Z nimi mamy wrócić na medalową drogę. Amerykanki po pierwszych treningach w Gorzowie [ZDJĘCIA, WIDEO]

Rozgrywająca Andrea Riley i skrzydłowa Taber Spani rozpoczęły przygotowania z koszykarskim KSSSE AZS PWSZ. Dawno zagranicznych wzmocnień nie witaliśmy już w sierpniu. - Z przejściem medycznych testów nie było żadnych problemów. Cieszę się, że dziewczyny są tak szybko z nami, bo bardzo na nie liczymy. W przyszłym tygodniu sprawdzimy je w pierwszych grach kontrolnych - powiedział trener gorzowianek Dariusz Maciejewski
W piątek akademicka ekipa wróciła z ciężkiego obozu w Szklarskiej Porębie, a dziś ma już za sobą cztery kolejne treningi. W porannych koszykarskich zajęciach wzięła udział 22-latka Taber Spani, a o trzy lata starsza Andrea Riley dołączyła do gorzowskiej drużyny we wtorek po południu. Ekstraklasowy KSSSE AZS PWSZ jest już prawie w komplecie - zakontraktowana na kolejny rok Chineze Nwagbo doleci 2 września, a Magdalena Szajtauer walczy na Węgrzech z kadrą U-18 w mistrzostwach Europy o awans do dywizji A (Polki w grupie wygrały trzy z czterech pojedynków). - O przygotowanie fizyczne Chinny jestem spokojny, profesjonalne podejście pokazała już w ubiegłym roku - mówił trener Dariusz Maciejewski. - Zobaczymy, jak wyglądają dwie nasze kolejne, tak ważne nowości. Obie twierdzą, że pracowały indywidualnie. To ważne, abyśmy ruszyli dalej z jak najwyższego pułapu. Jeszcze nie mieliśmy czasu się bardziej poznać, bo Amerykanki wylądowały w Berlinie w poniedziałek i trzeba było pozałatwiać wszystkie sprawy związane z zakwaterowaniem. Zdążyłem już jednak powiedzieć im, jak bardzo na nie w Gorzowie liczymy.

Od pochodzącej z wyjątkowo usportowionej rodziny Taber Spani - tata, dziadek, wujkowie grali w futbol amerykański, także zawodowo, a siostra Shalin również gra w koszykówkę - bije pewność siebie. Po ruchach widać, że nie jest podparta jedynie dobrym samopoczuciem, ale też porządnymi umiejętnościami. Ważną zawodniczką Pań Wolontariuszek, czyli Lady Volunteers albo w skrócie Lady Vols, którego wszyscy używają na Uniwersytecie Tennessee, nie ma szans zostać nikt przypadkowy. - Od grającej u was wcześniej Sindey Spencer dowiedziałam się wiele o klubie i trenerze - opowiadała Spani. - Wiele dobrych rzeczy. Wiem, że tutaj kibice lubią koszykówkę, wypełniają trybuny i głośno dopingują. Ważne, że będą z nami, bo ich wsparcie jest niezwykle istotne, osobiście uwielbiam fanów. Przyjechałam tu dokonać dla nich z moim nowym zespołem paru wielkich rzeczy.

Filigranowa Andrea Riley na początku rozmowy z gorzowskim szkoleniowcem dopytywała się, czy jej nowa drużyna lubi szybką grę, bo to jest jej styl. AZS PWSZ i szybka koszykówka? Lepiej nie mogła trafić, a my już się trochę stęskniliśmy za naszym znakiem firmowym - błyskawicznym przejściem z obrony do ataku. Za nami jednak chude lata, w których nie wypadało wielu spraw naszym koszykarkom nie wybaczać. Teraz jeszcze za wcześnie na poważniejsze prognozy i ostrzenie apetytów, ale coś nam mówi, że to znów może być sezon ze sporymi emocjami i większą liczbą sukcesów, a nie tylko zaciskaniem zębów po porażkach... - Byłam już w Europie, w Turcji, o Polsce i waszym mieście nie wiem za wiele - przyznała Riley. - Ale za chwilę wszystko poznam. Mocno stęskniłam się za koszykówką, po urodzeniu dziecka miałam przerwę. Mam nadzieję, że w gorzowskim klubie szybko wrócę do formy, a potem powalczę o ponowną grę w WNBA.



Dodające akademickiej drużynie jakości wzmocnienia z USA, dobrze wyglądające, zatrudnione latem Polki - Magdalena Losi i Izabela Piekarska, które bez problemów przetrwały góry w Szklarskiej Porębie, kapitan Kasia Dźwigalska, ostro trenująca, fajnie rokująca młodzież... Jest w tym zespole naprawdę sporo nadziei i optymizmu. Zaraz, a przecież ćwiczy z gorzowską drużyną ktoś jeszcze. Agnieszka Skobel? A miało jej nie być. Tak lubiana i ceniona w Gorzowie koszykarka była z naszym zespołem na obozie, teraz też trenuje z nami. - Chce być gotowa do gry w zagranicznym klubie, a jeśli to nie wypali, to na pewno siądziemy do rozmów, bo dla Agnieszki u nas zawsze są drzwi otwarte - powiedział nasz szkoleniowiec. Dlaczego więc nie rozmawiać już? Teraz? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to z pewnością chodzi o pieniądze. Zespół KSSSE AZS PWSZ został już inaczej zbudowany, budżet nie jest z gumy, a numerem jeden jest cały czas wyprostowanie do końca spraw organizacyjnych, trzymanie się reżimu finansowego, a nie powrót do większych długów... Z drugiej strony - choć o tym oficjalnie nikt nie mówi - jak nie skorzystać z takiej okazji i nie spróbować zatrudnić Agnieszki, gdy inne, satysfakcjonujące oferty nie sypią się drzwiami i oknami... Sytuacja jest naprawdę trudna. Trzymajmy wszyscy mocno kciuki, aby drogi Gorzowa i koszykarki jakimś cudem znów się zeszły, bo wtedy zrobilibyśmy kolejny duży krok w powrocie na medalową ścieżkę. A jeśli ktoś ma wolne fundusze, kocha basket i chciałby pomóc, to klub i kibice będą mu dozgonnie wdzięczni...

Na razie uczmy się składu, który jest wypisany poniżej. Ta ekipa też może wiele zdziałać. W następnym tygodniu zobaczymy pierwsze próby sparingowe z beniaminkami - w środę u nas z Koninem, później dwumecz ze Szczecinem. A potem z nadziejami będziemy oczekiwać 27 września i startu Basket Ligi Kobiet. Dość zaciskania zębów z bezsilności...

DRUŻYNA KSSSE AZS PWSZ GORZÓW NA SEZON 2013/14:

rozgrywające: Andrea Riley (USA), Katarzyna Dźwigalska, Adriana Kopciuch;

skrzydłowe: Taber Spani (USA), Magdalena Losi, Claudia Trębicka, Klaudia Czarnodolska;

zawodniczki podkoszowe: Chineze Nwagbo (USA), Izabela Piekarska, Magdalena Szajtauer, Katarzyna Jaworska, Beata Jaworska.