Tajne obrady w urokliwym miejscu i zgoda - koniec sporu prezesów Falubazu i Stali

Prezes Stali Gorzów Władysław Komarnicki oraz Prezes ZKŻ SSA Robert Dowhan podali sobie ręce. Obaj zobowiązali się do niewracania do przeszłości - ten komunikat kończy wojnę żużlową. Zgoda nad stekiem strusia i rybą ma być jeszcze scementowana na korcie.
Z dala od stadionowej wrzawy, daleko od miejskiego zgiełku, w pięknych okolicznościach przyrody, prezesi lubuskich klubów zakopali topór wojenny. Na jak długo? To wyjdzie w praniu. Najważniejsze jednak, że Robert Dowhan z Falubazu i Władysław Komarnicki ze Stali wreszcie podali sobie dłonie.

Kłótnie i spory trwały od co najmniej dwóch lat i dotyczyły niemal wszystkiego. Były docinki, wzajemne złośliwości... Zarzewi kłótni było wiele.

Po poniedziałkowej ugodzie w sądzie działacze żużlowych klubów z Gorzowa i Zielonej Góry znów się spotkali, a co najważniejsze przemówili jednym głosem. Tak jak zapowiadali, do spotkania doszło "gdzieś pośrodku".

Umówili się na tajne obrady w urokliwej Kęszycy Leśnej, nad jeziorem koło Międzyrzecza. Prezes Stali Władysław Komarnicki i sternik Falubazu Robert Dowhan po wielomiesięcznej "wojence" pierwsze lody przełamywali przy obiedzie. Jeszcze wtedy nie byli zgodni, gorzowianin zamówił stek ze strusia, a działacz z Zielonej Góry - rybę.

Później jednak w wielu innych - znacznie ważniejszych - kwestiach prezesi naszych klubów już się zgadzali. Rozmawiali przede wszystkim o bezpieczeństwie na stadionach w obu miastach, a także o rozwoju lubuskiego żużla. Po czterogodzinnym spotkaniu obaj uzgodnili, że na razie o szczegółach nie będą rozmawiać z dziennikarzami. Postanowili, że o spotkaniu poinformują media głosem swoich rzeczników. W podpisanym przez Daniela Siczyńskiego (Stal) i Marka Jankowskiego (Falubaz) oświadczeniu czytamy m.in.:

Spotkanie między Zarządami obu klubów przebiegało w spokojnej, przyjaznej, merytorycznej atmosferze. Rozmowy dotyczyły poprawy bezpieczeństwa na obu stadionach, przeciwdziałaniu agresji, możliwości poprawy stosunków między kibicami obu drużyn oraz przede wszystkim problemów polskiego speedwaya".

W komunikacie zawarte zostały też krótkie wypowiedzi prezesów. Robert Dowhan powiedział: - Współpraca między klubami powinna przynieść więcej pożytku niż dotychczasowe niesnaski. Rywalizację zostawmy żużlowcom na torze, a my wspólnie popracujemy nad tym, by kibice przestali bać się przyjeżdżać do drugiej lubuskiej stolicy.

A Władysław Komarnicki dodał: - Nie od dziś wiadomo, że dzięki zgodzie można tylko zyskać. Zyskają oba lubuskie miasta, zyskają kluby, zyskają kibice żużla w Gorzowie i w Zielonej Górze. A żaden inny region świata, nie jest tak silny w najpiękniejszym ze wszystkich sportów.

Być może niebawem dojdzie do kolejnego spotkania działaczy Stali i Falubazu, tym razem ma być towarzysko i sportowo. Może ziścić się pomysł "Gazety Wyborczej", by prezesi stoczyli pojedynek na korcie. Przed tegorocznymi derbami Władysław Komarnicki odrzucił naszą propozycję, stwierdził, że Robert Dowhan musi najpierw przeprosić. Tym razem grę w tenisa sam zaproponował swojemu koledze z południa.