Koszykówka: W Gorzowie zostają trener i liderka? "To nie będzie drużyna tylko na przetrwanie"

Lepsze wieści z miasta, które chce stawiać na koszykówkę, a w dłuższej perspektywie myśli o budowie nowej hali, nareszcie trochę optymizmu z gorzowskiego klubu i w nadchodzącym sezonie minimum walka o czołową ósemkę. Do pełni szczęścia jeszcze daleko, ale wygląda, że KSSSE AZS PWSZ rozgonił najciemniejsze chmury.
Wciąż mamy w pamięci marcowe spotkanie gorzowskiej rodziny koszykarskiej, gdzie radzono: co dalej? Wtedy bardzo trudno było o jakikolwiek optymizm, choć wiceprezydent Gorzowa Alina Nowak twierdziła, że miasto wcale nie odwraca się od sportu i także od koszykówki. - Wcześniej spotykaliśmy się mniej więcej w tym czasie, aby gratulować sobie awansu do wielkiego finału i zagrzewaliśmy się przed bojami o złoto - wspominał wiceprezes AZS PWSZ Ireneusz Madej. - Nie było szans na utrzymanie się na najwyższym poziomie, gdy wsparcie z miejskiego budżetu w ciągu kilkunastu miesięcy nieoczekiwanie zostało zmniejszone aż dziesięć razy. Takich niespodzianek nie wytrzymałaby żadna firma, niestety musiało to się odbić na naszych wynikach i możliwościach. Mimo drastycznych cięć składu zespół do końca rozgrywek walczył bardzo dzielnie, zajął siódmą pozycję. Na pewno nie zawiódł naszych wiernych kibiców.

Pesymistą był też wtedy trener Dariusz Maciejewski: - Strasznie to przeżywam, bo dziś nie widzę żadnych znaków wskazujących na szansę szybkiego powrotu na szczyt. Ci, którzy codziennie są ze mną najbliżej, wiedzą jak to mnie boli, że w moim mieście cały sport, nasza wspólna duma, który tyle razy dawał nam wiele pozytywnych emocji i radości, nagle został zepchnięty na zupełny margines. Po prostu nie potrafię, nie umiem się z tym pogodzić. Czy gorzowska drużyna koszykarek, wspierana i dopingowana przez miasto, zagra jeszcze w porządnej hali o najwyższej cele?

W Polsce zaczęto już mówić, że seniorska drużyna AZS PWSZ za chwilę całkowicie się rozpadnie. Maciejewski w Rosji, a może w CCC Polkowice? Nikt już nie pytał o Gorzów, bo to wydawało się nierealne. - To prawda, że pod koniec sezonu i zaraz po nim byłem już prawie dwiema nogami gdzie indziej - nie ukrywał nasz szkoleniowiec, uznawany za ikonę gorzowskiego klubu. - Zbyt wiele było sygnałów, że w mieście koszykówka na dobrym poziomie nikogo nie interesuje. Z bardzo ciężkim sercem skłaniałem się do przyjęcia nowego wyzwania. Po tych wszystkich latach, kiedy pracą i przede wszystkim wynikami zasłużyliśmy sobie na inne podejście i traktowanie, nie wyobrażałem sobie prowadzenia zespołu w moim rodzinnym mieście w dramatycznej walce o utrzymanie.

Sponsorzy i ludzie pomagający gorzowskim koszykarkom niedawno spotkali się ponownie. Nadal jest z nami Maciejewski, a do tego usłyszeliśmy, że... - Jest wszystko na dobrej drodze, aby została z nami liderka drużyny - poinformował wiceprezes Madej. - W tej chwili nie będę wymieniał innych nazwisk, bo przede wszystkim trwa ciężka walka o budżet, o zmianę klimatu wokół koszykówki, o przekonanie jeszcze raz, że naprawdę warto. AZS PWSZ jest i zrobimy wszystko, aby nadal był sportową dumą i wizytówką Gorzowa?

Co się zmieniło, że ze sportowej czarnej dziury nasza drużyna w dwa miesiące wróciła na perspektywiczne pozycje, w których poza boiskiem KSSSE AZS PWSZ nadal rządzi Dariusz Maciejewski, a kosze dla Gorzowa dalej zdobywa Agnieszka Skobel? - Otuchy dodali mi ludzie skupieni wokół klubu - opowiadał trener. - W tych trudnych czasach wszyscy stanęli za koszykówką murem. To musiało dać do myślenia. Z czasem sam ponownie zaangażowałem się w rozmowy z naszymi darczyńcami, z przedstawicielami miasta. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem, ale na pewno dziś jestem znacznie bliżej podjęcia decyzji o dalszej pracy w AZS PWSZ. Widać światełko w tunelu, że jeśli teraz przetrwamy najgorsze, to kolejne sezony znów mogą być tylko lepsze. Jest nadzieja, że wszystko dobre, co robimy w klubie będzie ważne nie tylko dla naszych znakomitych kibiców, którzy w krytycznym momencie bardzo pomogli mi i ludziom z zarządu to wszystko przetrwać, ale również ponownie stanie się ważnym, pozytywnym wizerunkiem sportowego miasta.

Maciejewski mocno przyłożył rękę do tego, aby dalej zaufała gorzowskiemu klubowi Agnieszka Skobel. Aby postawić kropkę nad "i" potrzebny jest odpowiedni budżet, nad którym ludzie z AZS PWSZ intensywnie pracują. Wiadomo, że po urodzeniu dziecka chce wrócić na boisko Katarzyna Dźwigalska. Alli Smalley, Lyndra Weaver, Paris Johnson... We wciąż luźnym planie kadrowym na sezon 2011/12 przewijają się również nazwiska tych osób, które reprezentowały nasze barwy w ostatnich rozgrywkach. Nie zagra już za to dalej dla nas Agnieszka Kaczmarczyk - poinformował klub, że szuka nowego wyzwania. Prowadzone są rozmowy z innymi Polkami, także z tymi, które do tej pory grały u nas, ale nie tylko. - Mam nadzieję, że wystawimy jesienią zespół, który będzie mógł sobie postawić jakiś konkretny cel - stwierdził Maciejewski. - Gdzieś tam słoneczko faktycznie przebiło przez chmury, ale na konkrety jeszcze trochę musimy poczekać.

Impuls do działań dały przedstawicielom klubu wieści z miasta i otwarty dialog z szefem sportu Tomaszem Kucharskim. Koszykówka ma być jedną z kilku dyscyplin, na którą postawi Gorzów. Kryteriami doboru to popularność wśród mieszkańców, a także porządna piramida szkoleniowa. Co ważne, współpraca z klubami ma być nawiązywana nie na miesiące, ale lata. Takiego ruchu sportowcy oczekują, aby zimą nie zaskakiwano ich drastycznymi cięciami budżetu. Oby te plany miały jakiś konkretny finał, a nie pozostały tylko pobożnym życzeniem. Takim niestety wydają się być na dzisiaj - patrząc na budżet Gorzowa - rozmowy o nowej hali. Do tego potrzeba długofalowych konkretnych działań i przede wszystkim pieniędzy. Jednego i drugiego w kontekście hali na razie w naszym mieście zupełnie nie ma.