W sobotę o 18 przyjeżdża "Wasyl" i "szef wszystkich szefów"

PIŁKA RĘCZNA Ekstraligowi szczypiorniści AZS AWF goszczą w sobotę Nielbę Wągrowiec, a spotkania z tą drużyną zawsze były niezwykle zacięte. Emocji na pewno nie zabraknie. Tym bardziej, że szykuje się jeden gorzowski, sentymentalny powrót.
Do Gorzowa przyjedzie w sobotę - początek meczu w hali przy ul. Szarych Szeregów o godz. 18 - stary znajomy Andrzej Wasilek, wychowanek gorzowskiej piłki ręcznej. - Chciałbym oczywiście zdobywać bramki dla AZS AWF. Przede wszystkim dlatego, że tam się wychowałem. Wiele razy rozmawiałem z gorzowskim klubem, ale nasze drogi w pewnym momencie się rozeszły. W najbliższą sobotę zagram w domu, ale w drużynie gości - opowiadał "Gazecie" Wasilek, który ten sezon zaczął w barwach klubu z Zielonej Góry. Kilkanaście dni temu przeszedł do Wągrowca i w debiucie w nowej drużynie (z Piotrkowianinem) rzucił osiem goli!

"Wasyl" straszy kolegów z gorzowskiej drużyny: - Zapewniam, że zrobię wszystko, by zdobyć jak najwięcej bramek, ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby zespół z Wągrowca wygrał. Odpowiada mi styl gry Nielby, mamy młodą ekipę, grającą szybką piłkę ręczną.

Dariusz Molski, trener gorzowian, zapewnia, że na rywala z Wągrowca ma sposób. - Widzieliśmy ich mecze. Przede wszystkim musimy zagrać uważnie w obronie. Właśnie defensywa to była do tej pory nasza mocna broń. Z Zagłębiem poszło gorzej, ale wiemy, co robiliśmy źle. I te błędy z meczu w Lubinie w sobotę nie mogą się powtórzyć - mówi Molski. Liczy też na cierpliwą grę swoich podopiecznych w ataku. - Jak najmniej musi być "odpałów", rzutów z nieprzygotowanych pozycji - podkreśla szkoleniowiec AZS AWF.

W sobotę będziemy świadkami bezpośredniego pojedynku najlepszych ligowych snajperów. Liderem klasyfikacji jest nasz Wojciech Gumiński (46 bramek w sześciu meczach). Tuż za nim jest lider Nielby Wągrowiec - Dawid Przysiek (45 goli). Kto wygra starcie superstrzelców? - "Guma" jest w gorszej sytuacji, bo gra na lewym skrzydle i jego dorobek bramkowy jest uzależniony od postawy kolegów. Muszą mu podawać, aby kończył. Muszą wywalczyć rzuty karne, aby Wojtek mógł je wykonywać. Dawid Przysiek ma łatwiej, bo to on decyduje, co Nielba gra. Jest rozgrywającym, ma swobodę, dużo strzela. Jest sobie sterem i okrętem, szefem wszystkich szefów w ekipie z Wągrowca - podkreśla trener Molski.