Koszykarki z sojusznikami walczą o nową halę i rozwijają wielki projekt szkolenia najmłodszych

- Abyśmy mogli skutecznie ścigać najlepszych, raczyć fanów wielkimi widowiskami, potrzebujemy w Gorzowie obiektu na miarę naszych czasów, będziemy o taki walczyć - zapowiada prezes AZS PWSZ Janusz Woźny. - Przypilnujemy również, aby miał kto w nim grać na najwyższym poziomie.
Komitet społeczny budowy hali, w tym gronie ludzie biznesu, politycy, porozumienie koszykówki z bokserami, siatkarzami i piłkarzami ręcznymi, a na końcu kompleks sportowy z nowoczesną halą "na 100-lecie odzyskania wolności", a więc całość gotowa najpóźniej w 2018 roku. Kolejna fantastyczna wizja, która swój żywot zakończy wyłącznie na papierze? Oby nie. Hala ma być budowana również za pieniądze z zewnątrz, a tę inicjatywę ma mocno wspierać Ministerstwo Sportu i Turystyki - zapewniają przedstawiciele klubu koszykarskiego. - Jest szansa, że już w przyszłym roku powstanie nie utopijna, ale konkretna makieta takiej inwestycji - stwierdził prezes AZS PWSZ Janusz Woźny. - Będziemy tego projektu pilnować i oferujemy wszelakie wsparcie. Na naszej głowie jest to, aby mogła w niej grać porządna gorzowska drużyna koszykarska.

Kłodawa, Santok, Deszczno, Zwierzyn... To na starcie, a docelowo około dziesięciu gmin, tysiąc dzieciaków z podstawówki od trzeciej klasy do szóstej. Najpierw zajęcia dwa razy w tygodniu, później w cztery popołudnia. "Pierwsze kroki w nauczaniu koszykówki" - tak brzmi tytuł książki Dariusza Maciejewskiego i Janusza Kopaczewskiego - bez żadnego przypadku, przy stałej współpracy z trenerami z AZS PWSZ Gorzów. Już 15 grudnia pierwsze rodzinne igrzyska w hali przy Chopina, a później regularne spotkania sprawdzające dla wszystkich dzieciaków biorących udział w projekcie, w końcu zamienione w małą ligę koszykówki. Na szkolenie najmłodszych postawili w piłkarskim Stilonie Gorzów, teraz - wykorzystując swój duży potencjał trenerski - szeroko ruszył AZS PWSZ. Pomysł znakomity, unikatowy. Po poczynionych już krokach widać, że z głową przygotowany. Jeśli tylko starczy wytrwałości, to za kilka lat efekty mogą być wyjątkowe. Na miarę nowej hali, ale również wielkich sukcesów w kategoriach młodzieżowych. - Od początku stawiamy na profesjonalizm, na porządne stroje dla dzieciaków, dobry sprzęt i przywiązanie do barw klubowych, a także odpowiednie przygotowanie ich opiekunów - opowiadał trener Maciejewski, który osobiście odwiedza kolejne gminy. - Efekt dotychczasowych działań jest po prostu niesamowity. Zainteresowania rosnącego jak kula śniegowa wręcz się wystraszyłem, bo wygląda na to, że wstrzeliliśmy się w niszę, jaką są zajęcia sportowe dla dziewczynek. Z pomocy uczelni koordynują to dwaj nasi młodzi trenerzy. Myślę, że na dłuższą metę powinno powstać spinające wszystkie działania stowarzyszenie. Przy obecnych problemach drużyny seniorskiej taki długofalowy program zasilania pierwszego zespołu swoimi wychowankami, jak najlepszej, najszerszej selekcji, był po prostu niezbędny. Zapału nam nie zabraknie, a przy tym będziemy cierpliwi, bo takie działania potrzebują czasu i systematycznego wsparcia. Wiem jednak, że satysfakcja i zadowolenie dzieciaków są bezcenne.

Skąd pieniądze? Projekt z chęcią zgodziły się wspierać gminy, a w środę AZS PWSZ nawiązał oficjalną współpracę z organizacją Lubuscy Pracodawcy. - Merytorycznie wszelkie działania bierze na siebie gorzowski klub, a my postaramy się pomóc finansowo - powiedział Zbigniew Marcinkiewicz, prezes organizacji. - Mamy w swoim gronie 140 biznesmenów, każdy indywidualnie zdecyduje, jak będzie chciał się włączyć w ten sportowy projekt: zakup strojów, nagród, czy odpowiedniego sprzętu. Zajęcia dla najmłodszych zawsze nas interesowały. Przecież nie wszyscy zostaną wielkimi gwiazdami, ale zdrowy, zadowolony młodzieniec, który teraz woli pójść poćwiczyć do hali i nie zejdzie na złą drogę, to będzie kiedyś również nasz dobry zaradny pracownik.

Więcej o: