Rozczarowani grą naszych koszykarek? Cierpliwie poczekajmy na ligę [ZDJĘCIA]

To był tylko sparing, a w hali przy Chopina głośno, ponad 200 kibiców stęsknionych za koszykarskimi bojami. Fani pewnie przyszli też ciekawi nowości w gorzowskiej drużynie. Wynik jednak wielu zaskoczył. Beniaminek ze Szczecina ogrywa nas bardzo pewnie 57:41. - Dopiero zaczynamy zbierać kadrową układankę w jedną groźniejszą całość - powiedział trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski.
Na pierwsze punkty czekamy prawie cztery minuty. W końcu na linii osobistych staje Taber Spani. Trafia oba rzuty, za każdym razem wskazuje palcem w górę i na chwilę jakby spogląda w niebo. Widać, że znów trafiła do Gorzowa amerykańska koszykarka, dla której sprawy duchowe są niezwykle istotne. A jakim jest graczem? Ma potencjał, to było widać, ale na otwarcie zupełnie nie mogła się wstrzelić. Nasze akademiczki na razie ciężko trenują, było to widać po słabej skuteczności. Ekstraklasa zmieniła też piłki, od tego sezonu będziemy grali tymi od firmy Spalding. To wynik powrotu kobiecej elity pod skrzydła Polskiego Związku Koszykówki.

Znacznie więcej będziemy na pewno oczekiwać od Andrei Riley. Filigranowa czarnoskóra koszykarka ma w KSSSE AZS PWSZ prowadzić grę, ale na razie na "jedynkę" to my ją jedynie wyznaczyliśmy. - Andrea nie dokonywała zbyt dobrych wyborów, niezbyt umiejętnie korzystała też ze swojego ważnego atutu, czyli szybkości - wyliczał trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - Zrzucam to jednak na karb pierwszego meczu, tych emocji, które do hali przynieśli nasi jak zwykle niesamowici kibice. Z nimi też trzeba się oswoić. Tak jak z zespołem w warunkach meczowych. Przecież w pierwszej piątce mamy aż cztery zmiany, na początku tygodnia dołączy do nas Chinny Nwagbo. Cieszę się, że mogliśmy otworzyć sezon sparingowy z tak ciekawym rywalem. Za chwilę zobaczymy sobie ten mecz jeszcze raz, wyciągniemy wnioski na wtorkowy rewanż. Ważne, że w końcu gramy. Mamy miesiąc pracy, aby na pojedynek ligowy wyjść w takiej dyspozycji, na jaką my i same zawodniczki czekamy. Chęci widać u wszystkich, a to połowa sukcesu.

Beniaminek ze Szczecina wygląda bardzo przyzwoicie. Znów w Gorzowie rozdała sporo autografów Agnieszka Kaczmarczyk - w barwach KSSSE AZS PWSZ szła w górę w dorosłej koszykówce, a przy okazji zebrała wszystkie medale mistrzostw Polski seniorek, jakie do tej pory nasz klub ma w kolekcji. Po rocznym pobycie w Pruszkowie na nadchodzący sezon wróciła do domu. I jak przyznaje, teraz jest bardzo szczęśliwa. W dzisiejszym sparingu była jednym z filarów Wilczyc. Zespół gości przyjechał z jedną Amerykanką - Reziną Teclemariam. - Wkrótce dołączą do nas jeszcze Naketia Swanier, Jasmine Erving i pod kosz Natalia Mrozińska - powiedział trener beniaminka Krzysztof Koziorowicz. - Dzisiejszy mecz? Daje tylko przez chwilę dobre samopoczucie. Jestem za doświadczonym szkoleniowcem, aby podniecać się sparingami. Są one po to, aby korygować błędy, pielęgnować formę i zespołowość. A tak ważne wygrane zaczniemy liczyć dopiero w lidze.

Najlepsza w gorzowskiej ekipie, najgorsza... Te najbardziej zawiedzione, wściekłe szybko uciekły do szatni. Spani i Riley zaraz po meczu poprosiły o otworzenie koszyka z piłkami, aby mogły jeszcze porzucać. I na dziś tyle wystarczy za ocenę naszej drużyny. Cierpliwie przeczekajmy ten miesiąc, spokojnie patrzmy, jakie akademiczki robią postępy. Potencjał zdecydowanie jest, wiedzieliśmy to już zaraz po podpisaniu kontraktów. Teraz tylko trzeba zbudować z tych osób drużynę z prawdziwego zdarzenia.

Szkoda, że w KSSSE AZS PWSZ jednak raczej nie zostanie Agnieszka Skobel. Wiedzieliśmy, że szanse są małe. Gdy jednak skrzydłowa zaczęła znów trenować w Gorzowie, nadzieje na dodatkowe wzmocnienie naszego składu wróciły. - Pewnie, że bym chciał, aby Aga była z nami, już w tym pierwszym meczu, dużo by nam pomogła. Niestety, z wiadomych powodów, czyli ograniczeń budżetowych, nasza oferta dla niej w tej chwili, po zbudowaniu składu, nie mogła być wyższa. Na dziś zawodniczka kończy zajęcia z nami i pewnie jednak wyjedzie do któregoś z zagranicznych klubów. Szkoda - zakończył Maciejewski.

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - KING WILKI MORSKIE SZCZECIN 41:57

KWARTY: 9:9, 12:15, 11:15, 9:18.

KSSSE AZS PWSZ: Riley 10 (2x3), Piekarska 9 (1), Spani 8, K. Jaworska 4, Losi 0 oraz B. Jaworska 4, K. Czarnodolska 4, Trębicka 2, Dźwigalska 0.

WILKI MORSKIE: Radwan 13, Kaczmarczyk 12, Sosnowska 8, Kotnis 7, Teclemariam 3 oraz Stasiuk 7, Adamowicz 5, Cebulska 2, Maruszczak 0.