Startuje ekstraklasa piłkarzy ręcznych. Prosimy: bez powtórek z historii!

O czym marzą gorzowscy szczypiorniści na starcie PGNiG Superligi Mężczyzn? Aby za żadne skarby nie powtórzył się poprzedni sezon w elicie - graliśmy źle, szybko spadliśmy. - Teraz jesteśmy silniejsi - zapowiada trener Dariusz Molski.
W sobotę o godz. 19.30 inauguracja sezonu z Miedzią w Legnicy, rywalem niesamowicie skutecznym na rynku transferowym, który płacił bardzo dużo, aby zatrudnić naprawdę dobrych graczy. Potem wizyta w Gorzowie wicemistrzów Polski z Kwidzyna. Przeciwnicy mieli się rozpaść, a tu miasto pomogło i w MMTS nie mówią już o "czarnej dziurze", zaczynają coraz głośniej wspominać o następnym podium, tym bardziej, że zatrzymali większość czołowych graczy (na wypożyczenie wraca, latem sprzedany do Kielc kadrowicz Michał Adamuszek!). Dalej wyjazd do Puław, mecz u siebie ze wzmocnionym Chrobrym Głogów i pojedynki w Piotrkowie Trybunalskim oraz Lubinie. Szybko, bo już 9 października będziemy w połowie pierwszej rundy. W jakich nastrojach? Dwa lata temu, walcząc w ekstraklasie z prawie tymi samymi rywalami - zamiast z MMTS zagraliśmy z Wisłą Płock - na początek uzbieraliśmy zaledwie 1 pkt i potem te straty ciągnęły się za akademikami do samego końca rozgrywek. - Już słyszałem głosy jaki to korzystny mamy terminarz na początku, tylko nie wiem skąd taki wniosek - opowiadał trener AZS AWF Dariusz Molski, który po awansie przejął obowiązki pierwszego szkoleniowca. - Każdy z przeciwników zapowiada, że nie wyobraża sobie gry w strefie spadkowej, myśli o spokojnym utrzymaniu, już po fazie zasadniczej, w czołowej ósemce - dodał menadżer drużyny Tomasz Jagła. - My też mamy swój plan, nadzieje i chcemy się nareszcie porządnie sprawdzić. Dobra gra w sparingach natchnęła nas wiarą. Na czele są Vive Kielce i Wisła Płock. Mecze z nimi to będą wielkie wydarzenia dla kibiców. Z resztą zamierzamy jednak zawsze i wszędzie zażarcie bić się o zwycięstwo. Sądzę, że co tydzień nie będziemy bez szans.

Wszyscy w gorzowskiej ekipie podkreślają bardzo dobrą atmosferę i zmianę jakościową jaką spowodowali nowi graczy. Podsumujmy więc okres transferowy, za który po pierwszych pojedynkach o punkty, koniecznie chcielibyśmy AZS AWF wystawić duży plus.

W bramce wielką siłą, która zatrzyma niejednego, ma być Holender Luchien Zwiers. Fachowcy zajmujący się wyłącznie piłką ręczną zastanawiają się, czy faktycznie tego zawodnika stać na poważne granie w coraz silniejszej polskiej lidze, czy jego sprowadzenie to wyłącznie chwyt marketingowy. - Lucky, czy Szczęściarz, który chce, abyśmy tak właśnie na niego mówili, od pierwszego treningu potwierdza, że może być strzałem w dziesiątkę. A przecież między słupkami mamy jeszcze Łukasza Wasilka i Pawła Kiepulskiego, którzy w tym sezonie wcale Holendrowi nie muszą ustępować pola - stwierdził Jagła.

Obrotowego Krzysztofa Misiaczyka - szefa obrony - po kilku tygodniach zespół wybrał kapitanem drużyny. To ogromne zaufanie dla gracza, który jest w Gorzowie zaledwie kilka tygodni. - Też się zdziwiłem, ale i ucieszyłem - opowiadał zawodnik. - Nigdy się nie oszczędzam i myślę, że tym przyciągnąłem do siebie kolegów. Nie łudźmy się, czeka nas bardzo trudne wyzwanie. Coś mi jednak mówi, że przykrości, które tutaj przeżywaliście po poprzednim awansie, tym razem się nie powtórzą.

Na prawym skrzydle o swoje minuty walczy młody Jakub Tomczak z Ostrowa, a na środku nasz wychowanek Robert Fogler, który po latach występów w AZS AWFiS Gdańsk wrócił do domu. - O jego atutach przekonało się już wielu przeciwników - mówił trener Molski. - To jest chłopak o nieprzeciętnych umiejętnościach, super czytający grę, bardzo zaawansowany technicznie. Byle był zdrowy. Wtedy pokazuje swoje najgroźniejsze oblicze.

I wreszcie jeszcze jeden powrót. Z dwóch białoruskich wzmocnień wyszło tylko jedno - znów na elitę jest z nami Władimir Huziejew. Dwa lata temu przyjechał do Gorzowa w trakcie rozgrywek. Miał kilka super spotkań na początek, potem jednak przygasł. W pamiętnym spotkaniu 16 maja 2009 r., gdy Legnica spychała nas do pierwszej ligi, Włodek był cieniem samego siebie. Teraz jednak mamy zobaczyć zupełnie innego gracza, który przeszedł z drużyną cały okres przygotowawczy i na pewno się nie oszczędzał. - Do pełni szczęścia przydałaby się jeszcze jakaś lewa ręka na prawym rozegraniu, prowadziliśmy kilka rozmów, ale nie jesteśmy w stanie dać jakichś wielkich pieniędzy - przyznał Jagła. - AZS AWF mimo to na pewno nie będzie chłopcem do bicia.

Gdy ukaże się ten tekst, od wyjazdu do Legnicy naszych szczypiornistów będzie dzieliło już tylko 48 godzin. Jaki to faktycznie będzie sezon? Czy powtórka z bardzo bolesnej, niedawnej historii naprawdę nam nie grozi? Optymistyczne, że tym razem nikt nie przebąkuje o naszych słabościach. O tym, że nie pasujemy do elity i niepotrzebnie tutaj awansowaliśmy. - Teraz jesteśmy silniejsi i zamierzamy skutecznie walczyć o punkty - zapowiada trener Molski. I tego mocno się trzymajmy!