W sobotę gramy z Lubinem. Postawmy im Himalaje!

- To jest mecz sezonu, ważniejszy od tego z Piotrkowem, bo wcześniej tylko odzyskaliśmy nadzieję, a teraz gramy o marsz w górę tabeli - mówi przed starciem z Zagłębiem Lubin trener piłkarzy ręcznych GSPR Henryk Rozmiarek.
O arcyważnym, sobotnim spotkaniu z Zagłębiem Lubin (początek pojedynku w hali przy ul. Szarych Szeregów w Gorzowie o godz. 18) w naszym obozie zaczęli myśleć właściwie kilka minut po zwycięstwie 34:28 nad Piotrkowianinem. Ten korzystny wynik tchnął w cały zespół zupełnie nowego ducha. - Teraz, gdy widać, że z wieloma rywalami będziemy potrafili grać na równi, proszę, aby też drużyny już nie osłabiano - życzył sobie trener Henryk Rozmiarek.

To trzeba było załatwić w pierwszej kolejności. Filip Kliszczyk, Robert Fogler Obaj kluczowi gracze dla Gorzowskiego Stowarzyszenia Piłki Ręcznej zdecydowali się zostać w naszym składzie do końca rozgrywek. W tygodniu okazało się, że zostanie z nami również holenderski bramkarz Luchien Zwiers. Wszyscy, którzy dziś grają dla Gorzowa, zgodzili się na obniżenie zarobków.

W środę zagraliśmy rewanż w ćwierćfinale Pucharu Polski. Zostaliśmy rozgromieni przez Wisłę w Płocku 18:42. I ten mecz wcale nie miał być próbą generalną przed starciem z Zagłębiem. - A możemy się umówić, że tego pojedynku nie było? - jak zwykle błysnął ciekawą wypowiedzią nasz szkoleniowiec. Rozmiarek od początku pracy w Gorzowie założył, że w obecnej sytuacji liczy się wyłącznie liga. Dlatego do Płocka nie zabrał Kliszczyka oraz Tomasza Jagły. - Wolę tych doświadczonych ludzi mieć zdrowych w sobotę - wyjaśnił trener. - Po cichu liczyłem, że ktoś z młodych wyróżni się, pokaże z dobrej strony, zaznaczy, że na Zagłębie jest niezbędny. Niestety na tle tak silnego rywala niewiele z tego wyszło. Pamiętam jednak, że Wisła to potęga, a nam mimo wszystko ubyło przecież trzech graczy z podstawowego składu.

Jednym z nich jest lewoskrzydłowy Wojtek Gumiński, do tej pory najlepszy strzelec gorzowskiej drużyny. Odszedł na kilka dni przed spotkaniem z Piotrkowianinem, podpisał właśnie z Zagłębiem kontrakt na 3,5 roku. W sobotę nie będzie jedynym naszym wychowankiem w barwach gości. Drugi sezon terminuje w Lubinie rozgrywający Wojciech Klimczak. - Gumińskiemu trochę się dziwię, bo według mnie powinien jak najwięcej grać, a taki ruch ewentualnie wykonać dopiero przed nowym sezonem, ale wybrał i koniec dyskusji na ten temat - stwierdził Rozmiarek. - Zagłębie typowali do czołowej czwórki, a w tej chwili jest 2 pkt przed nami. Dlatego nie ma co dyskutować o potencjałach, niech wszystko rozstrzygnie boisko. Na pewno my zostawimy wszystko co mamy. Widać o co idzie gra. Tym razem już możemy dać sobie nie tylko nadzieję, a znacznie więcej, lepszą pozycję w tabeli, już nie ostatnią - dodał szkoleniowiec GSPR.

Zagłębie z całą pewnością w tym sezonie bardzo rozczarowuje. Potencjału tej ekipy zupełnie nie widać w wynikach, co strasznie zdenerwowało zarządców klubu. W ostatnich tygodniach nasi sobotni przeciwnicy już raz zostali ukarani finansowo, a po porażce ze Stalą Mielec 38:41, szykują się kolejne cięcia. - Tracić tyle goli to po prostu wielki wstyd - mówił prezes Lubina Witold Kulesza. - Ja już nie wiem z kim mielibyśmy dalej wygrać. Nawet mecz w Gorzowie to mogą być, przy tak dziurawej obronie, dla nas Himalaje.

Rywal przyjedzie więc w nerwach, bo też ma kłopoty i gra o życie. Faktycznie postawmy im przy Szarych Szeregów Himalaje! I udowodnijmy w ten sposób, tak jak ostatnio krzyczeli nasi kibice, że gorzowska piłka ręczna nigdy nie zginie!