Sport.pl

Koszykówka: Cztery gorzowianki jadą na mistrzostwa Europy!

Wiemy już, że w rozpoczynającym się w najbliższą sobotę europejskim czempionacie Polskę będą reprezentować cztery zawodniczki, które w ostatnim sezonie grały w KSSSE AZS PWSZ Gorzów!
Na tą chwilę tylko Justyna Żurowska zdecydowała, że dalszą karierę chce kontynuować w jednym z zagranicznych, euroligowych klubów. W kadrze gorzowianina Dariusza Maciejewskiego ma być jedną z kluczowych, pierwszopiątkowych postaci. W czternastce, która od najbliższej soboty w katowickim Spodku będzie próbowała ziścić swoje najskrytsze marzenia (do każdego meczu będzie zgłaszanych 12 zawodniczek) i powalczyć o medal ME, a także o przepustkę na igrzyska olimpijskie w Londynie, znalazły się również Katarzyna Dźwigalska, Agnieszka Kaczmarczyk i Agnieszka Skobel. - Zespołowość musi być na tym turnieju naszą siłą, dlatego liczę na korzyści od każdej dziewczyn - stwierdził szkoleniowiec reprezentacji i AZS PWSZ. - Mecze towarzyskie pokazały, że w każdej chwili może zaistnieć ktoś inny, dołożyć ważną cegiełkę do sukcesu. Na takie poważne wsparcie liczę także od gorzowianek.

Ostatnie zgrupowanie w Szczyrku Polki kończyły dwoma sparingami z Litwą, której w najbliższych ME marzy się walka o jeden z medali. Pierwsze spotkanie, po przeciętnej grze, reprezentantki minimalnie przegrały. W drugim było już dużo lepiej, ważny impuls dała nasza Kaczmarczyk. Biało-czerwone prowadziły przez cały mecz, do 20 strat, które były efektem ciągłego zgrywania ekipy, dołożyły jednak również aż 22 asysty. Z bardzo dobrej strony pokazała się krakowianka Ewelina Kobryn (11 pkt i 10 zbiórek w 35 min), która nadrabia stracony czas po nieudanym epizodzie w WNBA. Swoją dominacją pod koszami otwierała dobre pozycje dla innych graczy. To ma być silna broń Polek. - Po pierwszym spotkaniu byłem z dziewczynami zupełnie szczery - opowiadał trener Maciejewski. - Wykonaliśmy zbyt wiele pracy, aby nasza gra wyglądała tak jak wyglądała. Wiedziałem jednak, że dzień później wypadniemy znacznie lepiej i nie myliłem się. Z tymi dobrymi momentami w głowach spotkamy się już przed samymi mistrzostwami.

Bardzo wielu przyjaciół i fanów ma wciąż w Gorzowie nasza wychowanka Agnieszka Szott, dziś już szczęśliwa mama, grająca dla Bydgoszczy - wyjechała tam za swoją miłością. Nie porzuciła miłości do koszykówki, wciąż marzy o występie na igrzyskach. Trener Maciejewski wiedział, że dziewczyna, którą prowadzi od dziecka, wciąż może znakomicie pomóc kadrze. W drugim spotkaniu z Litwą w 19. min rzuciła 12 pkt, popsuła tylko jeden rzut. W jej przypadku ściskajmy kciuki tylko za jedno: za zdrowie. Zakładamy, że limit kontuzji, które "Pysi" zabrały już parę marzeń, w jej przypadku został dawno wyczerpany. - Wierzcie w nas, bo wtedy wiemy, że możemy wszystko - apelowała koszykarka w jednym z ostatnich wywiadów. - Do tej pory tak to wyglądało, jakby tych mistrzostw w Polsce wcale miało nie być. Wiem jednak, że nasi kibice znów nie zawiodą, a my odwdzięczymy się im walką na całego. Po to podjęliśmy się tego trudnego wyzwania i włożyłyśmy w to kawał ciężkiej pracy.

W niedzielne przedpołudnie kadrowiczki jeszcze miały ostatnie zajęcia, a kilka godzin później gorzowska część reprezentacji pruła już autostradą, aby spędzić chwilę czasu z bliskimi. Skupić się na tym wielkim, co za chwilę przed nimi. W środę spotkanie w Katowicach, dwa treningi w Spodku, a potem już tylko gra o wszystko.

Dzień przed pierwszym spotkaniem Polek na ME z Czarnogórą, w Ząbkach pod Warszawą odbędzie się pogrzeb Małgorzaty Dydek. Nasza kadra także podczas spotkań z Litwą, na znak żałoby, grały z kirem na koszulkach. W 1999 r. reprezentacja pań, z fantastycznym "Ptysiem" na czele, również w katowickim Spodku, święciła wielki triumf - sięgała po złoty medal.

POLSKA - LITWA 63:48 (18:17, 15:9, 9:14, 21:8)

Zdobycze gorzowianek: Agnieszka Kaczmarczyk 6, Justyna Żurowska 3 (1x3).

POLSKA - LITWA 61:65 (17:16, 11:18, 13:16, 20:15)

Zdobycze gorzowianek: Żurowska 13, Katarzyna Dźwigalska 4, Agnieszka Skobel 0.