Gorzowskie koszykarki siódme w Polsce, ale dla kibiców i tak AZS PWSZ jest wielki

Po ostatnim spotkaniu ligowym w sezonie 2011/12 przede wszystkim zapamiętamy w jaki sposób nasz zespół pożegnali fani akademiczek - pod halą urządzili im krótką fetę jak dla mistrzyń Polski. - W takim momencie zapominasz o wszystkich trudnościach - przyznał trener Dariusz Maciejewski.
Mniej więcej rok temu w szampańskich humorach wracaliśmy z Gdyni. Tam gorzowianki wyrwały koszykarkom Lotosu brązowy medal. Mimo trudności organizacyjnych, cięć składu, nasz zespół nie poddał się, walczył do końca. Był o włos od sprawienia olbrzymiej sensacji, jaką byłoby pokonanie CCC Polkowice - piąty mecz o wielki finał przegraliśmy po dogrywce. Medalowy sukces - czwarty z rzędu! - zaczęliśmy świętować jeszcze w gdyńskiej hali (ciekawe kiedy u nas zagramy w podobnych warunkach), a potem kibice przygotowali dla zawodniczek AZS PWSZ niespodziankę na parkingu, w połowie drogi do domu. Wspólnym śpiewom i tańcom nie było końca. Te wspomnienia na pewno utkwiły w głowach fanów gorzowskiej koszykówki na zawsze...

W sobotę nasze akademiczki kończyły ósmy sezon w ekstraklasie. Tym razem nie było powodów do wielkiej radości. Przez problemy nie tylko koszykarek, ale prawie wszystkich, gorzowskich sportowców, o których nieustannie piszemy w "Gazecie" od kilkunastu miesięcy, nie mieliśmy wielkich szans na medal. - Kilka procent - tak uczciwie swój zespół, po kolejnych, zimowych, drastycznych cięciach oceniał trener Dariusz Maciejewski. Choć w naszej drużynie zostało tylko pięć kontraktowych zawodniczek, walczyliśmy ze wszystkich sił. I znów byliśmy blisko niespodzianki w starciu z wielkimi Polkowicami. Zdobyliśmy o wiele mocniejszy finansowo i kadrowo Pruszków, w meczach o siódme miejsce dwa razy pewnie ograliśmy ŁKS Łódź. Za to całej drużynie jeszcze raz dziękowali kibice, tym razem pod halą przy Chopina. Za charakter, nieustępliwość, niezłomność...

Wynik rewanżu z łodziankami był znany już przed meczem, bo rywalki przez kłopoty organizacyjne, wystawiają w ostatnich spotkaniach młodzieżowy skład. Dlatego nasz szkoleniowiec również o wiele więcej minut dał tym najmłodszym. Claudia Trębicka zdobyła 16 pkt, Kasia Jaworska i Justyna Maruszczak po osiem. Zagrały też Klaudia Czarnodolska, Magdalena Szajtauer i Natalia Sobek.

Trener Maciejewski ostatnie słowo dedykował jednak gorzowskiej liderce: - Mimo wielkiej przewagi bardzo fajnie pograła dziś Agnieszka Skobel. Pokazała, że nawet w takim meczu można zaangażować się, pobronić. W tej sposób super spięła swój najjaśniejszy sezon w naszych barwach. Po tym właśnie poznaje się profesjonalistę.

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - ŁKS SIEMENS AGD ŁÓDŹ 80:46

KWARTY: 23:16, 19:15, 14:9, 24:6

Pierwszy mecz 97:54 dla AZS PWSZ. Gorzów zajmuje 7. miejsce, a ŁKS 8. lokatę.

KSSSE AZS PWSZ: Kaczmarczyk 13 (1x3), Skobel 11 (1), Weaver 8, Smalley 6 (2), Johnson 6 oraz Trębicka 16 (4), K. Jaworska 8, Maruszczak 8 (2), Chaliburda 2, K. Czarnodolska 2, Szajtauer 0, Sobek 0.

ŁKS: Kenig 16, Kowalczyk 11, Zarańska 2, Gortat 2, Morawiec 1 oraz Pisera 14 (1x3), Danych 0.