Chinny Nwagbo była w Polkowicach, ale o kulach. Przegrywamy z mistrzyniami Polski

Koniec problemów w KSSSE AZS PWSZ? Niestety, nic z tego, aktualnie z kontuzją kolana walczy Chinny Nwagbo, ale jest szansa, że niedługo znów wróci na boisko. Mimo to gorzowianki w starciu z CCC nie poddały się, choć uległy 57:65. - To był bardzo trudny mecz, prawdziwa koszykarska bitwa. Cieszy, że choć minimalnie, ale to my byłyśmy lepsze - taką wypowiedź gwiazdy Polkowic Belindy Snell możemy uznać za komplement.
W poniedziałek rano wyleciała do USA poważnie kontuzjowana Andrea Riley. Szybko jednak na jej miejsce znaleźliśmy dobre zastępstwo - byłą koszykarkę środowego rywala - Sharnee Zoll-Norman. Amerykanka zagrała już przeciwko CCC. Bardzo żywiołowo, niestety, tylko z ławki rezerwowych, wspierała akademiczki Chineze Nwagbo. Aktualnie trzecią snajperkę Basket Ligi Kobiet, najlepiej zbierającą i drugą pod względem efektywności gry, straciliśmy na jednym z ostatnich treningów. I znów, niestety, opatrywane było kolano. Co się stało? Czy znów diagnoza brzmi jak wyrok? - Wszyscy wiedzą, jakim typem gracza jest Chinny, ona nigdy się nie oszczędza, na każdych zajęciach pokazuje, kto rządzi w polu trzech sekund - opowiadał trener Dariusz Maciejewski. - W pierwszym momencie zamarłem, ostatnie noce miałem z głowy. Szczęście, że lekarze tym razem wykluczyli zerwanie więzadeł, kolano jest skręcone. Zawodniczkę czeka pauza. Jak długa? Na razie jeszcze tego nie wiemy. Wiele będzie zależało od pierwszych zajęć po powrocie i nastawienia psychicznego zawodniczki. Nie zaryzykujemy jej zdrowiem i ewentualnej, kolejnej straty kluczowego gracza na dłuższy czas.

Od razu w pierwszej piątce KSSSE AZS PWSZ pojawiła się... Zool. Takie nazwisko miała na koszulce nasza nowa rozgrywająca. Oczywiście przez pomyłkę. Nikt nie próbował ukrywać, że Zool to Sharnee Zoll-Norman, bo przecież akurat w CCC znają ją wyśmienicie. Przed meczem dostała w Polkowicach wiele braw, spędziła tam przecież trzy ostatnie sezony, zdobyła mistrzostwo Polski. Swoje oklaski odebrała też Magda Losi, która tutaj stawiała pierwsze kroki w baskecie, a jej tata jest cały czas wiceprezesem polkowickiego klubu.

W pierwszym momencie na brak Nwagbo zareagowaliśmy źle, przegrywaliśmy 0:7, a gospodynie przypominały nam, jak gra się z kontry. Obecny gorzowski skład znów próbuje być groźny w tym elemencie, pokazał to także w meczu z CCC.

Początkowe minuty dla Zoll były koszmarne. Bardzo chciała się pokazać, a tu szybko straciła cztery piłki, także pudłowała. Zmieniona, ukryła twarz w ręczniku. W 5. min, tak jak w całej pierwszej kwarcie, mieliśmy jednak remis, bo nasz zespół naprawdę przyzwoicie bronił ustawiane gry rywalek, a w ataku skuteczne były Losi (16 pkt, 7/12 z gry) i Iza Piekarska, która po powrocie na boisko po skręceniu kostki obiecywała dobry mecz naszej drużyny z mistrzyniami kraju. I to był - patrząc na poważną dziurę w składzie - naprawdę przyzwoity występ akademiczek. Prowadzenie na dobre straciliśmy w 13. minucie. Odjazd CCC? Nic z tych rzeczy, w najgorszym momencie dzieliło nas od rywalek 13 pkt, i to przez chwilę. Coraz odważniejsza na polskich parkietach jest Taber Spani (18 pkt, 7 zbiórek, 4/8 za 3 pkt), z której KSSSE AZS PWSZ będzie miał dalej wielki pożytek. Jej pojedynek na efektowne rzuty dystansowe z ?kontrolującą? wynik na korzyść gospodyń, znakomitą Australijką Belindą Snell (22 pkt, 5 zbiórek, 7/14 z gry) był naprawdę przedni. Do tego Spani dobrze wywiązała się ze swoich obowiązków w defensywie, choć w ekspresowym tempie została we wtorek przestawiona ze skrzydła pod kosz. Widać jednak, że twarda gra na kontakcie z wysokimi koszykarkami nie jest jej obca. Belinda i Taber spotkały się na pomeczowej konferencji prasowej. Obie z uśmiechem przyznały, że nic nie rozumieją z tego, co mówili trenerzy. Szkoda, bo Jacek Winnicki i Dariusz Maciejewski opowiadali o nich w samych superlatywach...

Poza wynikiem z postawy gorzowianek możemy być naprawdę zadowoleni. Akademiczki do końca walczyły, miały ochotę do gry, za wszelką cenę szukały okazji, aby zniwelować przewagę CCC. Ostatecznie zostało 8 pkt. Nwagbo próbowały zastąpić trzy nasze młode dziewczyny. Było nieźle, gdyby tylko dały wspólnie więcej niż dwa ?oczka?... Trzeba im jednak dać więcej czasu, zaufać. Ambicja jest, a z minutami spędzonymi na boisku przyjdzie pewność siebie. One muszą nam w tym sezonie sporo pomagać... W końcu dobrą koszykarską stronę pokazała Zoll, choć z jej strony też zabrakło kilku koszy. Emocji było za wiele, ale poczekajmy na sobotę. Dobrze, że po tych wszystkich nieszczęściach Sharnee jest z nami. Ale kciuki trzymamy dalej. Za zdrowie Chinny. Pechu, odczep się wreszcie od nas!

CCC POLKOWICE - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 65:57

KWARTY: 17:17, 18:11, 15:11, 15:18.

CCC: Snell 22 (4x3), Musina 12, Majewska 6, Leciejewska 6, Oblak 2 oraz Koc 10, Skorek 4, Owczarzak 3 (1), Misiek 0.

KSSSE AZS PWSZ: Spani 18 (4x3), Losi 16, Piekarska 10 (2), Zoll-Norman 4, K. Jaworska 0 oraz Trębicka 5 (1), Dźwigalska 2, B. Jaworska 2, Szajtauer 0.