Po trzykroć złota Polska [WIDEO, FOTOREPORTAŻ]

Co za turniej, jakie emocje! Na początku nasi jechali tak słabo, że o złocie nawet nikt nie myślał. W takich momentach polska kadra zawsze może liczyć na Tomasza Golloba. To on znów porwał biało-czerwonych do wielkich rzeczy. Polska żużlowa drużyna mistrzem świata trzeci raz z rzędu!
Wyczyn, jakiego dokonali biało-czerwoni, docenił uwielbiany w Gorzowie Australijczyk Jason Crump: - Chyba jeszcze nigdy nie jechałem w tak ciekawym, drużynowym finale jak ten pierwszy w historii na stadionie im. Edwarda Jancarza. Jest smutek, że po superpoczątku oddaliśmy złoto Polakom, chcieliśmy je zadedykować Leighowi Adamsowi. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, z jak wyjątkowym zespołem przegraliśmy. Trenera Marka Cieślaka doskonale poznałem, gdy przez lata współpracowaliśmy we Wrocławiu. Spokojnie należy mu się tytuł magika. Dziś jeszcze raz sprawdziły się jego sztuczki. No i oczywiście znów wielki był Tomasz Gollob. Wszyscy wiedzą, jak trudno go powstrzymać, szczególnie, gdy ściga się na swoim domowym torze. Właściwie w pojedynkę szybko nas dogonił.

Niesatysfakcjonujący start

Na początku imprezy widzom, głównie w biało-czerwonych barwach, w specyficzny sposób przedstawił się sędzia Jim Lawrence. Ależ dobre oko ma ten angielski policjant. Trzeci wyścig powtarzał nawet dwa razy, bo według niego start był niesatysfakcjonujący. Włączał czerwone światło i przerywał walkę, gdy tylko ktoś zbyt wcześnie, choć minimalnie, ruszył się pod taśmą. Dobrze, że arbiter zaraz odpuścił, bo jeszcze chwila i atmosfera finału prysłaby zupełnie, a imprezę kończylibyśmy nie po trzech, a pewnie po pięciu godzinach.

Polaków zdeprymowały nie decyzje sędziego, a niezwykle twardy tor, na którym praktycznie przez całe zawody o wszystkim decydował perfekcyjny wyjazd spod taśmy. Przez osiem wyścigów nasi ani razu nie wygrali, za to zdążyli przywieźć już dwa zera. I sensacyjnie zamykali stawkę finału, do Australii mieli już 8 pkt straty. Z gardeł kibiców wciąż wyrywało się: "Polska! Polska!", ale były też pierwsze gwizdy.

Asy przebijamy "jokerem"

Start do dziewiątego wyścigu. Gollob znów słabiej, na pierwszym wirażu jest jeszcze czwarty. Za chwilę warto skupić się na trybunach - na prostej kapitan kadry Polski i Stali Gorzów mija kolejnych rywali, jakby ci stali w miejscu, a kibice miejsce po miejscu podrywają się do góry. Jest pierwsza biało-czerwona "trójka"! W parkingu chwila konsultacji Golloba z Cieślakiem i jest decyzja: jedzie polski "joker", jeszcze raz kapitan. Wygrywa za 6 pkt! Reszta naszych już wie, że tego momentu nie można przegapić. Ucieka szybko rywalom Jarosław Hampel, mocno poobijany we wcześniejszym wypadku, kolejny raz wygrywa Gollob, a Piotr Protasiewicz - kapitan Falubazu Zielona Góra - pokazuje reszcie stawki, jak odważnie i skutecznie można pojechać z czwartego pola, tuż przy ogrodzeniu. Po 13 wyścigach mamy już 26 pkt, a Australia - 23! Duńczycy i Szwedzi w tym momencie mogą liczyć jedynie na brąz. A kto mistrzem?

Dalej pojechali wszyscy

Nasi najgroźniejsi rywale to nie tylko Crump, ale również Chris Holder i Troy Batchelor. Głównie dzięki nim, po 17 wyścigach, Australia odzyskuje prowadzenie, moment wygrywa z Polakami 32:29. To jednak gospodarze pokazują, że mają w talii pięć asów, a nie tylko dwa czy trzy. Swoje zwycięstwa dorzucają Krzysztof Kasprzak i Janusz Kołodziej. Tego nie możemy już przegrać!



W przedostatnim wyścigu nic nie daje australijski "joker", bo daleko z przodu jedzie Hampel, który pięknie wykorzystuje wyjątkowo korzystne w drugiej fazie turnieju czwarte pole startowe. To już pewne, jesteśmy mistrzami świata trzeci raz z rzędu! Na deser mamy nareszcie ściganie. Oglądamy fenomenalny pojedynek Golloba z Crumpem, oczywiście wygrany przez naszego kapitana. Podium, medale i wreszcie puchar wręczany przez samego Ove Fundina, pięciokrotnego, indywidualnego mistrza świata - główne, drużynowe trofeum nosi jego imię. I obietnice naszych: chcemy wygrywać dalej! I czwarty raz, i piąty! Taki finał zrekompensował wszystkie wcześniejsze narzekania na poziom DPŚ. Czas pomyśleć nad zmianą zasad. Te ostatnie, silne, żużlowe ekipy powinny spotykać się częściej niż tylko raz w roku.



Trener Marek Cieślak:

Wypada się tylko cieszyć, że nos nadal mi dopisuje, bo zawodnicy, których wybrałem, po całości zapracowali na trzeci z rzędu puchar świata. A łatwo nie było, bo przecież widzieliście, że większość z nich w tym sezonie ściga się "w kratkę". Decyzja o "jokerze" już w drugiej serii startów była oczywistym pociągnięciem. Czułem, że po wygranym wyścigu, w kolejnym starcie Tomek Gollob sobie poradzi, a Piotrek Protasiewicz nie obrazi się, bo dobro drużyny jest najważniejsze. Minęła chwila i już nie byliśmy z tyłu, a na czele. Świetni Australijczycy naciskali, ale gdy moi w komplecie zaczęli wygrywać, dotarło do mnie, że tego złota i tym razem nikomu nie oddamy.

Tomasz Gollob:

Niewiarygodny, wspaniały wieczór, tak naprawdę chciałbym, aby wcale się nie skończył. Początek to był koszmar, świetnie przygotowani Australijczycy, my również bardzo dobrze nastawieni, ale oglądający plecy rywali. I nagle przełom. Przed wyścigiem w roli "jokera" chodziło mi po głowie, że liczy się tylko 6 pkt, bo inaczej już teraz możemy wszystko przegrać. Udało się. To również dzięki wspaniałym kibicom, którzy nawet w najtrudniejszym momencie nas mocno wspierali. Mają swoją cząstkę złota. Potwierdziło się, że w tegorocznym drużynowym finale, aby wygrać, trzeba będzie wspiąć się na wyżyny. Zwyciężyliśmy, bo byliśmy zespołem z prawdziwego zdarzenia. W decydujących momentach każdy dorzucił ważne punkty.

WYNIKI:

1. Polska - 51 pkt: Krzysztof Kasprzak 8 (2,1,0,3,2), Jarosław Hampel 11 (2,0,3,3,3), Tomasz Gollob 17 (1,3,6!,3,1,3), Piotr Protasiewicz 8 (0,-,3,2,3), Janusz Kołodziej 7 (1,1,0,3,2).

2. Australia - 45 pkt: Jason Crump 13 (3,3,2,3,2), Darcy Ward 4 (w,2,1,0,1), Troy Batchelor 10 (3,0,2,2,3), Davey Watt 3 (1,0,1,1,0), Chris Holder 15 (3,3,2,3,4!).

3. Szwecja - 30 pkt: Andreas Jonsson 1 (1,0,0!,0,-), Fredrik Lindgren 12 (3,1,3,2,2,1), Antonio Lindback 8 (0,3,2,1,1,1), Jonas Davidsson 2 (2,0,0,-,-), Thomas H. Jonasson 7 (0,2,2,1,2).

4. Dania - 29 pkt: Mads Korneliussen 3 (0,2,1,0,-), Bjarne Pedersen 3 (1,2,0,-,0), Niels Kristian Iversen 8 (2,1,1,1,3), Nicki Pedersen 5 (3,1,1,0,0,u), Kenneth Bjerne 10 (2,2,3,0!,2,1).