Do przerwy osiem "oczek" przewagi koszykarek z Pruszkowa [ZDJĘCIA]

Drużyna KSSSE AZS PWSZ Gorzów oddaliła się od piątej pozycji na koniec sezonu. Przegrała u siebie z Liderem Pruszków 68:76. - Poprawimy błędy i w sobotnim rewanżu jeszcze spróbujemy odrobić te straty - zapowiedziała nasza kapitan Agnieszka Kaczmarczyk.
- Kibice na pewno nie są zawiedzeni, bo oba zespoły w meczu właściwie już bez wielkiej stawki stworzyły naprawdę fajne, ciekawe widowisko - komplementował obie ekipy trener Lidera Adam Prabucki. Choć koszykarki z Gorzowa i Pruszkowa przegrały rywalizację o czołową czwórkę, sezon ewidentnie się dla nich jeszcze nie skończył i piąte miejsce też ma znaczenie. Dla Lidera będzie to powtórzenie najlepszej lokaty w krótkiej, ekstraklasowej historii klubu, a dla osłabionych zimą akademiczek taka mała nagroda pocieszenia za to, co w ostatnich kilkunastu miesiącach dotyka gorzowską koszykówkę.

Na papierze znacznie groźniej wyglądał Lider, przede wszystkim dysponujący o wiele szerszym, wartościowszym składem, i w środowy wieczór pokazał swoje atuty. Gospodynie bardzo żałowały pierwszej połowy, a właściwie tego, że nie upilnowały Amerykanki Laurie Koehn, która trafiła sześć z siedmiu rzutów za 3 pkt! KSSSE AZS PWSZ przegrywał do przerwy 35:48. - Bierna obrona kosztowała nas niestety bardzo wiele - przyznał trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - Wnioski z tych dwóch kwart spróbujemy przenieść również na następny pojedynek. Straty nadal są, ale niezbyt wielkie. Jeśli w rewanżu dobrze wejdziemy w mecz to wciąż mamy szansę wywalczyć sobie prawo gry o piątą lokatę.

W Maciejewskiego i gorzowianki nadzieję tchnęła druga część - akademiczki wygrały trzecią i czwartą kwartę. Dobrze pilnowana przez Agnieszkę Skobel Koehn, dołożyła już tylko dwa "oczka". Wygraliśmy walkę na tablicach, popełniliśmy mniej strat. W końcówce gospodynie przegrywały już minimalnie - 62:66, 64:68, wreszcie 66:70. I miały jeszcze co najmniej cztery bardzo dogodne sytuacje, z których pudłowały. 37 proc. rzutów z gry, przy 45. proc. Lidera to był spory problem gorzowianek w tym spotkaniu. Do wykonania trudnej misji, czyli pokonania pruszkowianek w ich hali, potrzebna będzie znacznie lepsza skuteczność. - Mamy dopiero połowę tej rywalizacji, reszta w sobotę u nas - podsumowała Koehn, świadoma tego, że dalej też łatwo nie będzie. - Mamy jakąś zaliczkę, ale nie wolno nam uwierzyć, że awans już wygrałyśmy. Czekamy na Gorzów w Pruszkowie.

W drugim pojedynku o miejsca 5-8 ŁKS Łódź przegrał z ROW Rybnik 53:61. Mecze rewanżowe w najbliższą sobotę.

KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - MATIZOL LIDER PRUSZKÓW 68:76

KWARTY: 16:24, 19:24, 18:16, 15:12.

KSSSE AZS PWSZ: Skobel 20 (1x3), Johnson 18, Weaver 13, Smalley 12 (1), Kaczmarczyk 3 oraz K. Jaworska 2, Trębicka 0.

Lider: Koehn 24 (6x3), Colson 13, Trofimowa 6, Williams 4, Chomać 2 oraz Wielebnowska 10 (2), Oha 8, Pietrzak 5 (1), Rozwadowska 4, Tomiałowicz 0, Bednarek 0.