Piłka ręczna. Wągrowiec trzeba zdobyć, bo wyjdzie nam czarna seria

Porażka z Zagłębiem Lubin i zwycięstwo Legnicy z Mielcem to dwie kłody, które ostatnio spadły pod nogi gorzowian walczących o utrzymanie w elicie. - Mamy problem, ale póki jest nadzieja nie mamy prawa spuścić głów - zapowiada grający wiceprezes klubu Tomasz Jagła.
W najbliższą sobotę zagramy z Nielbą w Wągrowcu, potem trzeba odegrać mecze z tymi, którym nie jest w stanie przeciwstawić się nikt w ekstraklasie - z Wisłą Płock w Gorzowie i z Vive w Kielcach. Dalej jeszcze podejmiemy Warmię Olsztyn oraz pojedziemy do Mielca na spotkanie ze Stalą. I zostanie 12 pkt do zdobycia w dodatkowej rywalizacji "każdy z każdym" ostatnich czterech zespołów. Pytanie, czy za miesiąc dalej będziemy mieli o co grać? Oby, bo to niezwykle istotne dla dalszych losów klubu i istnienia piłki ręcznej w naszym mieście, nawet jeśli finał wyścigu o pozostanie w elicie nie będzie dla Gorzowskiego Stowarzyszenia Piłki Ręcznej zbyt szczęśliwy.

Będą emocje do końca, jeśli tym, którzy nas wyprzedzają, nie pozwolimy uciec za daleko. Z analizy rozpiski ostatnich kolejek wynika, że nie ugrzęźniemy całkiem na dnie tylko wtedy, jeśli przywieziemy coś cennego z wyjazdu. Do pierwszej ligi spadają dwie ostatnie drużyny. Na razie te pozycje zajmują GSPR (9 pkt) i ekipa z Piotrkowa Trybunalskiego (10 pkt). Następni niebezpiecznie zaczynają zbierać siły. Miedź Legnica (12 pkt) podobno zagrała z Mielcem - 33:30 - jeden z najlepszych meczów w sezonie. Chrobry Głogów (12 pkt), Zagłębie Lubin (13 pkt) i Nielba Wągrowiec (14 pkt) wciąż zakładają, że start w play-off, a nie pojedynki o utrzymanie, są dla nich. Zakładając, że w pięciu seriach nie będzie niespodzianek, większość meczów z udziałem wyżej wymienionych będą wygrywali gospodarze i nikt nie sprawi niespodzianki, zabierając cokolwiek Płockowi, czy Kielcom - gorzowianie mogą mieć już nawet 5 pkt straty do miejsca gwarantującego występ w barażach o utrzymanie. Za żadne skarby nie dopuśćmy do tego.

Wągrowiec w najbliższą sobotę i potem Mielec to na pewno nie są twierdze nie do zdobycia. - Tak jak Lubin nie był zespołem nie do ogrania, co udowodniła pierwsza połowa - przyznał Tomasz Jagła, grający wiceprezes GSPR. - Dlaczego to Zagłębie zabrało wszystkie punkty? Bo z naszej strony to nie było to, co choćby w zwycięskim spotkaniu z Piotrkowem. Mamy taki skład, a nie inny i w każdej grze musimy gryźć parkiet, a do tego w ataku walczyć na 110 proc. możliwości. Nie ma jednak mowy o jakimkolwiek składaniu broni. Teraz, w chwili spokoju po wszystkich zawirowaniach i zmianach kadrowych [przed najbliższym spotkaniem jedyną niewiadomą pozostaje obsada bramki - przyp. red.], skupiamy się na tym, aby wszystko co najlepsze po naszej stronie wypaliło w meczu z Nielbą. Sukces tam bardzo dodałby nam skrzydeł, także w sprawach organizacyjnych, gdzie cały czas również staramy się stawić czołowa wszystkim przeciwnościom. Dobrze, że jest boisko. Okazja do wyrzucenia z głowy problemów i pozostania wyłącznie oko w oko z przeciwnikiem. Wstydu na pewno nie przyniesiemy, tym bardziej, że już nie mamy nic do stracenia. Za chwilę gramy z Płockiem i Kielcami. Niedobrze byłoby, aby seria niepowodzeń tak się nam wydłużyła - dodał Jagła.

Jakim zespołem jest Nielba? Wydaje się, że takim, który nam "leży". W pierwszej rundzie w Gorzowie to my byliśmy górą 29:26. Nie zdziwi nas jednak jeśli sprowadzonych w trakcie sezonu trener Giennadij Kamielin, który walczy również o swój dalszy byt (ma obietnicę od zarządu, że jeśli utrzyma zespół w lidze to na pewno pozostanie w klubie), już zdążył wyprowadzić swoich podopiecznych na znacznie lepszy poziom. Mogą o tym świadczyć wyniki w 2011 r. - zwycięstwo z Chrobrym Głogów 36:29 i na wyjeździe z Piotrkowianinem 29:27. - Z Gorzowem też trzeba wygrywać, aby dalej nie drżeć o miejsce w elicie - powiedział prezes Nielby Jerzy Kasprzak. - Wtedy spokojnie będziemy mogli nazwać luty miesiącem dla nas szczęśliwym.

Czy możemy liczyć, że rywale, którzy mają w składzie naszego wychowanka Andrzeja Wasilka, po dwóch sukcesach, trochę ostatni w tabeli GSPR zlekceważą? Śledząc wypowiedzi zawodników na oficjalnej stronie internetowej Nielby, trudno na to liczyć. "W Gorzowie zostało sporo chłopaków związanych z tym miastem, oni w ciężkiej chwili zrobią wszystko, aby wyrwać nam zwycięstwo, a takie problemy często wyzwalają dodatkowe pokłady energii. Mamy też swoje rachunki do wyrównania za przegrane spotkanie w pierwszej rundzie." - czytamy. Gospodarze przyjmą nas zatem w najwyższej gotowości. Trzeba jednak naprawdę uwierzyć, że można z nimi powalczyć. Tym bardziej, że faktycznie nic już nie mamy do stracenia.