Sport.pl

Koszykarskie wydarzenie w Gorzowie. Gramy z mistrzyniami Polski i wiemy, kto jest faworytem

Zespół KSSSE AZS PWSZ Gorzów otworzył sezon trzema zwycięstwami, a teraz chce się dodatkowo postawić w swojej hali mistrzyniom Polski. - To jest znakomity zespół, ale jeszcze bez swoich największych gwiazd. Dlatego zapraszam w sobotę na supermecz, w którym nie będziemy bez szans - powiedział trener Dariusz Maciejewski.
U siebie w sobotę Wisła Kraków, potem w środę zawsze groźna Gdynia, dalej wyjazd do brązowych medalistek z Torunia, w swojej hali wicemistrz Polski CCC Polkowice... - Bardzo cieszymy się z udanego początku rozgrywek, bo na bilans 3-0 nikt nie ma prawa psioczyć, ale jak widać po terminarzu, właśnie teraz sezon zaczyna się dla nas na poważnie - stwierdził gorzowski szkoleniowiec. - Ciekawe, jak wypadniemy na tle znacznie mocniejszych drużyn. Wierzę, że nie będziemy bez szans, choć sami też ciągle jeszcze jesteśmy na etapie zgrywania się, poprawiania błędów. Jestem już pewien, że dobrze wybraliśmy. Te dziewczyny będą się biły z każdym. Także z krakowiankami, które pełnię swojej mocy osiągną dopiero za miesiąc. Dlatego trzeba się z nimi mocno spróbować i powalczyć o czwarty z rzędu, zdecydowanie najcenniejszy sukces, który na pewno byłby sporą niespodzianką, bo to Wisła cały czas jest faworytem.

Mecz z Wisłą będzie pojedynkiem 5. kolejki, bo cała 4. seria - KSSSE AZS PWSZ w niej pauzuje - została przełożona na 19 grudnia. Dlaczego mamy szansę postraszyć mistrzynie właśnie w ten weekend? Bo najlepsza koszykarka świata Tina Charles i znakomita skrzydłowa Katie Douglas - ostatnie, ale najważniejsze zagraniczne posiłki Wisły - wciąż jeszcze mają na głowie obowiązki w WNBA. Złote medalistki ostatnio zostały nawet ukarane przez ligę za brak kompletnego, dziesięcioosobowego składu, bo kontuzjowana jest Daria Mieloszyńska. W trybie awaryjnym, do czasu przylotu do Polski Charles i Douglas, z zespołem będzie podróżowała 17-letnia juniorka Katarzyna Misiuda.

Oczywiście Wisła to nie tylko gwiazdy z USA. Na rozegraniu jest kadrowiczka Paulina Pawlak i utalentowana 22-latka z Hiszpanii Cristina Ouvina. Z poprzednich sezonów wiemy, ile potrafią doświadczona Belgijka Anke De Mondt i Katarzyna Krężel. Ta czwórka w dwóch pierwszych spotkaniach (Wisła pokonała AZS Rzeszów 78:39 i Lidera Pruszków 62:58) rzucała średnio 36 punktów. Najlepszym strzelcem krakowianek - 11 pkt - jest ta, która na pewno ściągnie w sobotę do hali wielu kibiców - Justyna Żurowska. Jak tym razem koszykarka, która przez wiele lat była kapitanem i twarzą KSSSE AZS PWSZ, zagra przeciwko Gorzowowi? Pod koszami będzie mogła liczyć na wsparcie mierzącej 193 cm Węgierki Dory Horti, przeciwko której walczyliśmy w 2009 roku w Eurolidze, gdy ta reprezentowała jeszcze drużynę z Sopronu, oraz 32-letniej znanej środkowej z Chorwacji Petry Stampaliji. Jak widać po nazwiskach, nawet dziś Wisła to groźna siła. - Dlatego, aby się postawić, musimy stworzyć fantastyczne widowisko, a to tylko ucieszy kibiców. Marzę, aby hala jak za najlepszych dni znów pękała w szwach, przy takiej publiczności każdemu można postawić trudne warunki. I aby wynik był jak za najlepszych czasów, choć oczywiście doceniamy klasę rywalek. Na pewno jednak nie jesteśmy bez szans - zakończył Maciejewski.

Spotkanie KSSSE AZS PWSZ - Wisła Kraków rozpocznie się w hali przy ul. Chopina w sobotę o godz. 18.

Więcej o: