Sport.pl

Jaka ta włoska robota? Nasze koszykarki o godz. 18.30 grają u siebie z Familą Schio

Główni bohaterowie "Włoskiej roboty" mieli dzięki planowi bez skazy zdobyć miliony. Jak KSSSE AZS PWSZ powiedzie się dzisiejszy skok na Euroligę? Włoskie Schio to rywal z najwyższej półki. Plan i formę na nie trzeba mieć też znakomite.
W swoim kraju nie wywalczyły mistrzostwa, a więc spokojnie mogą być w naszym zasięgu - takie podejście do dzisiejszego rywala, w drugiej kolejce fazy grupowej Euroligi, może gorzowianki zwyczajnie zgubić. Famila Wuber Schio, po odpadnięciu w 1/8 europejskich rozgrywek i porażce w finale krajowych rozgrywek z ekipą z Taranto, na obecny sezon bardzo się wzmocniła. - Patrząc na doświadczenia tej ekipy, można ją spokojnie stawiać nie tylko w roli kandydata do awansu, ale do jednego z czołowych miejsc w naszej grupie - przyznał trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski. - Taka jest ta nasza grupa, złożona z samych mocnych przeciwników, ekip kompletnych.

Transfer 28-letniej amerykańskiej środkowej Janel McCarville (189 cm), która zaraz po debiucie została uznana graczem tygodnia w lidze włoskiej, świadczy jak dużym budżetem dysponuje Famila. McCarville w poprzednim sezonie dawała przecież średnio 11 pkt i 6 zbiórek Spartakowi Moskwa - zwycięzcy Euroligi. A jednak tym razem dała się skusić na przenosiny do Włoch.

Z Wisły Kraków przeszła do Schio inna zawodniczka z rocznika 1982 - rozgrywająca Liron Cohen. Doszli również ważni gracze zadaniowi, którzy już na początku sezonu udowadniają, że spokojnie mogą decydować o losach pojedynków - 25-letnia Słowenka Maja Erkić (skrzydłowa), a także zawodniczki podkoszowe - Kanadyjka Jenifer Nadalin i Afrykanka posiadająca francuski paszport, potężna Isabelle Yacoubou-Dehoui.

Mózgiem i sercem naszych dzisiejszych rywalek - początek meczu w hali PWSZ o godz. 18.30 - są jednak przede wszystkim koszykarki włoskie. Te najlepsze - na obwodzie 31-letnia Laura "Chicca" Macchi i o rok młodsza Raffaella Masciadri. Obie to najważniejsze ogniwa drużyny narodowej, mające za sobą sporo występów w zawodowej lidze WNBA, gdzie z Europy zatrudnia się wyłącznie graczy wyjątkowych.

Mieliśmy okazję zobaczyć jeden z meczów ligowych przebudowanej ekipy ze Schio, a także fragmenty pojedynku, w którym Włoszki tydzień temu rozbiły u siebie w Eurolidze czeskie Brno 89:44, wywołując tym duże poruszenie fachowców oceniających pierwszą europejską kolejkę w sezonie 2010/11. To jest zespół z groźnymi, bardzo sprawnymi, chętnie biegającymi do kontry koszykarkami na obwodzie, ogromną siłą pod koszem i w razie potrzeby strzelbami dystansowymi (za 3 pkt na początku sezonu wpada im prawie co drugi rzut). Nie wystawiający jednej piątki, a walczący szerokim składem, dzięki temu utrzymujący intensywność gry i twardo broniący. Bardzo ciekawa i efektowna drużyna, potrafiąca mecz koszykówki zamienić w świetne widowisko.

Gorzowskie akademiczki na początek super powalczyły we Francji, ale przegrały 50:57 po problemach w ataku w ostatniej kwarcie. Wygląda na to, że pojedynek z Włoszkami może nam dać ostateczną odpowiedź, czy KSSSE AZS PWSZ będzie liczył tylko pojedyncze sukcesy, czy faktycznie wzniesie się na poziom wcześniej nam nieznany i nawet przy tak wymagających przeciwniczkach, mocno włączy się do walki o awans do fazy pucharowej. O tym wszyscy w Gorzowie marzymy, a ogranie na początek ekipy ze Schio to byłoby naprawdę coś! - Klucz leży w obronie, właśnie tam zaczynało się wszystko co dobre, pozwalało grać na równi z też bardzo silnym Bourges i to na jego boisku - stwierdził trener Maciejewski. - To już jest norma na najbliższe tygodnie, że euroligowi rywale będą nas straszyć nazwiskami i swoimi składami. Nie bacząc na siłę innych, cały czas trzymamy się swojego niezwykle ambitnego planu, którym jest awans dalej. Aby go osiągnąć, zacznijmy od zwycięstwa w naszej hali.