Pewna wygrana koszykarek w Łodzi, czyli dowody, że odzyskujemy równowagę

Odrabiając ligowe zaległości zespół KSSSE AZS PWSZ pokonał na wyjeździe Widzew 68:50. - Gdy zaczęło wpadać już kontrowaliśmy mecz, to cieszy - powiedział trener gorzowianek Dariusz Maciejewski.
Problemy ze skutecznością mieliśmy do przerwy. W pierwszej kwarcie nasze akademiczki trafiły zaledwie 3 z 16 rzutów z gry, a w drugiej - 5 z 14. Stąd prowadzenie po pierwszej połowie zaledwie 30:29 wcale nie dziwiło. Dalej gorzowianki nie pozostawiły już beniaminkowi ekstraklasy większych złudzeń. Udowodniły, że po wszystkich zawirowaniach kadrowych i zdrowotnych, do ekipy aktualnych wicemistrzyń Polski wraca normalność. Co się zmieniło od 26 stycznia, gdy w kiepskim stylu przegraliśmy z Tęczą w Lesznie?

Regułą staje się już, że przeciwniczki są w stanie rzucić nam w okolicach 50 pkt. To może być gorzowski wielki atut w pozostałych spotkaniach fazy zasadniczej, a także w play-off. Byle nie weszło nam w krew powtarzane ostatnio zdanie, że "nie jesteśmy drużyną ataku". Zbyt wiele w naszym składzie utalentowanych dziewczyn, które kropkę nad "i" powinny stawiać właśnie w ofensywie. - Gdy znów możemy korzystać z większej ilości graczy, zespół na pewno wzmocnił się psychicznie - ocenił drugi trener KSSSE AZS PWSZ Robert Pieczyrak. - Nie ma co się jednak łudzić, że czeka nas jeszcze jakieś łatwe granie. Przed nami testy z samą czołówką, także wyjazd do walczącego o życie ŁKS Łódź. No i potem najtrudniejsza od lat pierwsza runda play-off, tylko do dwóch zwycięstw, z Toruniem, Gdynią lub Pruszkowem. Po to jednak zmienialiśmy zimą skład, aby ten sezon trwał dla nas jak najdłużej i kończył się jak najradośniej.

Pomoże nam w tym Samantha Richards. Australijka powoli wraca do formy. W Łodzi jeszcze pudłowała - 1 na 7 rzutów z gry. W innych elementach znów jednak spisywała się co najmniej poprawnie. Przekonacie się, że tak jak w poprzednich sezonach, Sam swoimi niekonwencjonalnymi zagraniami wygra nam jeszcze jeden, czy drugi mecz.

Szwedka Chioma Nnamaka, którą tak podziwialiśmy w debiucie, podczas wygranego spotkania w Brzegu, tym razem również niemiłosiernie pudłowała. To obniża jej ocenę za występ w Łodzi. W Gorzowie są już jednak na 100 proc. pewni, że dobrze trafili. A Amerykanka Lyndra Weaver, która w spotkaniu z Widzewem zagrała prawie 14 min i zdobyła 1 pkt? - Jej potrzeba czasu, aby spokojnie doszła do siebie, przede wszystkim fizycznie - ocenił trener Maciejewski. - To też jednak powinna być solidna koszykarka z zaletami, które spróbujemy spożytkować dla zespołu. Ważne, że oba zagraniczne, zimowe uzupełnienia składu są chętne do pracy i pokazania się w polskiej, bardzo przyzwoitej na europejskie warunki lidze.

Pozytywów widzimy więc co najmniej kilka i również szans na dalsze emocje w tym sezonie, mimo braku graczy pokroju Jeleny Leuczanki. Fajnie, że coraz mocniej otrzymaną szansę wykorzystują również Polki (bardzo dobry występ w Łodzi Agnieszki Skobel - 17 pkt), które muszą się sprężać, bo do ostatecznej selekcji do kadry na czerwcowe mistrzostwa Europy seniorek, czasu pozostało już bardzo niewiele. Ciekawym sprawdzianem będzie niedzielne starcie reprezentacji z gwiazdami ekstraklasy w Lublinie. Kolejny mecz ligowy obejrzymy w sobotę 19 lutego. Ach, co to może być za pojedynek. Do Gorzowa przyjedzie Wisła Kraków. Wielu uważa, że w obecnym składzie, dla pozostałych zespołów w Polsce, ekipa nieosiągalna. Czy również dla akademiczek? Faworytem faktycznie będą liderki elity. Mamy prawo jednak liczyć na sporo minut fantastycznych, koszykarskich emocji.