Koszykarskiego awansu nie zmarnujmy!

Rok, w którym podupadł gorzowski sport, miał w sobie jeden wyjątek od złej reguły. Po latach starań do rozgrywek centralnych przebili się koszykarze z Gorzowa. Tyle że dziś i oni z trwogą patrzą w przyszłość.
Gdy zabrakło kasy z ratusza, gorzowskim drużynom szybko zabrakło sportowej klasy. Najbrutalniej życie obeszło się z zespołem pierwszoligowych piłkarzy nożnych GKP. Ich drużyna została rozwiązana przed zakończeniem sezonu, choć sytuację w tabeli miała przyzwoitą. Piłkarze ręczni spadli z ekstraklasy, głównie dlatego, że w trakcie trwania rozgrywek musieli pozwolić odejść tym, którzy zarabiali najwięcej. Walka gorzowskich siatkarzy o awans do ekstraklasy nie powtórzy się szybko. Jedynie koszykarki zdołały odnieść medalowy sukces w ekstraklasie, mimo że także ostro cięły koszty, gdy toczył się sezon. Jednak i one plany miały bardziej ambitne. W tej smutnej wyliczance duży krok w przód zrobiła tylko niemal bezbudżetowa sekcja koszykarzy. Oby tylko sukces nie stał się teraz jej przekleństwem.

Po latach starań drużyny GKK Gorzów awansowała do drugiej ligi. Trener Janusz Wierzbicki i jego zawodnicy znakomicie poradzili sobie w decydującej o awansie rozgrywce na turnieju w Sosnowcu, gdzie wygrali wszystkie mecze. Zyskali przywilej zaistnienia w nowej koszykarskiej rzeczywistości. A ich mecze w drugiej lidze byłyby czymś nowym i najpewniej ciekawym dla gorzowskich kibiców. Rzecz w tym, że nowa rzeczywistość kosztuje. W drugiej lidze bez budżetu się nie ujedzie. Klub ma trenera, skład, zaplecze młodzieżowe i pewien pomysł, jak zyskać finansową podstawę. Nie jest to pomysł odkrywczy, sprawdzał się już w świecie. W Polsce chyba tylko głównie mówiło. Może jednak właśnie teraz w w Gorzowie się uda? Naprawdę szkoda byłoby zmarnować ten awans.