przyznała kapitan KSSSE AZS-u PWSZ-etu Katarzyna Dźwigalska, która też miała swój udział w udanym pościgu za Rybnikiem.

Rywalki, głównie za sprawą niesamowitej Harris, w końcówce czwartej kwarty jednak sukces miały praktycznie w kieszeni. Na 20 sekund przed końcem spotkania przegrywaliśmy 79:85. Nie ma rzeczy niemożliwych? Zostaje osiem sekund. Za trzy trafia Spani. Nie cofa się, zostaje pod koszem, wysoko wyciąga ręce i piłka podana przez Martynę Stelmach trafia właśnie do niej. Kosz za dwa, 84:85. Czas dla ROW-u, przeniesienie gry na naszą połowę. Faul na Markel Walker, która trafia dwa osobiste. Mamy nieco ponad pięć sekund na wyrównanie. Przeciwniczki dają nam szansę, nie wiadomo, dlaczego nie faulują. Zoll-Norman, która dziś już miała koszulkę z poprawnym nazwiskiem, trafia! Hala na kilka chwil unosi się przynajmniej parę centymetrów do góry...

Dogrywka zdecydowanie już nie jest gorzowska, a po meczu, analizując przebieg spotkania, widzimy aż dziesięć pudeł z rzędu Magdy Losi, która koniecznie chciała nam dać to zwycięstwo. Mimo wszystko także zbyt małe wykorzystanie Taber Spani - w ostatnich minutach piłka powinna trafiać do superdysponowanej po przerwie Amerykanki i to ona powinna rzucać, rzucać, rzucać... Gdyby nie miała 22 lat i nie grała dopiero piątego meczu w Polsce, to pewnie sama poprosiłaby o to w przerwie, przed decydującymi pięcioma minutami tego pojedynku... Nie ma ważnego zwycięstwa, ale cały czas jest nadzieja, że gdy ten zespół wreszcie się wyleczy, razem potrenuje, to zaskoczy tak, że jeszcze reszta ligi się zdziwi. Byle tylko nie było za późno...

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - BASKET ROW RYBNIK 99:104

KWARTY: 16:26, 16:24, 35:18, 20:19. DOGRYWKA: 12:17.

KSSSE AZS PWSZ: Spani 30 (4x3), Zoll-Norman 13 (2), Losi 12 (2), Piekarska 8, K. Jaworska 0 oraz Nwagbo 26, Dźwigalska 8 (2), Szajtauer 2, Trębicka 0.

ROW: Harris 43 (6x3), Velinović 14 (1), Walker 14, Kuncewicz 12, Gajda 6 (1) oraz Stelmach 10 (1), Kułaga 5 (1), Kędzia 0.

WYNIKI 5. KOLEJKI:

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Basket ROW Rybnik po dogrywce 99:104; MKS MOS Konin - CCC Polkowice 43:63; Riviera Gdynia - King Wilki Morskie Szczecin 56:68; Energa Toruń - Widzew Łódź 78:49.

Mecz Wisła Can-Pack Kraków - Artego Bydgoszcz odbędzie się w niedzielę.



1. CCC Polkowice510337:259
2. Energa Toruń59368:295
3. Wisła Can-Pack Kraków48303:226
4. King Wilki Morskie Szczecin58334:319
5. Basket ROW Rybnik58334:354
6. Artego Bydgoszcz47301:260
7. KSSSE AZS PWSZ Gorzów56357:366
8. Riviera Gdynia56302:346
9. Widzew Łódź55284:382
10. MKS MOS Konin55252:365
Czołowa szóstka po fazie zasadniczej w drugiej rundzie wyłoni najlepszą czwórkę, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.

Więcej o: