Mecz bez presji, w którym warto przerwać serię Lotosu

Zadowoleni po dobrej robocie w środę, czekamy na ostatniego rywala w sezonie zasadniczym. Dziś wicemistrzynie Polski podejmują w Gorzowie aktualnego mistrza kraju.
Nawet jeśli w poprzednim meczu Energa Toruń trochę myślała o tym, aby w pierwszej rundzie play-off trafić właśnie na Gorzów, to wynik tego spotkania - wysokie zwycięstwo KSSSE AZS PWSZ 78:52 - wszystkich zaskoczył. - Rywalki w komplecie zagrały znakomity mecz - trener Elmedin Omanić był pod wrażeniem. - Doceniam to, co zrobiły dziewczyny, ale już o tym wyczynie zapominamy - dodał nasz szkoleniowiec Dariusz Maciejewski. - Za chwilę, już w play-off do dwóch zwycięstw, znów pewnie spotkamy się z Energą i to będą zupełnie inne, o wiele trudniejsze starcia, w których nie ma czasu na jakąkolwiek pomyłkę.

Czy naszym rywalem - na pewno w najbliższą środę wystartujemy do spotkań o mistrza z trzeciej pozycji - będzie Toruń (obecnie szósty), a może Pruszków (piąty), zadecyduje ostatnia, dzisiejsza kolejka. Wydaje się, że jednak Energa, bo trudno zakładać, aby Lider sterował wynikiem (czytaj: sensacyjnie przegrał) w spotkaniu z najsłabszym w lidze ŁKS w Łodzi. A i to może nie wystarczyć, bo torunianki podejmują przecież groźną ekipę CCC Polkowice. Nie jest więc powiedziane, że wygrają, aby w przypadku porażki Lidera, zrównać się z pruszkowiankami punktami i w konsekwencji wyprzedzić je w tabeli, bo bezpośredni bilans spotkań lepszy ma Energa.

W tym samym czasie - wszystkie mecze o godz. 18.15 - w Gorzowie zagrają o prestiż. Tylko, czy aż? Mecze między KSSSE AZS PWSZ, a Lotosem są zawsze "pod napięciem". I tym razem nie spodziewamy się, aby ktoś odpuścił. Gdynianki (bez względu na wynik zostaną na czwartym miejscu w tabeli) po zmianie w styczniu szkoleniowca - zespół objął Grek Georg Dikeoulakos - spisują się świetnie. Wspomniany wyżej trener Omanić odważył się nawet niedawno na stwierdzenie, że to w tej chwili jest drużyna pokazująca najlepszą koszykówkę w Polsce. Nasze dzisiejsze rywalki wygrały w ekstraklasie dziewięć razy z rzędu, m.in. z Wisłą Kraków, a licząc Puchar Polski - Lotos w ostatni weekend zdobył to trofeum - tych sukcesów jest aż 12. Mimo ogromnych zmian kadrowych latem i radykalnego odmłodzenia składu, ekipa z Gdyni w pierwszych miesiącach 2011 r. znów wyrosła na poważnego kandydata do gry w wielkim finale. - Warto powalczyć, aby choćby przerwać tą super passę Lotosu - stwierdził Maciejewski. - Teraz już widzę, że dobrze nam podpasował terminarz. Przedtem Wisła, teraz Energa, Gdynia i za cztery dni znów granie na maksymalnych obrotach. Poczujemy rytm meczowy, w którym stawiamy czoła samym najtrudniejszym wyzwaniom. Wierzę, że takim stylu i z przykładną koncentracją jak w środę wyjdziemy z nich obronną ręką.