Tak pudłując przegramy nie tylko z Wisłą! Przed play-off mamy nad czym pracować [WIDEO]

Nie było wielkiego meczu aktualnych wicemistrzyń Polski z ?dream teamem? z Krakowa. Wisła pokazała w Gorzowie klasę, a gospodynie fatalną skuteczność. Trafiając rzadziej niż co trzeci rzut będziemy mieli kłopoty nie tylko z głównym kandydatem do zdobycia złotego medalu.
Procent rzutów z gry zespołu KSSSE AZS PWSZ zapisany w statystykach z sobotniego pojedynku to tylko 31 proc. Beznadziejny. W przegranych wcześniej ligowych spotkaniach w tym sezonie, prawie zawsze robiliśmy sobie bałagan również przez seryjne pudła. W Lesznie - 29 proc., w Polkowicach i Toruniu - 36 proc. Warto przypomnieć, że w pierwszej rundzie, gdy po dogrywce ogrywaliśmy Wisłę w jej hali 75:74, walczyliśmy ze 43-proc. skutecznością. U nas krakowianki trafiały co drugi rzut.

Tak jak sobie tego życzyliśmy, nasze akademiczki "wyglądały" wyłącznie w drugiej kwarcie, bo trudno uznać za sukces minimalne zwycięstwo w ostatniej części gry, gdy już rywalki spokojnie kontrolowały wydarzenia na boisku. Skupmy się więc na drugich 10 min, wygranych przez gorzowianki 19:10. Ciekawe, że i wtedy, tak jak w całym spotkaniu, ze skutecznością byliśmy na bakier - trafiliśmy 6 z 18 rzutów. Tam jednak najlepiej broniliśmy, wykorzystywaliśmy kontrataki. Na swoje normalne obroty, po słabym początku, weszła Agnieszka Skobel, która popisała się nawet 4-pkt akcją - trafiła "trójkę", była przy tym faulowana i za chwilę wykorzystała dodatkowy rzut wolny. - Wiem, że zaczęłam źle, ale mam nadzieję już tylko na lepszą grę - mówiła Skobel w przerwie. - Straty były już spore, ale teraz zostało zaledwie 5 pkt. Po przerwie będziemy gonić dalej, aż dogonimy świetnego rywala.

Nadzieje to jedno, a dyspozycja naszej drużyny - drugie. Z pościgu wyszły nici, bo na boisku znów rządziła Wisła. A szczególnie fantastyczna Erin Phillips. - Ona robi różnicę całej lidze, już teraz jest dla mnie MVP sezonu, fantastyczna - chwalił liderkę z Krakowa trener Dariusz Maciejewski. - Kto jeszcze marzy o złotym medalu, musi się zastanowić jak powstrzyma Australijkę, która od mistrzostw świata gra po prostu fenomenalnie i nie dziwi mnie, że sprowadza ją do siebie na najbliższe lato mistrz WNBA ze Seattle.

Nasz szkoleniowiec zauważył również wkład w zwycięstwo Wisły Jeleny Leuczanki, która w minioną środę, gdy krakowianki przegrywały w Gdyni, jeszcze chorowała. Białorusinka w 20 min do 9 pkt dołożyła 8 zbiórek. - I dała możliwość przeciwnikowi znacznie mocniejszej rotacji pod koszami - przyznał Maciejewski. - Nasza była środkowa nie robiła nam takiej krzywdy jak choćby Phillips, ale swoją cegiełkę do tego zwycięstwa Wisły dołożyła.

Szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ i kadry narodowej na końcu stwierdził, że Kraków był w sobotę dla nas po prostu za mocny. Zgadzamy się. Właśnie w tym dniu, tak przeciętnie spisujące się gorzowianki, nie mogły mieć za wiele do powiedzenia.

Z utęsknieniem czekamy na znacznie lepszą dyspozycję Samanthy Richards. Gdyby nasza Australijka rzuciła swoją normę z tego sezonu - ok. 10 pkt - wynik byłby "na styku". Sam miała jednak w statystykach pięć pudeł. Przykro było patrzeć jak ona się męczy na boisku, gdy nie jest w "gazie". - Gdybym mógł, wcale bym jej teraz nie posyłał do gry - powiedział nasz trener. - Myślę jednak, że czas pracuje nie tylko dla Samanthy, która ma za sobą naprawdę spore problemy zdrowotne, ale dla całej drużyny. Na play-off chcemy być bardziej zgrani i w ten sposób znacznie groźniejsi.

Kto jeszcze powinien w następnych meczach dokładać znacznie więcej? Kapitan Justyna Żurowska (2/11) pierwszy rzut z gry trafiła dopiero w trzeciej kwarcie, gdy było już praktycznie po zabawie. Lepszym strzelcem musi być też Chioma Nnamaka (2/8), bo po to ją do Gorzowa sprowadziliśmy. Innej drogi powrotu do reprezentacji Polski powinna szukać Iza Piekarska - udanymi akcjami podkoszowymi, twardą obroną, a nie rzutami rozpaczy z dystansu, nawet celnymi. Nie taka jest rola środkowej. Zbyt długimi fragmentami po naszej stronie oglądaliśmy mało zespołowy atak, także tylko przez chwilę próbowaliśmy obrony strefowej, która kiedyś była naszym wielkim atutem, a teraz zwyczajnie nie ma czasu, aby porządnie ją dopracować. I do tego zwykła skuteczność, podstawa koszykówki - wiele z 43 nietrafionych w sobotę rzutów oddawaliśmy naprawdę z dobrych pozycji. Nic nam w tym sezonie jeszcze nie uciekło, ale aby faktycznie znów być wysoko, trzeba będzie po prostu trafiać. W sobotę po naszej stronie za bardzo nie miał kto tego robić...



KSSSE AZS PWSZ GORZÓW - WISŁA CAN PACK KRAKÓW 57:68

KWARTY: 11:25, 19:10, 13:23, 14:10.

KSSSE AZS PWSZ: Piekarska 14 (2x3), Skobel 10 (1), Żurowska 10 (1), Nnamaka 4, Dźwigalska 3 (1) oraz Weaver 10, Kaczmarczyk 6, Richards 0, Chaliburda 0.

Wisła: Phillips 20 (2), Kobryn 14, Basko 11 (1), Leciejewska 9, Jelavić 3 oraz Leuczanka 9 (1), Pawlak 2, Krężel 0, Gawor 0.



WYNIKI Z 23. KOLEJKI:

KSSSE AZS PWSZ Gorzów - Wisła Can Pack Kraków 57:68, Artego Bydgoszcz - Utex ROW Rybnik 85:67, Widzew Łódź - Super Pol Tęcza Leszno 69:55, CCC Polkowice - Odra Brzeg 82:58, Inea AZS Poznań - ŁKS Siemens AGD Łódź 79:57, Lotos Gdynia - Energa Toruń 95:80.



EKSTRAKLASA KOSZYKAREK

1. CCC Polkowice21400.905
2. Wisła Kraków21400.905
3. KSSSE AZS PWSZ Gorzów21370.762
4. Lotos Gdynia21350.667
5. Lider Pruszków21350.667
6. Energa Toruń21340.619
7. Artego Bydgoszcz22330.500
8. Tęcza Leszno22310.409
9. Widzew Łódź22300.364
10. Inea AZS Poznań21270.268
11. Utex ROW Rybnik21250.190
12. Odra Brzeg21240.143
13. ŁKS Łódź21230.095


O kolejności w tabeli decyduje stosunek liczby zwycięstw do rozegranych meczów. Osiem czołowych zespołów zagra w play-off o złoto, pozostałe będą bronić się przed spadkiem.