Trener Maciejewski, liderka Skobel i prezes Woźny grają w jednej drużynie

Czy nowe rozdanie pomoże gorzowskiej koszykówce wrócić na utracone pozycje? Zobaczymy. Cenne, że niedawny pesymizm i bezradność zastąpiły konkretne działania. - Chcemy w ciągu trzech lat wrócić do Euroligi i walki o najważniejsze tytuły, bić się o nie w nowej hali - zapowiedział Janusz Woźny, który właśnie został nowym prezesem KSSSE AZS PWSZ.
Woźny to znany w Gorzowie biznesmen, mocno zaangażowany w sport niepełnosprawnych. Od kilku sezonów zaczęliśmy go również widywać przy drużynie koszykarskiej. Dziś razem z komendantem miejskiej straży pożarnej Hubertem Harasimowiczem formalnie wszedł do zarządu klubu AZS PWSZ i zaraz potem został wybrany prezesem. - Będę uważnie słuchał wszystkich głosów, bo dopiero się uczę - przyznał Woźny. - Myślę jednak, że nowe rozdanie świadczy o profesjonalnych ruchach i wskazuje kierunek, w którym chcemy iść. Wkrótce zwołamy nadzwyczajne walne zebranie klubu i powiększymy zarząd do 12 osób. Jesteśmy w trakcie walki o budżet, drużynę, a później również o halę. Coś tam udało mi się w sporcie zbudować i liczę, że podobnie będzie tym razem. Czasami trzeba zrobić trzy kroki do tytułu, aby potem pójść pięć do przodu. Najpóźniej za trzy lata chcielibyśmy znów walczyć o czołowe miejsca w ekstraklasie i grać w Eurolidze.

Klub właśnie podpisał nową umowę ze sponsorem tytularnym - Kostrzyńsko-Słubicką Specjalną Strefą Ekonomiczną. Do kasy wpłyną podobne pieniądze jak w zakończonym niedawno sezonie, czyli ok. 300 tys. zł. Od lipca w klubie ma zacząć również pracować, wybrany w konkursie menadżer. - Dzięki współpracy z koszykarkami wizerunek Strefy wyłącznie zyskuje, dlatego nie ma powodu, abyśmy mieli coś zmieniać - powiedział prezes firmy Artur Malec. - Przede wszystkim życzymy naszej drużynie, aby jak najszybciej wróciła na drogę sukcesów.

W ciągu dwóch lat, m.in. przez błędne, finansowe decyzje miasta, gorzowska drużyna zupełnie niepotrzebnie spadła z podium na siódme miejsce. W trakcie ostatniego sezonu zaczęto nawet poważnie rozważać, czy AZS PWSZ w ogóle będzie grał dalej w ekstraklasie. Na szczęście czarny scenariusz się nie sprawdził. Do tego zostają w zespole dwa bardzo ważne ogniwa. Trener Dariusz Maciejewski ostatecznie odrzucił wszystkie zagraniczne i krajowe oferty, a do tego pobił swój kolejny, prywatny rekord świata - zatrzymał w Gorzowie liderkę Agnieszkę Skobel.

Musimy być cierpliwi, bo nagle nie będziemy mieli zespołu podbijającego Polskę i Europę, ale znów powinna to być ekipa, której nie będziemy się wstydzić. - W ostatnich tygodniach przekonałem się, że koszykówka w Gorzowie jednak jest wielu ludziom potrzebna - powiedział Maciejewski. - Dlatego długo nie zastanawiałem się i zostałem w moim klubie, w rodzinnym mieście. Namówiłem też do pozostania Agnieszkę. Na razie to jest roczna umowa, ale jeśli zawodniczka zobaczy, że znów tworzy się w AZS PWSZ coś fajnego, to na pewno ta współpraca będzie kontynuowana. Prosiła tylko o porządną pracę na treningach i zespół grający o coś. To najlepiej o niej świadczy. Szczęśliwą mamą Dawida jest już Kasia Dźwigalska, która dołączy do nas w trakcie sezonu, mamy także umowę z Claudią Trębicką. Finalizujemy również rozmowy z dwoma kolejnymi Polkami. Jedna z nich aktualnie występuje w reprezentacji kraju, a druga może być ciekawym nabytkiem, przyjedzie do nas z zagranicy, w polskiej lidze jeszcze nie występowała. Nazwiska ogłosimy wkrótce. Oczywiście będzie z nami cała grupa naszej młodzieży. Intensywnie pracujemy również nad poszerzeniem szkolenia podstawowego, aby jak najmocniej w kolejnych latach czerpać do seniorskiego zespołu z własnych źródeł. Do tego chcielibyśmy dołożyć dwie lub trzy koszykarki zagraniczne. Jakie? O tym jeszcze nie rozmawialiśmy, wszystko będzie zależało od pieniędzy. Nie wykluczam, że wśród nich będą również te, które były z nami w ostatnim sezonie.