Agnieszka Kaczmarczyk: Zwycięska seria zawsze pięknie smakuje

W maju skończy dopiero 22 lata, a bez niej nie mielibyśmy żadnych szans na brązowy medal. Agnieszka Kaczmarczyk - oprócz niej mamy jeszcze trzy takie koszykarki - miała swój udział we wszystkich czterech miejscach na podium KSSSE AZS PWSZ. Dla wielu była MVP gorzowskiej ekipy tegorocznego play-off.
Ireneusz Klimczak: Nie ma wymarzonego złota, a radości i łez tyle jakbyśmy właśnie je zdobyli.

Agnieszka Kaczmarczyk: Taki wspaniały nastrój udziela się po wygranym meczu, szczególnie tym kończącym medalową serię. W poprzednich sezonach zabierałyśmy srebrne medale za jeszcze lepsze miejsca, ale jednak to ostatnie spotkanie było dla Lotosu Gdynia. Teraz pierwszy raz jest inaczej. Dekoracja nad morzem tym razem jest dla nas.

Twoje koleżanki z zespołu, trenerzy mówią, że ten brąz, wydarty po przejściach, mimo wszystko smakuje właśnie jak złoto. Czujesz podobnie?

- Tych zimowych kłopotów, naprawdę trudnych dni, problemów organizacyjnych, wymuszonych zmian w składzie i my i kibice jeszcze długo nie zapomnimy. Wtedy naprawdę trudno było wróżyć jakieś podium. A tu proszę. Czwarty raz z rzędu mamy się czym pochwalić, nie dajemy się zepchnąć z grona medalistów mistrzostw Polski. I pięknie. Każdy sukces tego formatu, medal, daje olbrzymią satysfakcję, bo oznacza, że na końcu twoja praca miała sens i zostanie dobrze oceniona.

Jak to się robi?

- Z tych wszystkich przykrych chwil urodziła się bardzo fajna, zgrana ekipa. Trzeba było pokazać charakter, a takich osób nigdy w gorzowskiej ekipie nie brakowało. Przyjechały dwie nowe dziewczyny, znów zrobiło się nas więcej. Z każdym zwycięstwem wiara w dobry wynik zaczęła rosnąć. Przed play-off byłyśmy znów gotowe na walkę o coś ważnego. Troszkę mniej urazów, których nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć i może byłby nawet finał.

No właśnie, kontuzje. Cały czas słyszeliśmy, że Agnieszkę coś boli, a ona gra w dodatkowych meczach jak z nut. W każdym pojedynku bez problemów znajdziemy po kilka akcji, w których wzięłaś na siebie odpowiedzialność na wynik i co ważne, dałaś drużynie coś pożytecznego. Punkty, zbiórki.

- Miło to słyszeć, choć to prawda, że bolało. Przede wszystkim jednak między meczami. Gdy już wychodzisz na boisko i poczujesz ten dreszczyk rywalizacji, nie ma szans, aby ktoś się wycofał, czy oszczędzał. Wtedy liczy się wyłącznie zwycięstwo, przynajmniej dla mnie. Jeśli to poświęcenie kończy się dodatkowo medalem, to urazów już się nie wspomina i nie liczy. Trzeba sobie z nimi poradzić po sezonie.

Dla aż pięciu gorzowianek sezon ma jednak trwać dalej. Trener Dariusz Maciejewski zaprasza was, także ciebie, na zgrupowanie kadry narodowej, na początek lecznicze. Potem już tylko ciężka praca przed czerwcowymi finałami mistrzostw Europy w Polsce. Myślisz o tym?

- W tej chwili to będzie trudno, najpierw muszę się wyleczyć, bo problemy ze zdrowiem nie opuszczały mnie właściwie przez całe rozgrywki. Zobaczymy co za chwilę się wydarzy. Na razie daję sobie jeszcze parę godzin na radość z tego, co udało się nam się wywalczyć w lidze.

Pięć naszych koszykarek w kadrze

Trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski ogłosił listę 18 koszykarek, które przejdą badania lekarskie w Warszawie (21 i 22 kwietnia), a potem powinny pojechać na pierwsze zgrupowanie w Cetniewie (26 kwietnia - 4 maja) przed czerwcowymi mistrzostwami Europy seniorek, które odbędą się w naszym kraju. W kadrze znalazło się pięć brązowych medalistek z Gorzowa: Justyna Żurowska, Katarzyna Dźwigalska, Agnieszka Kaczmarczyk, Agnieszka Skobel i Izabela Piekarska.