AZS PWSZ rezygnuje z zagranicznej rozgrywającej. "Otworzymy nasze skrzydła"

Amerykanka Ariana Moorer nie jest już koszykarką gorzowskiej drużyny. - Gdy Kasia Dźwigalska doszła do siebie po urlopie macierzyńskim, zdecydowaliśmy, że to ona dalej będzie naszą pierwszą rozgrywającą - stwierdził trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski.
Z występami niespełna 22-letniej Moorer wiązaliśmy znacznie większe nadzieje. Młoda Amerykanka nie była w stanie choćby naśladować występującej w poprzednim sezonie w Gorzowie o dwa lata starszej Alli Smalley, a o rozgrywającej na miarę Australijki Samanthy Richards przyjdzie nam pomarzyć jeszcze przynajmniej kilka miesięcy. Moorer ewidentnie brakowało motoryki, co przy wzroście 170 cm mogło dziwić, a to przekładało się na brak kontr, które od zawsze napędzały drużynę KSSSE AZS PWSZ. Wejście pod kosz, rzuty z półdystansu - także te elementy koszykarskiego rzemiosła nie były jej wielkim atutem. Dlatego rozstajemy się z Arianą bez większego żalu. Jej liczby w gorzowskim zespole: 12 meczów, średnio 23 min, 7,3 pkt, 34 proc. skuteczności z gry, 3,8 zbiórki, 3,1 asysty, 2,3 straty, 1,20 przechwytu, eval - 7,1. Najlepszy występ - z AZS Rzeszów w Łańcucie. Najsłabszy - niestety było ich kilka. - W dużym kryzysie, gdy budowaliśmy latem skład, aby przetrwać, w ogóle wystąpić w ekstraklasie, Ariana miała być opcją na czas, gdy do normalnej dyspozycji dojdzie Katarzyna Dźwigalska - wyjaśnił trener Dariusz Maciejewski. - Kasia już w grudniu na stałe zaczęła przejmować rolę naszej pierwszej jedynki i podobnie będzie w dalszej części sezonu. W takiej sytuacji zdecydowaliśmy, że z Moorer nie przedłużymy kontraktu.

W tej chwili nominalnymi rozgrywającymi w KSSSE AZS PWSZ pozostają wspomniana kapitan drużyny Dźwigalska oraz niespełna 18-letnia Adriana Kopciuch, która do tej pory spędziła na boiskach ekstraklasy zaledwie 7 minut, a przez pół godziny prowadziła grę naszej akademickiej drużyny w przegranym meczu Pucharu Polski w Koninie. Są jednak również inne opcje, z których gorzowski sztab szkoleniowy z niezłym skutkiem korzystał w tym i przede wszystkim w poprzednim sezonie. Za prowadzenie gry były odpowiedzialne Agnieszka Skobel, czy Claudia Trębicka. - Z tych zasobów będziemy korzystać w pozostałych meczach tego sezonu - mówił Maciejewski. - Gdy nasze skrzydłowe we fragmentach meczów przejdą na pozycję numer jeden, otworzą około 20 minut gry dla kolejnych graczy. To szansa dla Oli Drzewińskiej, czy naszej młodzieży.

A czy w KSSSE AZS PWSZ rozważają jakieś wzmocnienia? - Będziemy się uważnie przyglądać grze zespołu w najbliższych spotkaniach - stwierdził nasz szkoleniowiec. - W tej kwestii mamy czas do końca miesiąca i nie zamierzamy się spieszyć. Wszyscy wiemy jak trudny to jest sezon. Cieszymy się, że w ogóle gramy, nowy zarząd postawił sobie za cel pozbycie się długów, a my sportowo cały czas chcemy wystartować do fazy play-off z szóstej pozycji. O to będziemy mocno walczyć w najbliższych grach.

Do rywalizacji w lidze akademiczki wracają 6 stycznia. Wtedy czeka ich arcytrudne starcie z Wisłą w Krakowie. A 12 stycznia bardzo ważna gra o czołową szóstkę w Gdyni.