Trener Maciejewski zostaje z nami na kolejny sezon

Trener reprezentacji Polski, cztery razy z rzędu prowadzący zespół KSSSE AZS PWSZ na podium mistrzostw kraju, zostaje w Gorzowie. - Kierowałem się sercem, a nie rozumem - przyznał Dariusz Maciejewski.
To dla gorzowskiej koszykówki znakomita wiadomość - na razie po stronie przykrych strat zapisujemy tylko odejście po dziewięciu latach Justyny Żurowskiej. - Mnie, jak każdą zawodniczkę, spokojnie da się zastąpić - mówiła na odchodne kapitan KSSSE AZS PWSZ. - Gorzej jeśli nie uda się zatrzymać trenera, bo tak naprawdę to właśnie on jest ikoną i twarzą gorzowskiego basketu. To postać trenera powinna pociągnąć sponsorów do kolejnych wyzwań, nawet w tych trudnych warunkach. Jego odejście uznałabym za fatalną sprawę, kontynuację spadania poziomu po równi pochyłej aż do samego dna, na jakie gorzowska koszykówka, swoimi wynikami, absolutnie sobie nie zasłużyła.

Alex Ferguson trwa z wielkimi sukcesami w Manchesterze United od 1986 r. Trudno Maciejewskiego porównywać do znakomitego angielskiego szkoleniowca. Kibice akademickiego klubu nazywają go gorzowskim Fergusonem, choćby dlatego, że przepracował już w rodzinnym mieście 11 sezonów z rzędu, gdy tylko koszykówka kobiet zaczęła odradzać się w Gorzowie, natychmiast wrócił do domu. Nie ma w polskim sporcie zbyt wielu szkoleniowców, którzy mogliby pochwalić się tak długim stażem w jednym klubie.

Jeszcze kilkanaście dni temu wydawało się, że ten etap, przynajmniej na jakiś czas, zostanie zakończony. Maciejewski został zasypany ofertami. Z Rosji, także m.in. z południa Europy. Zaskoczyło go, że pojawiły się zapytania nawet z najznamienitszych klubów. Nie są żadną tajemnicą proponowane, bardzo korzystne warunki finansowe. Trener właściwie do końca bił się z myślami. Najbardziej wytrwali byli przedstawiciele Kurska - do Maciejewskiego zadzwonił nawet gubernator obwodu kurskiego, aby osobiście zachęcić go do zmiany koszykarskiego klimatu. - Wszystkie te negocjacje były bardzo miłe i dowartościowujące - opowiadał nasz szkoleniowiec. - Zdaję sobie sprawę, że na koniec poszedłem za głosem serca, a nie rozumu. Nie potrafię jednak zostawić tych ludzi, tego klubu, Gorzowa. Mam nadzieję, że moja męska decyzja pomoże nam wszystkim, kochającym koszykówkę, szybko wyjść z tego panującego ostatnio marazmu i od teraz w przyszłość będziemy znów patrzeć tylko z mniejszym lub większym optymizmem.

Maciejewski zostanie więc ponownie budowniczym ekipy KSSSE AZS PWSZ, tym razem na sezon 2011/12. Jaka to będzie drużyna? W tej chwili bardzo trudno o jednoznaczną ocenę. Z podstawowego składu na pewno zostaną z nami Katarzyna Dźwigalska, Agnieszka Kaczmarczyk i Agnieszka Skobel. Bez problemów możemy również ponownie zatrudnić inne brązowe medalistki - Lyndrę Weaver i Chiomę Nnamakę. Obie zaraz po rozgrywkach zadeklarowały, że chcą zostać w Gorzowie. Nie wiadomo co z Samanthą Richards i Izą Piekarską. Tutaj ważny będzie głos trenera, ale i to, co postanowią same koszykarki. wszak niestety nasza akademicka drużyna nie ma większych szans na ponowną grę w Eurolidze. Bardzo byśmy chcieli wystąpić w Pucharze Europy, ale nie wiadomo, czy zgromadzimy na to odpowiedni budżet.

Jeden znak zapytania już jest nieaktualny. Świetnie, że Maciejewski zostaje z nami. Koszykarki - medalistki nadal jednak nie mają szans na występy w porządnej hali, a prezydent Tadeusz Jędrzejczak wczoraj, w ostatnio specyficzny dla siebie sposób, zdążył w radio Zachód zdyskredytować rozmowy trenera z Rosją: "Dziennikarze dają się nabrać na takie bajki. Po co gubernator miałby dzwonić do jakiegoś Maciejewskiego." Jakby co, szkoleniowiec służy niedowiarkom numerem telefonu. Takie wypowiedzi świadczą jednak o tym, że rozmowy na linii koszykówka na najwyższym poziomie - miasto w ostatnich miesiącach były, są i będą bardzo trudne. Ta radykalna, zupełnie niezrozumiała zmiana postawy wobec sportowców, na dłuższą metę strasznie zaszkodzi obu stronom.

Na razie gorzowski Ferguson, z mocną grupą z KSSSE AZS PWSZ, od niedzieli zaczyna kolejne zgrupowanie kadry Polski w Szczyrku. Do startu mistrzostw Europy seniorek zostało już zaledwie sześć tygodni. Do tego czasu powinniśmy też już znacznie więcej wiedzieć o konkretnych, personalnych wyborach w naszej drużynie.