Iza Piekarska: Zoll prosto z samolotu, ja kulawa. Trudno było z CCC ugrać więcej

- Boli, że na koncie mamy już trzy porażki, choć wcale tak nie musiało być. Niestety, zdrowie nas dobiło. Wciąż jednak wierzę, że pech w końcu na dobre nas opuści i w pełnym składzie jeszcze pokażemy, na co Gorzów naprawdę stać - mówiła Izabela Piekarska, koszykarka KSSSE AZS PWSZ.
Do końca sezonu wypadła z powodu kontuzji Andrea Riley, ale na rozegraniu zastąpiła już ją Sharnee Zoll-Norman. To jednak niestety nie koniec problemów gorzowskiego zespołu. Tym razem o kulach zaczęła chodzić Chineze Nwagbo, która na jednym z treningów też doznała urazu kolana, szczęście w nieszczęściu, że nie bardzo poważnego. Amerykanka - zabrakło jej w środę w Polkowicach, gdzie przegraliśmy 57:65 - powinna wkrótce wrócić do gry. Kiedy? Nikłe szanse, aby zdążyła na sobotni, arcyważny dla układu tabeli mecz w hali przy ul. Chopina KSSSE AZS PWSZ - Basket ROW Rybnik (początek o godz. 18).

Ireneusz Klimczak: Po sobotnim pojedynku z Widzewem Łódź [85:70] w domu, w którym pauzowałaś, zapowiadałaś, że na CCC wracasz na boisko, a gorzowska drużyna jedzie do Polkowic po zwycięstwo. Mecz był niezły, ale jednak przegrany. Jesteś jednak usprawiedliwiona, bo tym razem zabrakło Nwagbo. Było widać, że więcej z tego meczu na naszą korzyść wycisnąć się nie dało.

Izabela Piekarska: Mamy dosyć krótką ławkę rezerwowych, na niej z graczy podkoszowych same młode dziewczyny, które i tak dają coraz więcej, starają się. To też jest ważne i cieszy. Aby jeszcze mocniej powalczyć z CCC, powinniśmy być jednak wszystkie zdrowe, w dobrej dyspozycji. Luki po Chinny Nwagbo załatać się nie dało, brakowało jej punktów, zbiórek w ataku. Okazji, gdy skupia na sobie więcej niż jednego obrońcę i w ten sposób robi się miejsce dla innych zawodniczek.

Po wstrząsie na starcie meczu, który przegraliśmy 0:7, dalej polkowiczankom o punkty było już jednak znacznie trudniej. Bój był wyrównany właściwie do ostatniej akcji.

- Polkowice słyną z bardzo szybkiej gry. Myślę jednak, że poza paroma błędami nasz powrót do obrony był właściwy. W ten sposób nieźle zneutralizowałyśmy ważne przewagi rywalek. Niestety, w trzeciej kwarcie mi zabrakło zdrowia. Nie udało się parę akcji, polkowiczanki znów zagrały szybciej i odskoczyły nam na kilkanaście punktów. CCC miało dwóch wysokich centrów, a u nas ja kulawa, ciągle z obolałą nogą, przez uraz której tydzień nie trenowałam oraz młodzież. Wiem, że gdyby była z nami zdrowa Chinny, to do końca byłoby niezwykle ciekawie i poważnie zagroziłybyśmy mocnemu przeciwnikowi, choć porażka ośmioma punktami z mistrzyniami Polski z pewnością nie jest ujmą. Szczególnie przy trapiących nas od kilkunastu dni problemach. Wkrótce mamy rewanż u nas, potem mam nadzieję mecze w czołowej szóstce. Liczę, że pech w końcu odpuści i w pełnym składzie pokażemy, że stać nas na jeszcze coś więcej.

W wielu fragmentach pokazałyście, że AZS PWSZ przestaje być zlepkiem niezłych zawodniczek, a jest coraz groźniejszym zespołem.

- Z meczu na mecz lepiej się rozumiemy, choć akurat w pojedynku z CCC pierwszy raz zagrałyśmy z nową rozgrywającą, a jak wiadomo, roszada na tej kluczowej pozycji, również natychmiast mocno zmienia oblicze zespołu. Nieszczęśliwie potoczyły się losy Andrei Riley, za nią jest Sharnee Zoll, z którą dopiero będziemy się zgrywać, ćwiczyć zagrywki, wklejać ją w naszą obronę. Powtarzam się, ale przede wszystkim musimy być zdrowe. Wtedy łatwiej będzie snuć jakiekolwiek plany.

Cudu nie było. Zoll prosto z samolotu szybko dała cztery proste straty, nie trafiła żadnego z ośmiu rzutów z gry.

- Byłam w szoku, że Sharnee się spaliła. Koniecznie chciała udowodnić, że świetnie gra w koszykówkę, choć akurat w Polkowicach doskonale o tym wiedzą, bo przecież spędziła w CCC trzy poprzednie sezony. Uspokajałyśmy ją w autokarze, ale niewiele to dało. Widocznie musiała ten pierwszy mecz zagrać na takich emocjach, spróbować pokazać swojemu byłemu klubowi, że popełnił błąd, rezygnując z niej. Nie ma jednak tego złego, bardzo się cieszę, że tak dobra koszykarka jest z nami w Gorzowie.

Przed nami Rybnik, Toruń, Bydgoszcz i Gdynia. Cztery kluczowe gry dla naszych, dalszych losów, dające już chyba ostateczną odpowiedź, jak mocno powojujemy w tej lidze.

- Zdrowie nas dobiło, dlatego pozostajemy tylko z jednym zwycięstwem na koncie. Nie wolno nam się potknąć w najbliższą sobotę, a potem przede wszystkim do końca musimy się wykurować. Nie ma szans, aby urazy w sporcie całkiem wykluczyć. Nasze problemy to już jednak przesada.

WYNIKI Z 4. KOLEJKI:

CCC Polkowice - KSSSE AZS PWSZ Gorzów 65:57, Energa Toruń - Wisła Can Pack Kraków 76:86, Basket ROW Rybnik - Widzew Łódź 66:55, King Wilki Morskie Szczecin - Artego Bydgoszcz 74:76, Riviera Gdynia - MKS MOS Konin 71:58.

PROGRAM 5. KOLEJKI: KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Basket ROW Rybnik (piątek, godz. 18), MKS MOS Konin - CCC Polkowice, King Wilki Morskie Szczecin - Riviera Gdynia, Wisła Can Pack Kraków - Artego Bydgoszcz, Widzew Łódź - Energa Toruń.



1. Wisła Can-Pack Kraków48303:226
2. CCC Polkowice48274:216
3. Energa Toruń47290:246
4. Artego Bydgoszcz47301:260
5. King Wilki Morskie Szczecin46266:263
6. Basket ROW Rybnik46230:255
7. KSSSE AZS PWSZ Gorzów45258:262
8. Riviera Gdynia45246:278
9. Widzew Łódź44235:304
10. MKS MOS Konin44209:302
Czołowa szóstka po fazie zasadniczej, w drugiej rundzie wyłoni najlepszą czwórkę, która powalczy w play-off o mistrzostwo Polski.