Pięć meczów koszykarek w domu za nami: zakupy nam się udały

Zespół KSSSE AZS PWSZ zaczyna sezon od czterech wygranych i jednej porażki. Realizujemy plan maksimum, bo widzieliśmy, że zwycięstwo z Wisłą Kraków graniczyło z cudem. Fajnie, że gorzowska ekipa znów ma w swoim składzie koszykarki, które nas nie zawiodą.
Widzew Łódź, Pabianice, Rzeszów - te rywalki koniecznie musimy ograć również w rundzie rewanżowej. Gdynia - to zwycięstwo smakuje najlepiej, choć środowy pojedynek (74:58) pokazał, że i tego przeciwnika spokojnie możemy w końcowej tabeli zdystansować. Pięć meczów w domu i cztery pewne wygrane. Czego chcieć więcej od drużyny, która jeszcze kilka miesięcy temu nie była pewna swojego ekstraklasowego bytu. Ekipę KSSSE AZS PWSZ warto pochwalić za coś jeszcze - za dobrze wydane pieniądze. "Jest taniej, ale to nie znaczy, że będziemy wyłącznie przegrywać" - w gorzowskim klubie nie rzucają słów na wiatr, tak trzymać.

To nie przypadek, że 30-latka Chineze Nwagbo przychodziła do nas z ligi hiszpańskiej. Przy aktualnej sytuacji kadrowej, już jest w akademickim zespole niezastąpiona. W 30. min zdobywa średnio 14,8 pkt, do tego dokłada 9,6 zbiórki. Praktycznie nie wychodzi spod kosza, a to natychmiast przekłada się na skuteczność rzutów - 64,6 proc. to jeden z czołowych wyników w ekstraklasie. 2,2 asysty to najlepszy wynik w gorzowskiej drużynie. Nwagbo "wygrywa" też w stratach, ale błędów będzie mniej przy lepszym zgraniu naszej ekipy.

Jeśli mielibyśmy wybrać zawodniczkę numer dwa w KSSSE AZS PWSZ na starcie elitarnego sezonu 2012/13, to pozycję wiceliderek przyznalibyśmy ex aequo Sybil Dosty i Agnieszce Skobel. Obie zdobywają po prawie 14 pkt, obie mają jeszcze kłopoty ze stabilizacją formy. Paradoksalnie to dla nas dobra wiadomość, bo choć osiągi tej dwójki już są niezłe, to najlepsze mecze w tym sezonie jeszcze przed nimi.

W meczu z Gdynią 18 pkt zdobyła Agnieszka Makowska. "Ambicja, nieustępliwość, waleczność" - te wszystkie cechy już widzieliśmy, czasami aż za bardzo. Czy 30-letni gracz może jeszcze zrobić postęp? Do tego, co potrafi, dołoży więcej boiskowego cwaniactwa i zamieni część szaleństwa na zimną głowę? W Gorzowie, nieustannie korygując błędy indywidualne i zespołowe, na pewno mogą pomóc każdej z naszych koszykarek. Ponad 6 zbiórek, prawie 2 przechwyty na mecz, a po drugiej stronie tylko 25 proc. skuteczności. Trzeba bardziej panować nad emocjami, wtedy Makowską z pewnością zaczniemy nazywać nie tylko jednym z najgroźniejszych graczy KSSSE AZS PWSZ, ale i całej ligi.

"Typowy pierwszoroczniak z USA" - to określenie cały czas doskonale pasuje do Ariany Moorer. Dobre wybory 21-letnia Amerykanka przeplata gorszymi. Niedobrze, że momentami o wiele lepiej nad drużyną na boisku panuje Kasia Dźwigalska (choć może tego nie widać w statystykach), która przecież dopiero wróciła do gry po urlopie macierzyńskim. Moorer do domu? W życiu. Dobrze, że jest po naszej stronie, dając więcej możliwości trenerowi i mimo wszystko pozytywy, choć jej efektywność gry - 6,8 - musi rosnąć. Alli Smalley, też po pierwszej w życiu sportowej przygodzie poza USA, kończyła sezon w Gorzowie z evalem 8, a Sam Richards w debiucie zagrała na dziewiątkę. Dla rozgrywających musimy być bardziej wyrozumiali. Kierowania na wysokim poziomie gorzowskim sposobem na wygrywanie trzeba się po prostu nauczyć. Ariana jest ambitna, chętna do pracy. To duży plus.

Za żelazną na dziś piątką naszej akademickiej drużyny, na szczęście mamy w kim wybierać, choć w meczu z Gdynią zapaliło się czerwone światełko, bo rezerwowe zdobyły zaledwie 2 pkt. Młoda mama Katarzyna cały czas jest przedłużeniem myśli trenerskiej na boisku i w tej roli na razie musi nam wystarczyć. Czas działa wyłącznie na jej korzyść. Claudia Trębicka zaczęła rozgrywki bardzo poprawnie, ale początek meczu z BI wybitnie jej nie wyszedł i zakończyła swój występ zaledwie po pięciu minutach. Zagadką jest Ola Drzewińska. Chciałoby się, aby właśnie w tym gorzowskim teamie odgrywała znacznie większą rolę, nawiązała do swoich najlepszych występów. Widać jednak, że zawirowania w trakcie przygotowań (choroba dziecka, kontuzja) nie podziałały na jej korzyść. W meczu z Gdynią przydała się, choć musi pracować nad skutecznością. W niezwykle ważnych konfrontacjach z Pruszkowem, Bydgoszczą i Rybnikiem też chcielibyśmy mieć Olę po naszej stronie.

Akademicka młodzież dostała 90 minut szans. Kto z nich najlepiej skorzystał? Wydaje się, że skrzydłowa Klaudia Czarnodolska. Rozsądek, dobre wybory, dobra skuteczność (3/6 rzutów z gry), żadnej straty to zalety 19-latki, która sporo widzi na boisku. Pozostałe, szczególnie gracze podkoszowi, muszą pokazywać charaktery i ostro walczyć, aby trener Maciejewski im zaufał. W pojedynku z Gdynią wolał obniżyć skład, niż włączyć do rotacji którąś z nastolatek...

Bardziej klasowa "jedynka", ktoś mocny, trzeci pod kosz i... Spokojnie, to nie ten czas i nie ten budżet, w którym dostaniemy w Gorzowie wszystko, co byśmy chcieli. Ważne, że nikt nie ma prawa być zawiedziony, bo obecny zespół KSSSE AZS PWSZ już w tej chwili nie jest nijaki, na mecz z mistrzyniami Polski, choć niezbyt udany, ściągnął komplet publiczności. Dziewczyny coraz bardziej sobie ufają, walczą, a z meczu na mecz będą miały jeszcze więcej atutów. Początek wyszedł nam z klasą, a ile tak naprawdę jest wart ten akademicki team, pokaże nam pięć pozostałych spotkań w tej rundzie. Nie będzie źle? Też tak myślimy...