Oglądamy w Gorzowie MP juniorek w koszykówce [WYWIAD, PROGRAM IMPREZY]

Dziś w Gorzowie startuje jedna z najważniejszych koszykarskich imprez młodzieżowych w Polsce - finały mistrzostw kraju juniorek. - W domu marzy nam się wielki finał - zapowiada trener zespołu U-18 AZS PWSZ.
W finałach kategorii U-18, od momentu, gdy AZS PWSZ na dobre zaistniał w kraju, gorzowianki są praktycznie co roku. W 2003 r. w Ostrowie zabrały nawet złote medale. Teraz finałowy turniej pierwszy raz trafił do naszej hali. Czy podopieczne Roberta Pieczyraka i Radosława Duchnowskiego wykorzystają ten atut? Na jakie wsparcie naszej młodzieży może wkrótce też liczyć nasz dorosły, ekstraklasowy zespół?

Ireneusz Klimczak: Ostatni raz tak wielką, młodzieżową koszykarską imprezę mieliśmy w Gorzowie w 2006 r. Wtedy nasz zespół U-20 sięgnął po srebrny medal. Po pięciu latach na żywo zobaczymy w akcji juniorki. Faktycznie tak trudno jest przejąć organizację finałowego turnieju?

Robert Pieczyrak, trener AZS PWSZ Gorzów: Praktycznie każdy, kto tylko ma bazę i możliwości, chce pokazać u siebie najlepsze zespoły w Polsce. Najlepiej skalę tej rywalizacji pokaże kilka liczb. O awans do finałowej ósemki walczy przez cały sezon ok. 60 krajowych ekip, czyli 700 zawodniczek. Jest więc z kim się bić. Dla mnie osobiście będzie to 14. młodzieżowy finał w różnych kategoriach wiekowych, a dopiero drugi w naszej hali, choć staraliśmy się o podobnej rangi imprezy kilkakrotnie. Fajnie, że AZS PWSZ podjął się tego wyzwania. Po jednej stronie są oczywiście koszty, ale po drugiej prestiż i promocja naszego klubu oraz miasta.

W tym sezonie świetnie wiedzie się nie tylko gorzowskim juniorkom. W finałach był także zespół U-20, a w następnym tygodniu o medale zagrają kadetki. Widać w tych ekipach perspektywy nie tylko na młodzieżowe sukcesy, ale i istotne wsparcie zespołu seniorskiego?

- Ta impreza w naszej hali jakby łączy się w klamrę ze złotym, juniorskim sezonem 2003. Wtedy o sile zespołu stanowiły m.in. Justyna Żurowska i Kasia Dźwigalska. Wiemy ile potem obie dały pierwszej drużynie. Dziś też w każdym roczniku widać osoby, które powinny powojować także w seniorskim baskecie. Taki jest ostateczny i najważniejszy sens ich szkolenia. Mają stworzone dobre warunki, mogą skorzystać ze sprawdzonego, porządnego systemu, misternie i profesjonalnie stworzonego przez klub. I nie chodzi tylko o sport, ale także o naukę w szkole średniej, czy studia. Reszta jest już wyłącznie w rękach i głowach zawodniczek. Ile potrafią z tego systemu wycisnąć dla siebie i jak mocno postawią na koszykówkę.

Jak wygląda ten gorzowski system?

- Zaczyna się w "trzynastce". Tam odbywa się szkolenie od czwartej klasy szkoły podstawowej do końca gimnazjum rękami Beaty Wieczorek, Zbigniewa Andersza, Anny Szymankowskiej, Tadeusza Wierzbickiego, czy Iwony Pietrasiak. Dalej starsze grupy, uczące się m.in. w Liceum Społecznym przy Kazimierza Wielkiego, już także pod moim okiem, czy Radka Duchnowskiego. Rywalizacja rezerw w pierwszej lidze, będącej niesamowicie istotnym poligonem doświadczalnym, dodającym masę trudnych spotkań, które potem procentują w innych rozgrywkach. Również dla najzdolniejszych szybko pierwsze zajęcia z zespołem seniorek i współpraca z Dariuszem Maciejewskim. Jak pokazał ostatni sezon, pierwsze minuty w ekstraklasie, a nawet, gdy jest taka potrzeba, w Eurolidze. Dla wielu osób wspaniała przygoda i spełnienie marzeń. Prowadzone są nabory na miejscu, ale nie opieramy się wyłącznie na zawodniczkach stąd, również szukamy i zapraszamy utalentowane osoby z Polski. Robimy to, zachowując rozsądne proporcje. Nie bierzemy tych osób "na gotowe", a cierpliwie szkolimy, włączamy do systemu, związujemy z klubem na wiele lat. W końcu i one w sercu stają się gorzowiankami.

W 2006 r. na finale trybuny hali przy Chopina były pełne. Jak to teraz powtórzyć?

- Znów zagrać o złoto. Doskonale pamiętam tamten mecz i fantastyczną frekwencję. Gorzów to zdecydowanie także koszykarskie miasto, zatem o widzów i tym razem nie boję się podczas całej imprezy. Tym bardziej, że finały zapowiadają się bardzo ciekawie, każdy marzy o medalu, a przynajmniej sześć ekip wydaje się mieć odpowiednie siły, aby te marzenia zrealizować.

Dzisiaj AZS PWSZ zaczyna turniej meczem grupowym z Gdynią. Z tym zespołem, na różnych szczeblach, zdążyliśmy już stoczyć wiele pięknych i zażartych pojedynków. Tutaj będzie podobnie?

- Po tym, jak seniorki pokonały gdynianki w serii o brązowy medal, prezes Lotosu Mieczysław Krawczyk obiecał, że zrewanżuje nam się w juniorkach. Ten pojedynek od razu może wiele w naszej grupie ułożyć. Nie będzie łatwo, ale podejmujemy rękawicę rzuconą przez prezesa i chcemy to wygrać. Również kolejne mecze, marzymy o medalu, najlepiej tym najcenniejszym. Przy okazji proszę fanów o wsparcie dla dziewczyn, zapraszam na trybuny. Widzę jak są zmobilizowane i podekscytowane, że zagrają w domu, chcą dla was zwyciężać. Wstęp jest wolny.

Program mistrzostw:

środa: godz. 11.15 MUKS Poznań - Inea AZS Poznań, godz. 13.30 Basket 25 Bydgoszcz - UKS Basket Aleksandrów Łódzki, godz. 16.15 AZS PWSZ Gorzów - VBW GTK Gdynia, godz. 18.30 KKS Olsztyn - SKS 12 Warszawa;

czwartek: godz. 11.15 MUKS Poznań - KKS Olsztyn, godz. 13.30 UKS Basket Aleksandrów Łódzki - VBW GTK Gdynia, godz. 15.45 SKS 12 Warszawa - Inea AZS Poznań, godz. 18 AZS PWSZ Gorzów - Basket 25 Bydgoszcz;

piątek: godz. 11.15 VBW GTK Gdynia - Basket 25 Bydgoszcz, godz. 13.30 Inea AZS Poznań - KKS Olsztyn, godz. 15.45 MUKS Poznań - SKS 12 Warszawa, godz. 18 AZS PWSZ Gorzów - UKS Basket Aleksandrów Łódzki;

sobota: godz. 11.15 mecz o siódme miejsce, godz. 13.30 mecz o piąte miejsce, godz. 15.45 pierwszy półfinał, godz. 18 drugi półfinał;

niedziela: godz. 11 mecz o brązowy medal, godz. 13.15 mecz o złoty medal, godz. 15 zakończenie mistrzostw.