Sport.pl

Jerzy Synowiec: Daję głowę za półfinał!

Jeśli nic nieoczekiwanego się nie zdarzy Falubaz po rundzie zasadniczej będzie piąty i pojedzie w ćwierćfinale z drugą Stalą Gorzów, a jak wiemy derby, nawet drugie w sezonie rządzą się swoimi prawami. Daje głowę, że obie ekipy lubuskie będą w półfinałach - pisze były prezes Stali.
W 2009 roku Falubaz pokazał maksimum swoich możliwości. Rewelacyjna postawa Protasiewicza w ciągu całego sezonu, dobra jazda Dobruckiego i Walaska była pokłosiem dużych inwestycji sprzętowych oraz szalonego dopingu zagorzałych kibiców Falubazu.

To chyba ten magiczny aplauz płynący z trybun, a może nawet układ planet sprawił, że Zielona Góra wychodziła obronną ręka ze sportowych opresji. Przebłysk Nielsa Iversena zamykającego po męsku przy wejściu drugi wiraż Miedzińskiego w wyścigu, gdy ważyły się losy samego ligowego finału na toruńskim błocie jest tego najlepszym przykładem. W tym roku Falubaz zaczął w glorii mistrza i gdy zaczęły piętrzyć się problemy, tej mistrzowskiej klasy nie potrafi udowodnić. Słabą formę Dobruckiego, który powrócił do dyspozycji prezentowanej w Lesznie czy blamaży Lindgrena lub Zengoty nie można tłumaczyć tylko zamieszaniem z budową na stadionie. Coraz niższa pozycja w ligowej tabeli sprawiła, że w Zielonej Górze niektórym zaczęły puszczać nerwy. Humorystyczne wypowiedzi trenera Piotra Żyto, które można było lubić lub nie, zastąpiły wulgarne banialuki, których nie da się słuchać. Wręcz niedopuszczalne jest pranie klubowych brudów na łamach prasy, a jest to tym bardziej naganne kiedy prezes Dowhan przebywa na urlopie. W grodzie Bachusa zaczęto mówić o "koszeniu ż(Ż)yta" i możliwości spadku.

Radzę tonowanie pesymistycznych nastrojów. Zielona Góra nawet po mizernym początku nadal jest w grze i nie wszystko wydaje się stracone. Regulamin rozgrywek jest tak skonstruowany, że najważniejsze jest wejście do pierwszej szóstki fazy zasadniczej, po której zdarzyć może się wszystko. System dwumeczowy i instytucja "lucky loosera" temu sprzyja. Póki co słaba Zielona Góra z czołowej szóstki wypaść nie może ponieważ Częstochowa, Tarnów i Bydgoszcz (w czasie kontuzji Sajfudinowa) są jeszcze słabsze. Nie bez znaczenia jest terminarz i mecz z "Jaskółkami" u siebie. Tylko brak nerwowych ruchów i szczera rozmowa całego klubu od prezesa przez zawodników skończywszy na kierowniku parku maszyn może przynieść wymierne skutki. Mając w pamięci sytuację, w której do Zielonej Góry w obliczu słabych wyników w trybie awaryjnym ściągano z Rawicza wychowanka Tomasza Kruka zalecam spokój.

Jeśli nic nieoczekiwanego się nie zdarzy Falubaz po rundzie zasadniczej będzie piąty i pojedzie w ćwierćfinale z drugą Stalą Gorzów, a jak wiemy derby, nawet drugie w sezonie rządzą się swoimi prawami. Daje głowę, że obie ekipy lubuskie będą w półfinałach.

Nad Wartą tymczasem spokój, w chwili oddawania tego tekstu gorzowscy kibice zaczynali żyć półfinałem mundialu i pojedynkiem z Toruniem, który niestety odbędzie się w tym samym czasie. Wieczorny mecz przy sztucznym oświetleniu i mocnym przeciwniku miał dać odpowiedź na pytania odnośnie formy naszego zespołu, a w szczególności Słoweńca Mateja Zagara, który co ciekawe na przedmeczowej konferencji zapraszał na ten mecz w języku polskim.

Warte zaznaczenia jest nietypowe, lecz bardzo wartościowe zachowanie żużlowców Stali, którzy w komplecie nie pojechali do Szwecji by lepiej przygotować się do potyczki z podopiecznymi Jana Ząbika. Dodatkowe chwile pracy na indywidualnych treningach i wieczorny odpoczynek przydadzą się w szczególności Tomaszowi Gollobowi, który jeżeli nie zgubi punktów w Grand Prix w Cardiff i nie da tym samym rozwinąć skrzydeł Jarosławowi Hampelowi i Jasonowi Crumpowi, zostanie mistrzem świata.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali