To już praktycznie przesądzone. Nasze koszykarki aktualnie siódmą siłą w Polsce

W pierwszym spotkaniu o 7. miejsce w koszykarskiej ekstraklasie kobiet gorzowianki gromią młodzieżowy zespół ŁKS w Łodzi 97:54 i podobnego wyniku spodziewamy się w najbliższą sobotę w naszej hali.
Najpierw ŁKS był rewelacją rozgrywek. Pamiętamy, gdy jeszcze na początku grudnia ubiegłego roku ogrywał u siebie występującą wtedy w mocniejszych i szerszym składzie drużynę KSSSE AZS PWSZ Gorzów 84:70. Ostatecznie to właśnie łodzianki, a nie ekipa z Bydgoszczy, awansowały do czołowej ósemki elity, zapewniając sobie w ten sposób utrzymanie na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Dalej w ŁKS niestety nie było już wcale elitarnie. Przez chroniczny brak funduszy, który towarzyszy tej drużynie wcale nie od tego sezonu, odeszły wszystkie koszykarki zagraniczne. Polkom przyplątały się kontuzje i nasze dzisiejsze rywalki nie zebrały składu na drugi mecz ćwierćfinału play-off z Wisłą Kraków. Kolejnego walkowera oddać nie mogły, bo automatycznie wypadłyby z ligi. W składzie pojawiła się zatem cała grupa juniorek starszych oraz juniorek i tymi siłami ŁKS dogrywa sezon - najpierw z ROW Rybnik, a teraz z KSSSE AZS PWSZ. Szans na jakiekolwiek nawiązanie walki już nie ma. Nasze przeciwniczki przynajmniej za środowe starcie nie poniosą dodatkowych kosztów, bo miały w składzie 11 zawodniczek. Wcześniej, gdy brakowało im graczy do meczowej dziesiątki, za każde puste miejsce w protokole naliczano im karę 500 zł. To też trzeba będzie po sezonie zapłacić...

Mimo takich perspektyw, trener gorzowianek nie zastosował żadnej taryfy ulgowej. Nasz zespół pojechał do Łodzi dzień przed meczem i rozpoczął mecz swoją najsilniejszą piątką. - Naszą pracę, która jest również naszą pasją, od początku do końca zamierzamy traktować poważnie, bo po tym również poznaje się profesjonalistów i nie chodzi tu o jeden, konkretny dwumecz z ŁKS - mówił Dariusz Maciejewski. - Co z tego, że nie gramy o medal, a o siódme miejsce. To też jest do wygrania. Tak samo jak zakończenie sezonu w dobrym stylu, który ludzie zapamiętają. Pokonaliśmy Pruszków w jego hali, teraz zamierzamy do tego dorzucić jeszcze dwa zwycięstwa.

O to nie będzie trudno. Z tych doświadczonych łodzianek próbowała nam się w środę stawiać 33-letnia Katarzyna Kenig. Można powiedzieć, że była grającym trenerem ŁKS, bo to przecież ona wcześniej była wpisywana do protokołu jako szkoleniowiec. Gdy i za to zaczęły grozić kary, łodzianie wreszcie dopełnili formalności, aby zespół i na papierze mógł prowadzić Witold Bak. Kenig zeszła z boiska dopiero w 38. min, była blisko double-double - 11 pkt, 8 zbiórek. Nie w pełni sił zaczęła mecz Olga Urbanowicz i wytrwała tylko niespełna 10 min. Reszta zależała od łódzkiej młodzieży, która na przykład w drugiej kwarcie miała tylko 12 proc. celności rzutów z gry, ale za to wygrała trzecią część spotkania. 8 pkt rzuciła 19-latka Gortat. Zuzanna. Córka Zdzisławy, w przeszłości też koszykarki, dziś pracującej z młodzieżą. Z najlepszym polskim zawodnikiem Marcinem Gortatem, występującym w zawodowej lidze NBA, łączy je tylko zbieżność nazwisk, ale i miłość do basketu.

Agnieszka Skobel otworzyła mecz od asyst do Agnieszki Kaczmarczyk i Paris Johnson. Wreszcie swoimi punktami podwyższyła wynik na 6:0 dla akademiczek. Przewaga naszej drużyny nie podlegała dyskusji. Zbiórki, asysty, przechwyty, do tego 56-procentowa skuteczność... Nie było koszykarskiego elementu, w którym gorzowianki by w tym spotkaniu nie dominowały. Pod koniec drugiej kwarty i po naszej stronie były razem na boisku Claudia Trębicka, Katarzyna Jaworska oraz Justyna Maruszczak...

Sobotni rewanż - godz. 18 - nie może wyglądać inaczej, bo sportowa siła ŁKS przecież nagle nie wzrośnie. Ten mecz będzie jednak ważny dla koszykarskiego Gorzowa. Pożegnamy w nim zespół, który mimo trudności oraz osłabień wielokrotnie podjął walkę i na pewno wstydu nam nie przyniósł. Za to tej drużynie trzeba powiedzieć "dziękujemy"!

ŁKS SIEMENS AGD ŁÓDŹ - KSSSE AZS PWSZ GORZÓW 54:97

KWARTY: 11:20, 7:25, 21:19, 15:33.

ŁKS: Kowalska 13 (2x3), Kenig 11 (1), Zarańska 8 (1), Urbanowicz 3, Morawiec 0 oraz Gortat 8 (1), Danych 5 (1), Pisera 4, Kowalczyk 2.

KSSSE AZS PWSZ: Kaczmarczyk 21 (2x3), Skobel 20 (2), Weaver 20, Johnson 17, Smalley 4 oraz Trębicka 8, Maruszczak 5 (1), K. Jaworska 2.