Dwa pewne zwycięstwa naszych koszykarek w Niemczech. "Już zacząłem się uśmiechać"

Po przegranych z beniaminkiem polskiej ekstraklasy ze Szczecina drużyna KSSSE AZS PWSZ, już z Chinny Nwagbo w składzie, przywozi dobre wyniki ze sparingów w Halle. - Do optimum formy wciąż jest daleko, ale cieszę się, że w ciągu kilku dni tak zyskaliśmy na jakości i w ataku, i w obronie - powiedział trener naszych akademiczek Dariusz Maciejewski. Drugi nasz zespół zajął trzecie miejsce w Krakowie.
Drużyna Halle Lions, tak jak nasze akademiczki, w poprzednim sezonie niemieckiej ekstraklasy odpadła w ćwierćfinale play-off. W sobotę i niedzielę Niemki nie miały z gorzowiankami większych szans. - Od trzeciej kwarty pierwszego pojedynku zaczęliśmy grać naprawdę dobrze - opowiadał trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Do optimum formy wciąż jeszcze oczywiście dużo brakuje, bo dopiero parę dni pracujemy w pełnym składzie, ale już miałem powody, aby zacząć się uśmiechać. Widziałem, jak zespół wyciąga wnioski ze wspólnie przepracowanych sesji wideo, a także jak zaczyna w pełni kontrolować grę, gdy prowadzi. Jak za najlepszych lat.

Jak tym razem wypadły wzmocnienia z USA? - Udowadniają, że dokonaliśmy trafnych wyborów i wspólnie obraliśmy właściwą drogę, którą teraz musimy konsekwentnie iść do przodu - ocenił Maciejewski. - Taber Spani, gdy się wstrzeliła, była nie do zatrzymania. Także Andrea Riley, po naszych rozmowach, z meczu na mecz oswaja się z drużyną, sama jest groźna, a także zaczyna otwierać pozostałe dziewczyny na boisku. Stąd tak pokaźne zdobycze naszych skrzydeł, których brakowało w pojedynkach ze Szczecinem. Chinny Nwagbo dopiero do nas dołączyła i byłoby dziwne, gdyby zaraz grała na najwyższym poziomie. Zdążyła już jednak pokazać, że dbała o siebie i nie musi odrabiać żadnych zaległości, a to jest niezwykle istotne. W kilku akcjach pokazała rywalkom, kto tu rządzi pod koszem. Pamiętajmy, że nie licząc Nwagbo, właściwie dopiero poznajemy się nawzajem. Budujące, że we wzajemnej komunikacji nie ma wielkich zakłóceń. Obejrzeliśmy, co robimy źle i zaraz staramy się tego unikać. Z taką mądrością musimy dalej iść naprzód.

W obu pojedynkach 31 pkt zdobyła Izabela Piekarska, nasza najjaśniejsza postać ze spotkań z Wilkami Morskimi. - Za kolejne gry też chcę Izę pochwalić, ale właściwie o całym zespole mogę mówić naprawdę dobrze. Personalnie wspomnę jeszcze o Kasi Jaworskiej. Wcześniej nie widziałem jej tak dobrze grającej. I nie chodzi tu tylko o punkty, ale o jej ogólną dyspozycję. Jej walka o minuty w ekstraklasie z siostrą Beatą i Magdą Szajtauer musi dać naszej drużynie wiele korzyści. A innych młodych też absolutnie nie skreślam. Niech pokazują się z jak najlepszej strony. To one są przyszłością AZS PWSZ Gorzów. Wcale nie tak daleką, bo przecież to właśnie najmłodsze koszykarki mają dać pierwszemu zespołowi tak istotną w długim sezonie głębię składu - zakończył naprawdę zadowolony szkoleniowiec naszych akademiczek.

SOBOTA: HALLE LIONS - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 63:83

KWARTY: 18:21, 18:16, 20:23, 7:23.

KSSSE AZS PWSZ: Riley 19, Spani 16, Piekarska 15, Losi 14, Nwagbo 4 oraz Trębicka 8, K. Jaworska 5, Dźwigalska 2.

NIEDZIELA: HALLE LIONS - KSSSE AZS PWSZ 51:70

KWARTY: 14:24, 14:17, 16:16, 7:13.

KSSSE AZS PWSZ: Piekarska 16, Nwagbo 14, Spani 14, Losi 7, Riley 4 oraz K. Jaworska 12, Trębicka 2, Dźwigalska 1.

Z Krakowa przywozimy brąz

Dwa zwycięstwa i dwie porażki, a w końcowej klasyfikacji trzecie miejsce, to dorobek młodzieżowego zespołu AZS PWSZ podczas mistrzostw Polski Akademickich Związków Sportowych w koszykówce, które w niedzielę zakończyły się w Krakowie. - Cały turniej zapisujemy zdecydowanie na plus - ocenił trener naszej drużyny Robert Pieczyrak. - Byliśmy tu zdecydowanie najmłodszą ekipą, a jednak w meczu o brąz pokonaliśmy pierwszoligowca. Z pojedynku na pojedynek graliśmy coraz lepiej, dwie pierwsze kwarty z Rzeszowem były super. Później przeciwnik odrobił 17 pkt. Nie daliśmy jednak wyrwać sobie wygranej, co też jest istotne, potrafiliśmy mieć te ostatnie minuty pod swoją kontrolą. Przełamujemy jako drużyna młodzieżowa barierę czwartych miejsc na ważnych imprezach, na tym etapie przygotowań rozegraliśmy cztery fajne mecze. Dlatego wracamy zadowoleni, z nadziejami na dobry sezon także w gorzowskich zespołach juniorskich.

AZS PWSZ GORZÓW - AZS UNIWERSYTET WARSZAWSKI 39:71

KWARTY: 11:22, 13:14, 7:18, 8:17.

AZS PWSZ: B. Jaworska 8, Stelmach 5, Witkowska 4, Kopciuch 3, K. Czarnodolska 2 oraz Sobek 9, Sługocka 4, Szałas 4, Łojek 0. P. Czarnodolska 0.

AZS PWSZ - AZS UNIWERSYTET ŚLĄSKI KATOWICE 72:53

KWARTY: 16:15, 25:10, 12:15, 19:13.

AZS PWSZ: Kopciuch 22, B. Jaworska 9, K. Czarnodolska 7, Witkowska 6, Sobek 4 oraz Szałas 15, Stelmach 9, P. Czarnodolska 0, Łojek 0, Sługocka 0.

PÓŁFINAŁ: AZS PWSZ - INEA AZS POZNAŃ 35:64

KWARTY: 7:19, 12:4, 8:21, 8:20.

AZS PWSZ: Sobek 6, Witkowska 4, B. Jaworska 4, Kopciuch 4, Szałas 2 oraz Sługocka 6, Stelmach 6, Łojek 2, K. Czarnodolska 1, P. Czarnodolska 0.

O 3. MIEJSCE: AZS PWSZ - AZS OPTEAM RZESZÓW 62:53

KWARTY: 23:6, 17:14, 11:19, 11:14.

AZS PWSZ: Kopciuch 16, B. Jaworska 15, K. Czarnodolska 10, Sobek 9, Witkowska 7 oraz Sługocka 3, Stelmach 2, Łojek 0, P. Czarnodolska 0, Szałas 0.

KOŃCOWA KOLEJNOŚĆ: 1. Inea AZS Poznań, 2. AZS Uniwersytet Warszawski, 3. AZS PWSZ Gorzów, 4. AZS OPTeam Rzeszów, 5. AZS Uniwersytet Śląski Katowice, 6. AZS Uniwersytet Gdańsk.