Wygrana nad Poznaniem i przegrana z Rzeszowem daje gorzowskim koszykarkom srebro

- Gdybyśmy wygrali ze złotymi medalistkami, to byłoby coś nie tak - usłyszeliśmy od naszej ekipy w podsumowaniu mistrzostw Polski AZS w grach zespołowych. Gorzowskie koszykarki kończą je na drugim miejscu. Na ekstraklasę potrzebujemy wzmocnień.
Fizyki nie oszukasz - tak można w skrócie opisać to, co działo się w środowym meczu KSSSE AZS PWSZ z AZS Rzeszów. U nas tylko trzy seniorki plus młodzież, beniaminek ekstraklasy już prawie w kompletnym, ligowym składzie. Kobiety wystraszyły dziewczęta, wykorzystały ogromną przewagę w strefie podkoszowej i pierwszą kwartę wygrały 19:2, praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Jeśli jeszcze komuś wydawało się, że jakoś przetrwamy, dodając we wrześniu do składu tylko Agnieszkę Skobel (po wyczerpującym sezonie miała dłuższe wakacje) i Katarzynę Dźwigalską (ma wkrótce dołączyć do drużyny po urlopie macierzyńskim), to jest w błędzie. Nie przetrwamy. - Rzeszów nie jest typowany na potentata elity, a przekonaliśmy się, ile dziś nas od tej drużyny dzieli. W Krakowie beniaminek z łatwością zabrał złoty medal. - Na pewno miała też znaczenie organizacja gry w ataku i obronie, rywalki pracują już ze sobą od dłuższego czasu, grały mocne sparingi z ligą rosyjską, a my się właściwie dopiero zbieramy - mówił trener naszych akademiczek Dariusz Maciejewski. - Braki kadrowe też były bardzo widoczne, bez dodatkowej siły i centymetrów daleko nie zajedziemy. Z naszymi pieniędzmi jakoś nie poszalejemy, ale zaraz powinniśmy mieć dla naszych fanów dobre wieści. Sytuacja nas trochę zmusiła, że wybieramy wzmocnienia z mozołem, zmienialiśmy koncepcje, zwlekamy do ostatniej chwili. Wierzę, że jednak trafimy samych ciekawych graczy.

Dwie solidne, zagraniczne koszykarki do strefy podkoszowej, a pełnią szczęścia byłoby także odciążenie Kasi Dźwigalskiej na pozycji numer jeden - taki jest plan maksimum zarządu gorzowskiego klubu i naszego sztabu szkoleniowego. Jeśli się uda go zrealizować, to będzie sukces. I drużyna na wojowanie w ekstraklasie znacznie groźniejsza. Taka, która z Rzeszowem już sobie poradzi.

W czwartkowym meczu o srebro gorzowianki ograły w Krakowie spadkowicza z elity - AZS Poznań. W końcówce był remis 50:50, ale to nasze akademiczki zdobyły cztery ostatnie punkty w tym spotkaniu. Turniej potwierdził, że dużą pociechę będziemy mieli z Agnieszki Makowskiej, która już teraz dużo brała na siebie w ważnych momentach na boisku. Za to spore zaległości ma Ola Drzewińska, jej doświadczenie też jednak wkrótce nam się przyda. Claudia Trębicka jest groźna, gdy trafia. Oby w sezonie pewność siebie i skuteczność jej nie zawodziły. Dalej młodzież, z ambicjami, ale i brakami. Pomoże, ale jeszcze nie jest gotowa, aby grać w seniorskim zespole pierwsze skrzypce. Dlatego z takim zaciekawieniem czekamy na ostatnie, ale jakże ważne transferowe wieści.

KSSSE AZS PWSZ - AZS RZESZÓW 38:61

KWARTY: 2:19, 10:11, 17:14, 9:17.

KSSSE AZS PWSZ: Makowska 21 (2x3), Trębicka 2, Witkowska 2, Kopciuch 0, Szajtauer 0 oraz K. Czarnodolska 11 (1), B. Jaworska 2, Drzewińska 0, Sobek 0.

KSSSE AZS PWSZ - INEA AZS POZNAŃ 54:50

KWARTY: 19:14, 16:14, 12:17, 7:5.

KSSSE AZS PWSZ: Makowska 12 (2x3), Trębicka 12 (2), Szajtauer 11, Witkowska 5, Kopciuch 0 oraz B. Jaworska 10, Drzewińska 2, K. Czarnodolska 2, Sobek 0, Stelmach 0.

Końcowa kolejność MP AZS: 1. AZS Rzeszów, 2. KSSSE AZS PWSZ Gorzów, 3. AZS UW Warszawa, 4. Inea AZS Poznań.